02:54 24 Listopad 2017
Warszawa+ 3°C
Moskwa-5°C
Na żywo
    Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko podczas rozmowy telefonicznej

    Nowa lista sankcji Kijowa - Diagnoza ukraińskiej państwowości

    © Sputnik. Mikhail Palinchak
    Opinie
    Krótki link
    1826260

    Izraelski strateg polityczny David Eidelman nazwał dekret prezydenta Poroszenki, który uchwalił decyzję Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy o zastosowaniu osobistych sankcji wobec 388 osób i 105 organizacji, świadectwem „państwowej niewydolności”.

    Lista obejmuje polityków, ekspertów, naukowców, artystów, dziennikarzy z 23 krajów. Władze Ukrainy na rok zamknęły im wjazd do kraju lub zamroziły aktywa na jego terytorium.

    Eidelman jest jednym z sześciu obywateli Izraela, który znalazły się na liście sankcji w związku, jak stwierdzono w dokumencie, z podejrzeniem o powiązania z Moskwą i działaniami, które zagrażają interesowi narodowemu, bezpieczeństwu narodowemu, suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy.

    W ramach wyjaśnienia, jak poinformował Davida Eidelman, otrzymał on oświadczenie, że rzekomo był obserwatorem na wyborach w proklamowanych w trybie jednostronnym republikach w Donbasie.

    „W Doniecku i Ługańsku nigdy nie byłem. Nie tylko na wyborach, ale ja tam w ogóle nigdy nie byłem”, — skomentował dla RIA Novosti sytuację analityk polityczny. Powiedział on, że nie był obecny także na referendum na Krymie, a ostatnio odwiedził półwysep 33 lata temu.

    „Najgorszy w tej historii nie jest mój los. Dla mnie, jako dla cudzoziemca, to tylko śmieszne. Najgorsze jest to, że publikacja tej listy jest diagnozą ukraińskiej państwowości. Jeśli ich służby bezpieczeństwa są tak nieadekwatne, informatorzy tacy biedni, decyzje podejmowane są w taki sposób i podpisywane przez prezydenta… Ile już u nich osób ni z tego ni z owego jest represjonowanych?!”, — powiedział Eidelman.

    Na kijowską listę sankcji trafili dziennikarze BBC. Kierownictwo radia oświadczyło, że sankcje Kijowa wobec dziennikarzy BBC są „haniebnym atakiem na wolność słowa”.

    Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko natychmiast polecił Radzie Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony usunąć nazwiska dziennikarzy BBC z listy. „Wolność prasy jest dla mnie wartością absolutną”, — cytuje słowa szefa państwa jego rzecznik prasowy Światosław Cegołko.

    Według dyrektora Instytutu Socjologii Politycznej Wiaczesława Smirnowa, Poroszenko i jego biuro prasowe spostrzegli się trochę zbyt późno.

    „Lista powstała według rankingu: którzy dziennikarze lub wydawnictwa, przede wszystkim rosyjskojęzyczne, negatywnie wypowiadali się na temat sytuacji na Ukrainie. Ci dziennikarze, którzy nie stosowali się do linii Ukrainy, znaleźli się na liście. Ale jak widać spostrzegli się, że oprócz rosyjskich, tam są także brytyjscy  i europejscy dziennikarze. I potem zdali sobie sprawę, gdy międzynarodowa społeczność, w tym także kierownictwo BBC, wskazało, że sankcje wobec dziennikarzy to naruszenie norm międzynarodowych. Jakiekolwiek sankcje wobec jakichkolwiek dziennikarzy, którzy związani są z ich obiektywną pozycją, są nie do przyjęcia. Kijów popełnił błąd, który uderzył w międzynarodowy rating Ukrainy”, — powiedział Wiaczesław Smirnow.

    Zobacz również:

    Kreml potępił wprowadzenie przez Kijów sankcji wobec dziennikarzy
    Dmitrij Kisielow: "Jazz jest poza polityką…"
    Poprzez rozszerzenie sankcji UE pomaga Rosji w znalezieniu nowych partnerów
    Tagi:
    sankcje, dziennikarz, wolność słowa, Rada Bezpieczeństwa Ukrainy, BBC, Petro Poroszenko, Donbas, Kijów, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz