22:21 20 Listopad 2017
Warszawa+ 2°C
Moskwa+ 2°C
Na żywo
    Zanurzenie się Władimira Putina w Morzu Czarnym

    Neil Clark: reakcja Zachodu na wizytę Putina na Krymie była nieoczekiwana

    © Sputnik. Aleksey Nikolskyi
    Opinie
    Krótki link
    191771733

    Wizyta prezydenta Rosji na Krymie w tym tygodniu w zasadzie została zignorowana przez zachodnie media, choć jeszcze półtora roku temu jego podróż na półwysep spotkała się z ostrą krytyką. Na wypowiedź Petra Poroszenki, że jest to „wyzwanie rzucone dla całego cywilizowanego świata”, Zachód nie zareagował – pisze brytyjski dziennikarz Neil Clark.

    W tym tygodniu rosyjski prezydent Władimir Putin przyjechał na Krym. Reakcja zachodnich mediów na to wydarzenie była nieoczekiwana – uważa brytyjski dziennikarz Neil Clark.

    Przypomina on, że w marcu 2014 roku bardzo energicznie potępiano przyłączenie Krymu do Rosji. Putin pojechał z wizytą na półwysep w maju tego samego roku. Wywołało to ostrą reakcję ze strony Waszyngtonu. Ale krymska podróż rosyjskiego prezydenta w tym tygodniu, kiedy zszedł on na dno Morza Czarnego w batyskafie, została w zasadzie zignorowana. Zachodnie media  pisały o podmorskiej przygodzie Putin żartobliwie, porównując zanurzenie się w batyskafie do spadochronowego spadku kursu rubla. – Ostra krytyka z ust prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki, który nazwał to wydarzenie „wyzwaniem rzuconym całemu cywilizowanemu światu”, Zachód jakby puścił mimo uszu, bo ani jeden zachodni lider nie skomentował podróży Putina na „zaanektowany półwysep”. 

    Telewizja Sky News nazwała Putina „śmiałkiem”. CNN w swojej relacji podała za miejsce wizyty „Sewastopol, Krym”, a nie „Ukraina”, choć na stronie internetowej półwysep stanowi część ukraińskiego terytorium. W innych mediach, zaznacza Clark, wizytę Putina opisywano jako „kontrowersyjną” i na tym koniec. Według niego, taka „przytłumiona reakcja” ze strony zachodnich środków masowego przekazu może oznaczać, że Zachód „uspokaja się”. Na Krym przyjechała już delegacja francuskich parlamentarzystów z partii Republikanie Nicolasa Sarkozy’ego. Na półwysep chcą przyjechać parlamentarzyści z Włoch, Polski i Niemiec. Clark stwierdza, że wizyta francuskich parlamentarzystów była właściwą decyzją, bo władze Francji powinny wiedzieć, co w rzeczywistości dzieje się na Krymie.

    "Sam fakt, że delegacje zachodnich polityków jadą lub planują pojechać na Krym świadczy o tym, że nie uważają oni, iż zaszkodzi to ich popularności”.

    Nie tylko politycy podróżują na półwysep. Wielu muzyków nie boi się tam występować, np. amerykański wokalista Joe Lynn Turner, były członek Rainbow  i Deep Pirple.

    Nadzieje neokonserwatystów na bezwzględny bojkot Krymu ze strony państw zachodnich nie spełniły się. Nawet jeśli wizyty na półwyspie nie mówią o zaakceptowaniu przyłączenia go do Federacji Rosyjskiej, to i tak podważają one „twardą linię”. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że koncepcja aneksji nie znalazła szerokiego poparcia wśród zachodniego społeczeństwa. Dziennikarze, którzy choć trochę znają historię półwyspu, wiedzą, że Rosja ma do niego prawo. Również kontekst polityczny ma tu znaczenie. Clark pisze, że referendum odbyło się zaraz po obaleniu ukraińskiego rządu w 2014 roku.

    Właśnie wtedy naruszony został konsensus zakładający przestrzeganie praw mniejszości etnicznych na Ukrainie, a także utrzymanie przyjaznych stosunków z Rosją i z Zachodem. – Zniszczono to w lutym 2014 roku, kiedy Rosjanie na Ukrainie poczuli zagrożenie, że popierani przez nich prezydent i rząd mogą zostać wypędzeni. I w szczególności zagrożenie ze strony antyrosyjskich „prawicowych” grup. (…). Niezależnie od tego, czy uznajemy referendum na Krymie czy nie, łatwo zrozumieć, dlaczego większość mieszkańców półwyspu zdecydowała, biorąc pod uwagę rozwydrzonych neonazistów i wojujący antyrosyjski rząd, powiedzieć Ukrainie „do widzenia” i powrócić do matuszki Rosji – pisze Clark.

    Brytyjski dziennikarz podkreśla, że europejskie firmy chcą, by antyrosyjskie sankcje zostały zniesione. – Ważne jest, aby uznać, że, niezależnie od stosunku Zachodu do Putina, potrzebuje on współpracy z Rosją w wielu kwestiach, głownie na Bliskim Wschodzie – pisze Clark. Jego zdaniem przygłuszona reakcja na wizytę Putina na Krymie powinna niepokoić noekonserwatystów i tych, którzy chcą zaryzykować wybuch III wojny światowej z powodu Krymu, bo stosunek Zachodu do tej sytuacji bardzo szybko się zmienia. – Rzeczywistość jest taka, że Krym znów jest częścią Rosji. I żadna ilość rozwścieczonych neokonserwatystów nic nie zmieni – zakończył Clark.

    Zobacz również:

    Bloomberg: najbogatsi ludzie stracili miliardy na gwałtownych spadkach na giełdach
    Roberts: USA od 1945 roku grożą, że zniszczą Rosję
    Muzeami Włoch będą zarządzać obcokrajowcy
    Tagi:
    wizyta, Władimir Putin, Krym, Zachód, Rosja, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz