05:51 04 Sierpień 2020
Opinie
Krótki link
17523
Subskrybuj nas na

„Europa Zachodnia spogląda tylko w kierunku Atlantyku, nic ich oprócz tego nie interesuje. Te czasy skończyły się, świat stał się bardziej skomplikowany, a Europa musi patrzeć przede wszystkim na siebie”, - uważa lider belgijskiej partii „Interes Flamandzki” Tom Van Grieken.

Rosyjska gazeta „Wzgljad” opublikowała wywiad z liderem belgijskiej partii „Interes Flamandzki”, która opowiada się za niepodległością Flamandów i wykształceniem suwerennego państwa — Flandrii. W ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego partia zdobyła 6,9% głosów. „Sputnik Polska” przedstawia swoim czytelnikom fragmenty tego wywiadu.

—  Pańska partia opowiada się za ideą niepodległości Flandrii czy za przyznaniem jej specjalnego statusu? Albo może jest trzecia opcja?

- Pełną niezależnością. To jest absolutnie prawdziwe i nie dyskutuje się o tym. Około 60% Belgów mówi po holendersku, reszta mówi po francusku. Kulturowo dwie części Belgii są całkowicie różne. Jesteśmy przekonani, że będziemy funkcjonować jak kraje znacznie lepiej jako dobrzy sąsiedzi, niż jako kawałki, które są przymusowo związane i nazwane jako całość Belgia.

Dla mnie suwerenność narodowa odgrywa kluczową rolę. Jedne państwa nie mogą dyktować innym, co muszą robić w polityce wewnętrznej. Najważniejsze jest zdanie ludzi, jak to było na Krymie.

—  Co Pan sądzi o referendum  na Krymie i przyłączeniu Krymu do Rosji?

— Generalnie uważam, że przyłączenie Krymu do Rosji w tych warunkach, w których przebywała Ukraina, było w pełni logicznym krokiem. Historycznie rzecz biorąc jest bardzo trudno ustalić, kto może słusznie pretendować o to terytorium. Z geopolitycznego punktu widzenia myślę, że jest to dość oczywiste, że Krym stał się częścią Rosji. W każdym razie ludzie powinni decydować o własnym losie.

Co do referendum na Krymie, myślę, że było ono przeprowadzone na podstawie demokratycznych zasad. Z drugiej strony muszę powiedzieć, że poglądy ludzi nie wystarczą. Muszą być historyczne, kulturowe i językowe przesłanki. Na Krymie żyje wiele narodowości. Rosjanie stanowią większość. Osobiście nie widzę dużych problemów w tym, że Krym stał się częścią Rosji. Co więcej, nie widzę większych protestów o to. W odniesieniu do Krymu wszyscy rozumieją tę sytuację.

—  Pańska partia zaliczana jest do eurosceptyków. 16 lipca w UE została stworzona koalicja eurosceptyków pod wodzą Marine Le Pen, do której weszła także Pańska partia. Czego spodziewa się „Interes Flamandzki” od tego stowarzyszenia?

- Pod względem ideologicznym i praktycznym mamy wspólne poglądy na temat głównych problemów i zagadnień Unii Europejskiej. Unia Europejska przeobraziła się w Radziecką Unię Europejską. Biurokracja i administracja kierują UE bez podawania tlenu narodowym państwom. W ramach tej frakcji mówimy: dość! Mniej władzy dla biurokracji UE, więcej dla państw narodowych. Z UE chcą zrobić coś w rodzaju ZSRR, gdzie wszystko będzie twardo organizowane, gdzie nie uwzględniają tożsamości narodowej każdego kraju. Ale nie jestem przeciwko Unii Europejskiej, jestem eurosceptykiem.

—  Niedawno przedstawicielska delegacja francuskich parlamentarzystów odwiedziła Krym. Pan nie wybiera się na Krym?

— Myślę, że taki wyjazd to strata energii. Kontakty międzynarodowe powinny odbywać się po linii MSZ krajów i delegacji krajowych, a nie na poziomie partii politycznych.

Ale to nie jest prawdziwym problemem. Stosunki UE z Rosją obecnie znajdują się w kryzysie w dużej mierze ze względu na zachowanie Europejczyków. Ja nazywam to zachowanie idiotyczną dziecinadą. UE zawsze kieruje się wskazówkami Stanów Zjednoczonych, dlatego też psuje stosunki z Moskwą. Rosja, z kolei, jest najbliższym i największym krajem dla UE. Lepiej jest być dobrymi sąsiadami, niż złymi. Priorytetem dla UE powinno teraz być ustanowienie normalnych stosunków z Rosją, rozpoczęcie dialogu.

—  Na pewno śledzi Pan kryzys ukraiński, ponieważ ma on wpływ na wszystkie kraje europejskie. Co sądzi Pan o tym problemie?

— Nie sądzę, że istnieje wzór na rozwiązanie tego konfliktu, który zadowoliłby wszystkie strony. W każdym razie jestem Europejczykiem i dbam o politykę UE. Myślę, że europejscy politycy mają wystarczająco dużo problemów i nie powinni ingerować w ten kryzys. Rozwiązanie ukraińskiego kryzysu to sprawa wszystkich Ukraińców ze wszystkich regionów kraju, w tym południowego wschodu. I to ich należy wysłuchać.

—  W swoich wystąpieniach Pan bardzo i ostro krytykuję politykę USA. Czy Pańskim zdaniem UE jest uzależniona od Waszyngtonu?

— Widzę, że Europa Zachodnia spogląda tylko w kierunku Atlantyku, jej nic oprócz tego nie interesuje. Wydaję mi się, że te czasy się skończyły, świat stał się bardziej skomplikowany, a Europa musi przede wszystkim patrzeć na siebie. Amerykanie mogą być naszymi sojusznikami, jeśli mamy wspólne interesy. Ale także Wschód może być dla nas interesujący. Nie można upierać się na jednym. W każdym razie ciągłe spoglądanie na Zachód jest błędem.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Eurosceptyczna polityk z Wielkiej Brytanii nazwała Putina bojownikiem o interesy kraju
Delegacje z różnych krajów świata wyraziły chęć odwiedzenia Krymu
Naryszkin: wizyta francuskich parlamentarzystów na Krymie jest „odważnym krokiem"
Tagi:
Unia Europejska, Belgia, Krym, USA, Rosja, Ukraina
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz