Opinie
Krótki link
Autor
13352
Subskrybuj nas na

O znaczeniu i założeniach znowelizowanej doktryny morskiej Federacji Rosyjskiej korespondent radia „Sputnik” Leonid Sigan rozmawia z polskim politykiem Mateuszem Piskorskim.

 W dniu święta marynarki wojennej prezydent Władimir Putin zatwierdził nową, poprawioną wersję doktryny morskiej państwa. Stało się to w Bałtyjsku. Jak Pan sądzi przyjęcie tego dokumentu właśnie na Bałtyku to tylko zwykły zbieg okoliczności?

— Należy sądzić, że nie jest to zbieg okoliczności. Raczej wynika to z przekonania o tym, że kierunek zachodni, część atlantycka nowej doktryny morskiej Federacji Rosyjskiej jest jednym z najistotniejszych kierunków w niej przedstawionych. W doktrynie czytamy wyraźnie, że są dwa główne kierunki rozwoju polityki morskiej, to właśnie kierunek zachodni i północny, w tym wykorzystanie złóż i zasobów na terenie Arktyki. Doktryna została ogłoszona w Bałtyjsku, w miejscu ważnym dla rosyjskiej marynarki wojennej. Fakt ten odnosi się pośrednio do tego, że wymuszony przez rozwój sytuacji międzynarodowej nowy kierunek, mający za zadanie zabezpieczenie interesów narodowych Federacji Rosyjskiej, to kierunek zachodni, zakładający zwiększenie obecności i wykorzystanie możliwości floty rosyjskiej na akwenach zachodnich. Akwenach, które dzisiaj są w sposób dość agresywny poddawane zwiększonej obecności NATO, które wyraźnie stawia się w roli potencjalnego przeciwnika Rosji. Dążenie do realizacji interesów narodowych, dążenie do zapewnienia bezpieczeństwa Federacji wiąże się z tym kierunkiem zachodnim. To jest kierunek i na Morzu Bałtyckim, na Morzu Czarnym a także Śródziemnym, o czym czytamy właśnie w nowej doktrynie morskiej.

 Z punktu widzenia geopolityki, dlaczego właśnie te kierunki?

— Jest to dość oczywiste. Biorąc pod uwagę sytuację międzynarodową, te akweny morskie, które w sposób bezpośredni przylegają do jej terytorium, jak również do terytorium państw z nią współpracujących, czy związanych z nią bazą traktatową, chociażby w ramach ODKB czy Organizacją Paktu o Wspólnej Obronie i Bezpieczeństwie, te tereny muszą być wyraźnie zabezpieczone przez Federację Rosyjską. Rosja w ramach Organizacji Umowy o Bezpieczeństwie Zbiorowym jest jedynym państwem, posiadającym rozwiniętą marynarkę wojenną, stąd też spoczywa na niej ogromna odpowiedzialność również w zakresie bezpieczeństwa. Szczególnie istotnym akwenem w tym kontekście jest z jednej strony Morze Bałtyckie. Jak wiemy, NATO zwiększa swoją obecność wbrew umowom, wbrew porozumieniom jeszcze z lat 90-tych w akwenie Morza Bałtyckiego, w państwach tego regionu, czyli w Polsce i krajach bałtyckich. Z drugiej strony, mamy do czynienia z równie ważnym kierunkiem na Morzu Czarnym. Ten kierunek jest związany z nową sytuacją geopolityczną po zjednoczeniu Krymu z Federacją Rosyjską, gdzie dochodzi do konieczności zabezpieczenia interesów tego terenu przylegającego do terytorium Ukrainy, na którym toczy się wojna domowa. Celem jest również zabezpieczenie interesów samego Krymu, czyli połączenia Krymu, bezpiecznego połączenia go nie tylko z Rosją, lecz też z całą resztą świata poprzez zabezpieczenie sztabów marynarki handlowej. No i wreszcie Morze Śródziemne, gdzie Rosja jakiś czas temu odrobinę wycofała się z aktywności znanej jeszcze w czasach Związku Radzieckiego. Aktywności, która okazuje się być bardzo ważną w sytuacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. Ważne jest utrzymanie obecności na Morzu śródziemnym. Utrzymanie tej obecności w Syrii w bazie Tartus jest istotnym celem. To strategia na miarę państwa takiego, jakim jest Rosja, które musi zabezpieczać swoje interesy na bardzo wielu obszarach.

— Rozszerzenie NATO na Wschód i tworzenie infrastruktury Sojuszu Północnoatlantyckiego wzdłuż granic Rosji (w tym infrastruktury na terenie Polski), więc Moskwie wypada tylko śledzić za terytorialną całością państwa i jego bezpieczeństwem narodowym. Jakie więc mogą być reakcje jej oponentów?

— Reakcje jej oponentów dyktowane są przede wszystkim przez narrację tworzoną w Waszyngtonie. Polityka tych państw Europy Wschodniej, o których Pan wspomniał, nie jest polityką niezależną. One nie posiadają własnej polityki obronnej, czy własnej doktryny obronnej. Jest to polityka zależna od NATO i dyktowana przez Stany Zjednoczone. W danej chwili trudno powiedzieć, czy będą jakieś kroki ze strony USA w tej części Europy, które miałyby charakter odpowiedzi na nową rosyjską doktrynę morską. Można natomiast powiedzieć, że ta doktryna jest po raz kolejny używana przez niektórych polityków w krajach bałtyckich i w Polsce w charakterze straszaka, wykorzystywana do straszenia Rosją. Większość polityków, którzy wypowiadają się na jej temat w ogóle jej nie przeczytała. Stosują oni taktykę wyrwania z kontekstu jej fragmentów po to, by po raz kolejny udowadniać swoją dosyć egzotyczną tezę o tym, że to Rosja prowadzi politykę ofensywną czy wręcz agresywną na kierunku zachodnim. A tak naprawdę, jeżeli uważnie przeczytamy doktrynę wojenną i doktrynę morską i przyjrzymy się szczegółom w niej zawartym, to widać wyraźnie, że Federacja Rosyjska przyjęła znowelizowany dokument, w którym mowa jest o obronie rosyjskich interesów i rosyjskiego bezpieczeństwa, a nie jakichkolwiek działaniach agresywnych. Przypomnijmy, że poprzednia wersja tego dokumentu była przyjęta w 2001 roku. Ta strategia ma charakter defensywny, a nie agresywny. Niestety wielu polityków w Europie Wschodniej, zaślepionych swoją postawą antyrosyjską, nie dostrzega rzeczywistej treści tego dokumentu.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Gen. Joseph Votel: Rosja chce zniszczyć NATO
Czechy nie uzbrajają się. NATO niezadowolona
Dzień Marynarki Wojennej w Rosji
Tagi:
doktryna morska, NATO, Bałtyk, Morze Czarne, Arktyka, Krym, Europa, USA, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz