04:05 20 Wrzesień 2017
Warszawa+ 12°C
Moskwa+ 8°C
Na żywo
    Prezydent Bronisław Komorowski, były prezydent RP Lech Wałęsa, były prezydent RP Aleksander Kwaśniewski

    Kronika prezydentów Rzeczypospolitej

    © AP Photo/ Alik Keplicz
    Opinie
    Krótki link
    Jakub Kopeć
    171519324

    Nie ma Rzeczpospolita szczęścia do swoich prezydentów. Generała Jaruzelskiego jego następca, Lech Wałęsa, nie był łaskaw zaprosić na uroczystość zaprzysiężenia w Sejmie. Z kolei laureat Nagrody Nobla doczekał się obelżywego potraktowania ze strony braci Kaczyńskich, którzy okrzyczeli go zdrajcą narodu polskiego, a jego kukłę publicznie spalili.

    Trzeciego prezydenta, Aleksandra Kwaśniewskiego, już na wstępie, podczas telewizyjnej debaty wyborczej, spotkał niesłychany despekt ze strony poprzednika, bo na pożegnanie zamiast ręki do uściśnięcia, Lech Walęsa podał mu nogę. Nauczony pokory, postkomunistyczny prezydent, jako jedyny w nowożytnych dziejach RP doczekał się reelekcji.

    Czwarty prezydent Lech Kaczyński obejmował urząd w najwyższym komforcie, w czasie, gdy niepodzielne rządy w Rzeczypospolitej sprawował faktycznie jego bliźniaczy brat Jarosław. Nieszczęsnym zbiegiem okoliczności jego kadencja trwała dłużej, niż rządy brata, toteż siły zła dokonały zamachu na życie Lecha Kaczyńskiego. Według opinii powszechnej w kręgach nacjonalistycznych i ultraprawicowych, na pokładzie prezydenckiego Tupolewa 154 M przy lądowaniu w Smoleńsku doszło do dwu eksplozji, a sprawcami zbrodni byli premier Donald Tusk, Marszałek sejmu Bronisław Komorowski i „współdziałający z nimi" rosyjski prezydent Władimir Putin.

     „Trupami politycznymi" poprzedników usłana była droga Bronisława Komorowskiego do prezydentury. Jak utrzymywali Jarosław Kaczyński i jego akolici, Komorowski był „prezydentem przypadkowym".  I można byłoby zgodzić się z takim poglądem, gdyby nie udział Komorowskiego „w spisku" na życie Lecha Kaczyńskiego. Przez przypadek został po katastrofie samolotowej marszałkiem sejmu pełniącym obowiązki prezydenta, przez przypadek wygrał konkurencję z Radkiem Sikorskim w partyjnych prawyborach. Lecz już nie przypadkowo pokonał Jarosława Kaczyńskiego w wyścigu do fotela prezydenckiego.

    Jest rzeczą nie do ustalenia, skąd w narodzie polskim bierze się przekonanie o wyższości kulturowej i etnicznej Słowian z dorzecza Wisły nad Słowianami znad Wołgi i Donu. Takie szowinistyczne uproszczenie ma jednak swoje paskudne konsekwencje w wybujale negatywnych uczuciach znacznej części polskiego społeczeństwa do sąsiada ze wschodu.

    W uroczystej chwili zakończenia prezydentury Bronisława Komorowskiego i w momencie przejmowania władzy nad Wojskiem Polskim przez Andrzeja Dudę, dwa jątrzące tematy wysunęły się na czoło w relacjach medialnych: sprawa zwrotu wraku prezydenckiego Tupolewa 154 M, przetrzymywanego porzez Rosjan, i kwestia rozbiórki ciągle dominującego nad stolicą budynku PKiN, będącego symbolem stalinowskiego zniewolenia.

    Ciekawostką socjo-psychologiczną jest wiara ludu, że nowy prezydent odzyska wrak i zburzy stalinowski Pałac Kultury. Całkiem niespodziewanie okazuje się, że prezydent Komorowski nie cierpiał  na fobię antyrosyjskości, bo to za jego kadencji polska dyplomacja zachowała umiar w oskarżaniu Rosji o obstrukcję w kwestii zwrotu „oczywistej polskiej własności". Własność oczywistą dla prawników była tylko do momentu, dopóki maszyna, z załogą i pasażerami na pokładzie, samobójczo nie spadła na ziemię rosyjską, dokonując straszliwych spustoszeń. Co do zburzenia PKiN, rzecz będzie teraz bardzo trudna do przeprowadzenia, bo bez prezydenckiego weta Bronisława Komorowskiego przeszła uchwała o uznaniu obiektu za chroniony prawem cenny zabytek kultury.

    W orędziu do narodu na zakończenie kadencji prezydenckiej Bronisław Komorowski mówił dużo o swoich zasługach dla wzrostu potęgi militarnej Polski i wzmocnienia obronności na wschodnich rubieżach, przechwalał się też podniesieniem wydatków na zbrojenia, zakupami najnowszej techniki wojskowej w USA i przygotowaniach do budowy polskiej tarczy antyrakietowej. Wszystko to prawda, ale jednak zarzut postawiony urzędującemu prezydentowi przez kandydata Dudę, że popierając zakup ciężkich helikopterów firmy Airbus narazi fabrykę śmigłowców w Świdniku na konieczność redukcji zatrudnienia, oparty był na nierzetelnych podstawach.

    Chcąc przypomnieć zdroworozsądkowe stanowisko byłego prezydenta na temat broni osobistej żołnierza, muszę odwoływać się do własnej pamięci.    

    Otóż za czasów ministra obrony Janusza Onyszkiewicza na początku III Tysiąclecia, proamerykańskie lobby w sejmie RP forsowało zakup karabinów M-16, co skutkowałoby bankructwem Fabryki Karabinów w Radomiu, która zainwestowała duże kwoty w przygotowanie produkcji karabinka szturmowego „Beryl", przystosowanego do amunicji 5,62 mm, stosowanej przez wszystkie armie natowskie. Napisałem wówczas dla „Tybuny" alarmistyczny tekst o próbie uśmiercenia prawie wiekowej już tradycji Radomskiej FK, która oferuje dla polskiej armii karabinek,bardziej niezawodny od amerykańskiego M-16, nie mniej skuteczny i dwukrotnie tańszy! Argumenty powyższe znalazły zrozumienie u władz RP po objęciu urzędu ministra oborny przez Bronisława Komorowskiego. „Beryl", zbudowany na zdrowej podstawie konstrukcyjnej radzieckiego „Kałasznikowa",  sławił polski oręż na wszystkich zagranicznych frontach walki o demokrację. Kiedy ocenia się pięcioletnią kadencję ustępującego prezydenta, nie należy zapominać o wcześniejszych jego zasługach.

    Nie będąc gołębiem pokoju, nie był też Komorowski jastrzębiem zimnowojennym. Może w końcówce walki o reelekcję za dużo mówił o wzmocnieniu flanki wschodniej, ale taki był wymóg retoryki.

    Nowy prezydent Andrzej Duda nie spotkał się z Poroszenką w toku kampanii, w orędziu do narodu nic nie powiedział o Ukrainie. Wbrew prognostykom może to zapowiadać tylko polepszanie stosunków z Rosją, bo pogorszyć ich już się nie da.

    Jakub Kopeć, polski publicysta, Warszawa

     

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji

    Zobacz również:

    Andrzej Duda powołał ministrów Kancelarii Prezydenta
    Czy Duda zdecyduje się na nowe otwarcie z Rosją?
    Tagi:
    prezydent Polski, Wojciech Jaruzelski, Lech Kaczyński, Andrzej Duda, Aleksander Kwaśniewski, Lech Wałęsa, Bronisław Komorowski
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz