03:53 21 Listopad 2017
Warszawa+ 0°C
Moskwa+ 1°C
Na żywo
    Orwellowska policja myśli na Ukrainie

    Don't cry for me Ukraina

    © Sputnik. Vitaly Podvitski
    Opinie
    Krótki link
    Jakub Korejba
    122964466

    Krytyczne spojrzenie nie jest obecnie na Ukrainie mile widziane i wręcz karane.Kolejne sankcje Kijowa to "krok w stronę mroku, duchowej nędzy i zaścianka" - uważa publicysta Jakub Korejba.

    Były prezydent Polski Lech Wałęsa
    © Sputnik. Jekaterina Czesnokowa
    Każdy naród i każdy kraj ma prawo sam wybierać sobie przyjaciół. A także wrogów. Jeżeli jednak demokratycznie wybrany prezydent Ukrainy podpisuje dokument, w którym zabrania obywatelom sąsiednich państw przybywać do Ukraińców w gości, to chciałoby się, żeby choć wyjaśnił w jaki sposób zagrażają oni „interesom narodowym, bezpieczeństwu narodowemu, suwerenności i integralności terytorialnej" a także jak „sprzyjają terroryzmowi i naruszają prawa człowieka". I nie chodzi tylko o to, że to poważne słowa, za które trzeba będzie do końca życia odpowiadać zarówno autorowi dokumentu, jak i obywatelom, w imieniu których rzuca te oskarżenia. To także kwestia smaku.

    Szczerze żałuję, że nie będę mógł w najbliższym czasie pojechać na Ukrainę: to piękny kraj dobrych, uczciwych i otwartych ludzi, którzy zasługują na elitę lepszą niż ta, która obecnie sprawuje władzę w Kijowie. W ciągu minionego lata, spędziłem na Ukrainie wiele pięknych chwil, odwiedzając różne regiony i rozmawiając z Ukraińcami w różnych (formalnych i bardzo nieformalnych) sytuacjach: od uczonych z Instytutu Studiów Strategicznych przy Prezydencie Ukrainy, gdzie z kolegami prezentowaliśmy naszą najnowszą książkę, po górali spod Howerli. O wspaniałych, ciepłych i niezwykle pozytywnych wrażeniach dzieliłem się ze wszystkimi, także z przyjaciółmi z Rosji, mając nadzieję, iż po tylu tragicznych doświadczeniach Ukraina wreszcie stanie się normalnym, a więc przyjaznym dla własnych obywateli i sąsiadów krajem.

    Niestety, ogłoszona właśnie „czarna lista", jest krokiem w stronę mroku, duchowej nędzy i zaścianka: tyleż spontanicznym co nieprzemyślanym gestem, który jeszcze długo będzie wypominany Ukrainie przez społeczeństwa krajów cywilizowanych. Dokument ten stanie się orężem w ręku wszystkich tych, którzy uważają Ukrainę za państwo barbarzyńskie, niedorosłe do odpowiedzialnego sprawowania suwerenności nad posiadanymi terytoriami i zamieszkującą je ludnością, nie rozumiejące europejskich wartości i nie chcące żyć według zasad obowiązujących w Europie.

    Z jednej strony, cieszę, się, że ukraińska władza atakuje mnie tylko kawałkiem papieru: przez 70 lat, od czasu, kiedy przodkowie rządzących obecnie w Kijowie mordowali Polaków siekierami, nastąpił jednak jakiś postęp. Z drugiej jednak strony, muszę przyznać, iż w kwestii możliwości istnienia Ukrainy we wspólnym europejskim domu, dziś stałem się pesymistą. Jeżeli Ukraina chce być państwem, które prowadzi dyskusję przy pomocy kalumnii i pohukiwań, to jest to jej własny, jak najbardziej suwerenny wybór. Tylko, że kiedy przyjdzie koniec trwającego obecnie szalonego tańca i niepodległy byt Ukrainy rzeczywiście będzie zagrożony, w Europie może znaleźć się mało chętnych do słuchania argumentów Kijowa i wyciągnięcia pomocnej dłoni.

    Prezydent Polski Andrzej Duda i premier Ewa Kopacz
    © AFP 2017/ Janek Skarzynski
    Z jednej strony, chce się zaśpiewać: „żal, żal, serce płacze, już Cię więcej nie zobaczę". A z drugiej, dźwięczy w głowie inna piosenka: „Nie chcemy już od was uznania, ni waszych mów, ni waszych łez. Skończyły się dni kołatania, do waszych serc…" Potem było coś o psie.

    Zobacz również:

    Kijów opuszcza informacyjną żelazną kurtynę
    Kreml potępił wprowadzenie przez Kijów sankcji wobec dziennikarzy
    Sputnik leci wysoko
    Tagi:
    sankcje, Europa, Rosja, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz