Widgets Magazine
14:00 24 Sierpień 2019
Radosław Sikorski

Gdzie Sikorski z tamtych lat

© Sputnik . Aleksej Daniczew
Opinie
Krótki link
Jakub Korejba
203424

„Dobrowolna i ostateczna” rezygnacja z kariery politycznej pasuje do życia i charakteru Radosława Sikorskiego mniej więcej tak, jak twierdzenie, iż ubrany w dres i kapcie generał Petelicki zastrzelił się sam w garażu.

Manewry NATO „Noble Jump w Polsce
© AP Photo / Alik Keplicz
Polityczne harakiri jednego z najbardziej rozpoznawalnych i zasłużonych polityków w Polsce nie może nie budzić zdziwienia i pytań o powody, tym bardziej, iż w tym wypadku, rzekomy kompromat zawarty na taśmach jest przysłowiowym zegarkiem Nowaka, czyli tłumaczeniem zastępczym: w przeciwieństwie do partyjnych kolegów, którzy okazali się krętaczami, manipulatorami, chamami i potencjalnymi przestępcami, Sikorski nie powiedział tam przecież nic dyskwalifikującego. Kilka dosadnych słów prawdy o charakterze i skuteczności polskiej polityki zagranicznej? Cóż, każdy, kto miał z nią choć trochę bliżej do czynienia, wiedział to od lat. Plastyczne określenie naszych relacji z USA i realistyczna ocena wartości sojuszu z Waszyngtonem? No przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie ma wątpliwości, iż jest to wchodzenie w buty Becka i powtarzanie historycznego błędu, który prowadzi wprost do tragedii drugiego Września, przy okazji pozbawiając poważnych zysków z konstruktywnych (czy sojuszniczych — choć to chyba przerasta wyobraźnię naszych strategigantów) stosunków z Chinami, Rosją czy Iranem (ten ostatni mógł przecież od lat znosić dla Polski złote jaja, ale nasze państwo i firmy, robiąc łaskę supermocarstwu musiały przecież poczekać, aż gigantyczne zyski z kontraktów zabukują dla siebie Chevron, Texaco i Exxon, co stało się w ostatnich tygodniach). Ironiczne uwagi na temat „ukochanego przywódcy, oby żył wiecznie"? Okazuje się, iż kult jednostki Tuska w partii i państwie wywoływał niesmak nie tylko zwykłych obywateli, ale i jego najbliższych zauszników. Może więc nie mieszczące się w kanonie poprawności politycznej kwaśne uwagi o charakterze narodowym Polaków? Absurd. Po pierwsze: kto z nas lubi (i tak naprawdę z przekonaniem stosuje!) przesadzaną siłą na polski grunt terminologiczną autocenzurę, po drugie: wystarczy przejść się po ulicy, aby pojąć, iż cierpkie komentarze Sikorskiego są niestety prawdziwe, przy czym akurat jego do ich głoszenia uprawnia szeroka perspektywa i możliwość porównania cech naszego postkolonialnego społeczeństwa do innych narodów pośród których przyszło mu żyć.

Sputnik
© Sputnik . Alexey Filippov
Co więc pokazały taśmy o Sikorskim? Ano, to, że pomimo roztaczanej wokół siebie aury światowości jest „prawdziwym" Polakiem i autentycznym sarmatą: lubi wypić o jednego za dużo, czasem rzucić mięsem, poobmawiać bliźnich, pozżymać się na przełożonych i bezradnie skonstatować złożoność geopolitycznego położenia ojczyzny. Kto z nas nigdy tego nie robił niech pierwszy rzuci w niego kamień.

Jest więc oczywiste, iż taśmy nie są powodem, ale pretekstem do rezygnacji z aktywnego uczestnictwa w polityce. Kroku o tyle dziwnego, iż nie pasuje on do całej dotychczasowej logiki politycznej kariery byłego ministra, który od wczesnej młodości parł do władzy, siłą woli, charakteru, kompetencji i stylu pokonując nawet największe przeszkody.

Sikorskiego i tego, co mógł jeszcze zrobić dla kraju czysto po ludzku szkoda. Pomimo, iż, zwłaszcza po doświadczeniu osobistego kontaktu trudno określić go jako sympatycznego faceta, nie ma wątpliwości, iż na tle kartoflanych twarzy i buraczanych manier swoich kolegów partyjnych, wyróżniał się on doświadczeniem, wiedzą i fasonem, których nie wstyd było pokazywać za granicą. Oddanie miejsca na liście walkowerem i deklaracja o wycofaniu się z polityki kompletnie zaprzeczają całej dotychczasowej działalności. Przez lata udawało mu się osiągać niemożliwe i wychodzić cało z sytuacji, kiedy kariera wielu innych na jego miejscu byłaby naprawdę skończona. Poparty rzeczywistą wiedzą i doświadczeniem instynkt polityczny pchał go do walki, która za każdym razem okazywała się wygrana. I dlatego nie chce się (nie w sensie niedowiarstwa, ale po prostu niechęci do przyjęcia do wiadomości) wierzyć, iż zbudowany przez tyle lat aktywności w Polsce i zagranicą ogromny potencjał pójdzie na marne, a jego nosiciel będzie pożytkował siły na pielenie grządek w Chobielinie. Bo w przypadku Sikorskiego jeszcze za wcześnie na pisanie pamiętników — dziś były by one niekompletne co najmniej o kilka tomów.

Nieoczekiwana wolta politycznego fightera każe więc zastanowić się nad jego motywacją i intencjami na przyszłość. Możliwe, iż do politycznego seppuku został zmuszony przez partyjnych kolegów, których krótkowzroczność idzie o lepsze z panicznym strachem o przetrwanie: pozbycie się znanego luminarza, który wbrew logice stał się obok Sienkiewicza symbolem afery taśmowej, może stworzyć pozory oczyszczenia partii i dbania o państwo przez Dobrą Kobietę z Szydłowca. Swoją drogą uporczywe zderzanie poczciwego wizerunku „jasnej" pani premier z jej kontrapunktem w postaci „ciemnego", agresywnego i dyszącego rządzą zemsty Prezesa przyniesie takie same skutki jak kreowanie Komorowskiego na „Bronka — gajowego" i „Wuja Rzeczypospolitej" (choć coraz więcej wskazuje, iż ten drugi przypadek może być rezultatem nie tyle PR-owskiego zabiegu, ale „najboleściwie oczywistej" prawdy o poziomie intelektualnym głowy naszego państwa). Tyle, że strzały te trafiają w próżnię, bo Czarny Lud z Żoliborza jest w tej kampanii po prostu nieobecny — ogranicza wypowiedzi do zamkniętych spotkań z twardym jądrem swojego elektoratu masówki pozostawiając sympatycznym „budyniom". Okazuje się więc, iż kiwać Prezesa mógł Wieli Cwaniak, ale nie kierowniczka powiatowej przychodni z gromadką psiapsiółek — także i Sikorski nie może nie wiedzieć, do czego to doprowadzi.

Może więc jest tak, iż to nie jeździec zmęczył się politycznym galopem, ale po prostu zajeździł konia, który zaczął parskać, brykać i ustawać? Może, doświadczony strateg i przebiegły taktyk doszedł do wniosku, iż na starej, wymęczonej szkapie pod nazwą Platforma Obywatelska daleko nie zajedzie i w imię spektakularnego come-backu za kilka lat postanowił zastosować wariant „na Buzka". Przecież chodzący dziś w glorii i chwale mentor polskiej polityki i były przewodniczący Europarlamentu także w niesławie odchodził z polityki, będąc symbolem indolencji, niekompetencji i kolesiostwa.

Obiektywne możliwości Sikorskiego (i zapewne jego poczucie własnej wartości) po prostu nie mogą dać mu spokoju, i dlatego prędzej czy później powróci on z podbydgoskiego Sulejówka. Tym bardzie, iż jak mawia Manuela Gretkowska „Polska jest kobietą" i za parę lat nie będzie pamiętać Sikorskiemu przekrętów z kilometrówkami (zresztą casus Kwaśniewski pokazuje, iż Polacy lubią wybierać krętaczy, dzięki którym sami mogą rozgrzeszać się z cwaniactwa i codziennych szwindli), bluzgów i niekonsekwentnej polityki, ale światowy sznyt, uściski z możnymi tego świata i pachnące Savile Row garnitury. Tym bardziej, jeżeli po obecnej ekipie do władzy dojdą estetycznie odpychający i intelektualnie jałowi „spoceni faceci" z pianą na ustach. Dlatego, gdybym był Jarosławem Kaczyńskim, to w trosce o własną stajnię i wynik gonitwy (tej wielkiej gonitwy o dobro Polski a nie o wynik wyborów) umówiłbym się z Sikorskim na obiad. Tylko tym razem może niekoniecznie u Sowy.

Po ostatnich deklaracjach, przez chwilę wydawało się, iż Sikorski z dawnych lat skończył się, wypalił i już nigdy nie powróci. A jednak, nieoczekiwana wolta jest raczej rezygnacją nie z polityki, ale z proponowanej przez aktualny układ pozycji poniżej własnego poziomu i możliwości. Sikorski powiedział kiedyś, iż jego żona przyjmie polskie obywatelstwo, kiedy zostanie pierwszą damą. No cóż — czekamy.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Marszałek Sejmu Radosław Sikorski oficjalnie podał się do dymisji
Radosław Sikorski jest „dumnym właścicielem radzieckiego motocyklu z przyczepką”
Rusofobia daje radość z życia
Tagi:
Platforma Obywatelska, USA, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz