10:09 16 Grudzień 2017
Warszawa+ 1°C
Moskwa+ 2°C
Na żywo
    Prezydent Rosji Władimir Putin występuje z trybuny Zgromadzenia Ogólnego ONZ

    Dyplomatyczna ofensywa Rosji

    © AP Photo/ Richard Drew
    Opinie
    Krótki link
    Leonid Sigan
    9762

    Refleksje politologa, doktora Mateusza Piskorskiego o Debacie Generalnej Zgromadzenia Ogólnego ONZ.

     —Oczy świata zwrócone były wczoraj na siedzibę ONZ, gdzie trwa Debata Generalna Zgromadzenia Ogólnego. Media w szczegółach relacjonują jej przebieg. Więc ograniczę się do pytania: co osobiście dla Pana, jako politologa było zaskakujące, z czego można się cieszyć i nad czym należy ubolewać?

    — W moim przekonaniu nie było większych zaskoczeń. Większość przywódców potwierdziła stanowiska, które ich kraje zajmowały już wcześniej w sprawach międzynarodowych. Jednym z najistotniejszych wątków tej sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych było wystąpienie prezydenta Władimira Putina, w którym chyba po raz pierwszy w tak wyrazisty sposób przedstawił on zasady i wartości, którymi kieruje się Rosja w polityce zagranicznej. I chyba też po raz pierwszy wskazał na to, że niektóre państwa, w tym Stany Zjednoczone, w sposób nieuzasadniony i gwałtowny zakwestionowały dorobek ONZ jako tego forum, na którym powinny być rozwiązywane wszystkie kryzysy i konflikty międzynarodowe.

    W moim przekonaniu wystąpienie prezydenta Władimira Putina było znakomite. Dość ciekawie wystąpił chiński przywódca Xi Jinping. Mało interesujące było przemówienie Baracka Obamy, który w zasadzie mówił o tym, że Stany Zjednoczone werbalnie, deklaratywnie uznają rolę ONZ w ładzie międzynarodowym, natomiast znając praktykę polityki amerykańskiej, widać wyraźnie, że praktyka ma niewiele wspólnego z deklaracjami, w tym także o woli współpracy z ONZ.

    Wielkim wydarzeniem tego spotkania, nowojorskiego posiedzenia Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych była propozycja zgłoszona przez Władimira Putina w kwestii podjęcia na bazie zasad uznanych przez ONZ, na bazie szerokiej koalicji wspólnych działań przeciwko współczesnym zjawiskom terroryzmu międzynarodowego takich jak, na przykład, Państwo Islamskie. Podsumowując, bardzo istotne wystąpienie Władimira Putina, kilka ciekawych wystąpień innych polityków i, raczej, szablonowe, sztampowe wystąpienia przywódców krajów zachodnich, w których żadnych nowych wątków nie odnaleźliśmy.

     —Tragedia Syrii i walka z Państwem Islamskim. Pan zna problem z osobistych obserwacji w tym kraju. Czy widzi Pan wyjście z sytuacji, która rzutuje na problemy globalne?

    — Bardzo wielu syryjskich ekspertów, wojskowych, współpracowników syryjskich służb bezpieczeństwa, z którymi miałem okazję rozmawiać, mówiło, że jedynym wyjściem z sytuacji jest zbudowanie szerokiego wsparcia dla sił zbrojnych Syryjskiej Republiki Arabskiej. Czyli włączenie się do tych działań, które dzisiaj proponuje Rosja i sprawienie, żeby państwa zachodnie nie traciły więcej wielkich pieniędzy na dozbrajanie terrorystów. Jak wiemy, ugrupowania umiarkowane opozycji syryjskiej broń, która jest im przekazywana przez Stany Zjednoczone, następnie przekazują ugrupowaniom terrorystycznym zbliżonym do Al Kaidy, między innymi dla organizacji znanej pod nazwą Dżabhad an Nusra.

    Warto byłoby, aby te środki, które Zachód przeznacza dzisiaj albo na dozbrajanie tej opozycji, albo na radzenie sobie z problemem fali uchodźców, która zalewa Europę przeznaczyć na pomoc sprzętową, militarną i na instruktorów, z których pomocy mogłaby korzystać armia kontrolowana przez rząd syryjski. Bez współpracy z rządem syryjskim rozwiązanie tego kłopotu, jakim jest Państwo Islamskie, i tego kryzysu migracyjnego, jest w moim przekonaniu niemożliwe. Podobnie jak bez współpracy z rządem irackim, bez współpracy z rządami kilku innych państw regionalnych, które odgrywają dużą rolę w likwidacji źródeł tego kryzysu. Ważną rolę może odgrywać też Iran, z którego powinna zostać zdjęta blokada i izolacja międzynarodowa. Iran powinien również stać się, jak to proponuje Rosja, jednym z partnerów i członków szerokiej koalicji antyterrorystycznej.

     —Sprawa kryzysu na Ukrainie we wczorajszej dyskusji. Może się mylę, ale odniosłem wrażenie, że politycy są już zmęczeni problemami, które stworzyły obecne władze kijowskie nie bez pomocy ich zachodnich protektorów.

    — Ja podzielam opinię, którą już wyraził były premier Ukrainy Nikołaj Azarov, który mówił o tym, że wystąpienie prezydenta Poroszenki zostało przyjęte na forum Zgromadzenia Ogólnego NZ bardzo chłodno, a wystąpienie to było jednym z najgorszych wystąpień ukraińskich głów państwa w dotychczasowej historii ich obecności na tym forum. Prezydent Poroszenko nie powiedział nic nowego, nic konstruktywnego. Posługiwał się wyłącznie sloganami o rzekomej agresji rosyjskiej. Ja nie sądzę, żeby przy takiej retoryce, którą stosują obecne władze ukraińskie było możliwe jakiekolwiek poważne ich traktowanie przez państwa zachodnie. Ukraina nie wywiązuje się z Porozumień Mińskich, popieranych przez czołowe kraje Unii Europejskiej. Ukraina nie traktuje poważnie swych zobowiązań międzynarodowych. Jak sądzę, odpowiedzią czołowych państw europejskich będzie to, że one też przestaną poważnie traktować Kijów, i obecne władze ukraińskie.  To było widoczne i odczuwalne podczas Zgromadzenia Ogólnego NZ.

    — Wczoraj w Nowym Jorku męski uścisk dłoni i wspólny toast prezydenta Dudy i Putina, a w Warszawie znowu inwektywy i ostra retoryka pod adresem Rosji. Czy to tylko przedwyborcza gra?

    — To oczywiście element kampanii wyborczej. Wczoraj miałem okazję uczestniczyć w spotkaniu z ambasadorem Federacji Rosyjskiej w Warszawie Siergiejem Andrejewem, który wyjaśniał okoliczności rozdmuchania skandalu wokół jego wywiadu w polskich mediach, skandalu, który jest wynikiem świadomego zmanipulowania wypowiedzi rosyjskiego ambasadora, dotyczącej naszej historii najnowszej.

    A już zupełnie niespotykaną jest sytuacja, w której wypowiedzi dyplomaty są rozdmuchiwane do takiego stopnia, że komentuje je w oficjalnych notach MSZ. Jak sądzę, minister Schetyna ściga się ze swoimi nieprzyjaciółmi z Prawa i Sprawiedliwości w bardziej krytycznej postawie, w jeszcze większej krytyce Federacji Rosyjskiej. A wszystko to na potrzeby kampanii wyborczej, to po pierwsze. A po drugie na potrzeby tych ośrodków, które w rzeczywistości kontrolują i koordynują polską politykę zagraniczną, ośrodków znajdujących się za Oceanem. To część wojny informacyjnej prowadzonej przeciwko Rosji.

     — Czym Pan tłumaczy, że wczoraj wielu polityków podchodziło do prezydenta Rosji Władimira Putina, żeby uścisnąć mu dłoń, a niektórzy nawet prosili o selfie z nim.

    — Jest to podyktowane tym, że prezydent Putin jako jedyny obecnie przywódca mocarstw światowych rozumie, docenia i potrafi zdefiniować pojęcie suwerenności we współczesnym świecie. Wszyscy przywódcy, którzy mają jakieś aspiracje, aby ich państwa zachowały w tych trudnych warunkach międzynarodowych suwerenność, byli pod wrażeniem jego wczorajszych słów i myślę, że większość z nich podchodziła do prezydenta Putina właśnie po to, aby pogratulować mu treści wystąpienia, które usłyszeli.

    Zobacz również:

    70. sesja Zgromadzenia Ogólnego ONZ
    Duda na sesji ONZ: męski uścisk dłoni z Putinem i rozmowy z Obamą
    Dilma Rousseff: Brazylia jest gotowa przyjąć uchodźców z Bliskiego Wschodu
    Tagi:
    70. jubileuszowa sesja Zgromadzenia Ogólnego ONZ, ONZ, Syria, USA, Rosja, Ukraina, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz