16:26 20 Listopad 2017
Warszawa+ 3°C
Moskwa+ 2°C
Na żywo
    Bojownicy Państwa Islamskiego

    Escobar: w swoich oskarżeniach pod adresem Rosji Zachód przerzucił się z Ukrainy na Syrię

    © AFP 2017/ Tauseef MUSTAFA
    Opinie
    Krótki link
    0 1134661

    Oświadczenia Stanów Zjednoczonych, że zwiększanie obecności Rosji w Syrii może utrudnić międzynarodowej koalicji działania przeciwko Państwu Islamskiemu są związane z tym, że pod nadzorem Moskwa koalicja nie będzie mogła bezkarnie bombardować syryjskich sił rządowych.

    Tylko Rosja proponuje plan pokojowego uregulowania syryjskiego konfliktu – pisze dziennikarz „Asia Times” Pepe Escobar.

    Podczas gdy administracja prezydenta Stanów Zjednoczonych Baracka Obamy do tej pory zastanawia się nad tym, czy nadal warto ignorować prezydenta Rosji Władimira Putina lub może lepiej wybrać współpracę w calu rozwiązania syryjskiego geopolitycznego i humanitarnego dramatu, oskarżenie o przeprowadzenia inwazji przez Rosję na Ukrainę zastąpiły oskarżenia o wtargnięcie do Syrii.

    Dziennikarz zwraca uwagę, że były minister spraw zagranicznych Algierii i specjalny wysłannik ONZ i Ligi Państw Arabskich w Syrii Lakhdar Brahimi już w 2014 roku mówił, że rosyjska analiza syryjskiego konfliktu była właściwa od samego początku.

    Zdaniem Escobara Moskwa aktywizowała dyplomatyczną grę, by zmniejszyć przepaść między Damaszkiem a opozycją, tworząc realną koalicję w walce z bojownikami ugrupowania terrorystycznego Państwo Islamskie.

    — Jednak jedynie Moskwa prowadzi grę dyplomatyczną, bo główny plan Waszyngtonu nadal polega na obaleniu reżimu, a spójny „zachodni” plan działań, który gwarantowałby  jednocześnie zniszczenie Państwa Islamskiego i zapobiegałby katastroficznemu podziałowi syryjskiego państwa, nie istnieje – pisze Escobar.

    Jego zdaniem obawy Pentagonu odnośnie rosyjskiej obecności w Syrii związane są nie z tym, że rzekomo utrudni to międzynarodowej koalicji działania przeciwko bojownikom Państwa Islamskiego. Niepokoje związane są z tym, że pod nadzorem Rosji koalicja nie będzie mogła bezkarnie bombardować sił rządowych prezydenta Baszara al-Asada zamiast PI.

    Unia Europejska płaci za swoje opętanie zmianą reżimów różnicą zdań sprowokowaną przez kryzys migracyjny. Podczas gdy UE może chce znaleźć rozwiązanie tragicznej syryjskiej łamigłówki, premier Wielkiej Brytanii David Cameron i prezydent Francji François Hollande przygotowują się do przeprowadzenia nieznacznych nalotów, co, zdaniem Escobara,  raczej nie spowoduje, że bojownicy PI zaczną trząść się ze strachu.

    Stany Zjednoczone domagają się dymisji syryjskiego prezydenta i w związku z tym nie chcą, by mu pomagać. Natomiast Rosja wielokrotnie wyzwała międzynarodową koalicję do współpracy z syryjskimi władzami pod egidą Rady Bezpieczeństwa ONZ. Jak powiedział rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow, Moskwa nigdy nie ukrywała, że okazywała i będzie okazywać syryjskim władzom wsparcie wojskowo-techniczne do walki z terroryzmem.

    W Syrii od marca 2011 roku trwa wojna domowa, w której, według danych ONZ, zginęło ponad 220 tysięcy ludzi. Wojska rządowe walczą z oddziałami bojowników, którzy należą do różnych formacji zbrojnych. Najbardziej aktywni są bojownicy Państwa Islamskiego i Dżabhat an-Nusra. 

    Zobacz również:

    Media: Europa nie może pozwolić sobie na złe stosunki z Rosją
    NGO Czech skarżą się na złe warunki przetrzymywania uchodźców
    Wybory parlamentarne w Grecji. Komentarz ekspertów
    Tagi:
    konflikt, Unia Europejska, Daesh (Państwo Islamskie), Barack Obama, Bliski Wschód, Syria, USA, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz