21:21 20 Sierpień 2017
Warszawa+ 16°C
Moskwa+ 22°C
Na żywo
    Akcja protestu przeciwko cenzury

    O projekcie doktryny bezpieczeństwa informacyjnego RP: "zamordyzm" w polskich mediach

    © Sputnik. Ilnar Zalachiew
    Opinie
    Krótki link
    Leonid Sigan
    161467722

    Po zapoznaniu się z treścią nowej polskiej doktryny bezpieczeństwa informacyjnego korespondent radia Sputnik Leonid Sigan rozmawiał z niezależnym polskim publicystą Stanisławem Remuszko o wolności słowa i zasadzie „Audiatur et altera pars".

     Biuro Bezpieczeństwa Narodowego opublikowało na swojej stronie internetowej projekt Doktryny Bezpieczeństwa Informacyjnego RP. Dokument ten zawiera 15 stron. Słowo propaganda wraz z wyrazami pochodnymi występuje 19 razy. Program ten bezpieczeństwo informacyjne rozumie jako przeciwdziałanie mediom, wyrażającym niezgodność z oficjalnym stanowiskiem władz Polski. A wobec tego, co z zasadą „Audiatur et altera pars"?

    — Jestem zaskoczony tym, co Pan mi powiedział. Nie śledzę wszystkiego. Nie mam pojęcia o tym, że instytucja mojego państwa mogłaby ułożyć i ogłosić takie oświadczenie, czy dokument. To jest przecież ważna instytucja.

    To jest doktryna.

     A doktryna, to w ogóle jest jak racja stanu. No wie Pan, może Pan trochę przesadza?

    —  Nie, ja cytuję ze strony internetowej Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

     Szanowny Panie Leonidzie. Znamy się od roku i zawsze Pana opinia była rzeczowa. Mam, więc, wrażenie, że to jest dokładnie tak, jak Pan mówi. Tym bardziej przykra to jest wiadomość. Z dziennikarskiego punktu widzenia byłby to jakiś skandal, bo jakże można ograniczać wolność słowa? Wolność słowa nie jest wprawdzie wartością najwyższą, ponieważ są inne wyższe wartości, na przykład życie lub zdrowie ludzkie.

     Przeczytałem niedawno Pański felieton „Oaza wolności słowa" i pozwolę sobie zacytować: „ W najgorszych komuszych czasach PRL nie było w mediach takiej totalnej propagandy kłamstw, półprawd i ćwierćprawd, jaką od dłuższego czasu uprawia „Gazeta Wyborcza" w sprawie ukraińskiego konfliktu. Czołowi tutejsi podżegacze wojenni, to Mirosław Czech i Wacław Radziwinowicz. To są źli ludzie. Mogę o tym osobiście zaświadczyć przed każdym sądem, ludzkim czy boskim." Chciałbym zauważyć, że redaktor Wacław Radziwinowicz nadal działa w Moskwie i nikt mu nie przeszkadza w jego szkalowaniu Rosji.

    — To jest właśnie dowód na tę fałszywą opinię, że jakoby w Moskwie i w ogóle Rosji panował wyłącznie „zamordyzm". Bo jeśli jest „zamordyzm", to ludzie są zamykani do więzień, pisma tracą możliwość publikacji i tak dalej. Wiadomo, co to znaczy „zamordyzm". Tymczasem ja mam wrażenie, że w Rosji jest wolne słowo, i działają tam organizacje pozarządowe, jakie chcą, istnieje opozycja. Panowie Czech i Radziwinowicz, jak napisałem w felietonie, głoszą nieprawdę. To jest taka goebelsowska propaganda. Powtórzę się jeszcze raz, że wolność słowa nie jest najważniejszą wartością, ale jest najważniejszym gwarantem wszystkich naszych ludzkich, obywatelskich wartości.

    MIchaił Saakaszwili
    © AFP 2017/ Vasily Maximov
     Pan przypomniał swoim czytelnikom trzy „przykazania" dziennikarzy: informować o wszystkim, oddzielać informację od komentarza i udzielać głosu drugiej stronie.

    — Panie redaktorze, ja Ameryki nie odkryłem. To jest istotnie taki wzorcowy model, tak powinno być. Nie zawsze się to nam, dziennikarzom, udaje. Są pewne odchylenia. Ale jeśli w ogóle nie udziela się głosu drugiej stronie, to jest to zaprzeczenie wolności słowa.

    Zobacz również:

    Schetyna Today czyli Polska "Sputnikiem" Europy
    Schetyna: "Sputnik" w języku polskim elementem rosyjskiej propagandy medialnej
    Sputnik leci wysoko
    Tagi:
    Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, Gazeta Wyborcza, Rosja, Moskwa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz