Widgets Magazine
14:18 20 Wrzesień 2019
Zbigniew Brzezinski

Zbigniew Brzeziński: operacja zbrojna Moskwy przeciwko ISIS podważa autorytet USA

© AP Photo / Cliff Owen
Opinie
Krótki link
Autor
4713153
Subskrybuj nas na

Od samego początku nie było żadnych wątpliwości, że wspieranie przez lotnictwo Rosji sił walczących przeciwko ISIS w Syrii, nie spodoba się Stanom Zjednoczonym, które już od 1,5 roku udają prowadzenie operacji zbrojnych przeciwko ugrupowaniom terrorystycznym Państwa Islamskiego na Bliskim Wschodzie.

Natarczywe dążenie do zmiany niekontrolowanego przez Stany Zjednoczone przywódcy państwa syryjskiego w rzeczywistości koliduje z treścią oświadczeń w sprawie rozpowszechniania demokracji i praw człowieka. Udział Rosji w walce przeciwko ISIS w Syrii nie na żarty zaczyna niepokoić Amerykanów, a przecież jeszcze całkiem niedawno Rosja nie była traktowana przez polityków amerykańskich jako poważny i równoprawny partner.

„Rosja powinna współpracować ze Stanami Zjednoczonymi w walce przeciwko Państwu Islamskiemu w Syrii”, — uważa były doradca do spraw bezpieczeństwa narodowego amerykańskiego prezydenta Jimmy Cartera Zbigniew Brzeziński w artykule dla Financial Times. Polityk amerykański przypomina, że wcześniej, wspólna praca dwóch mocarstw sprzyjała rozstrzygnięciu problemu programu jądrowego Iranu. Teraz operacja zbrojna Moskwy przeciwko terrorystom z ISIS w republice arabskiej, zdaniem pana Brzezińskiego, podważa autorytet Waszyngtonu.

W Syrii Rosja powinna działać wspólnie ze Stanami Zjednoczonymi, nie zaś przeciwko nim, – twierdzi Brzeziński. Przypomina on również, że współpraca Rosji, Stanów Zjednoczonych i szeregu innych krajów przyczyniła się do przełamania sytuacji w bardzo trudnych negocjacjach w sprawie irańskiego programu jądrowego. Po pomyślnych wspólnych negocjacjach w sprawie irańskiego programu nuklearnego, ewentualnie, — pisze polityk, – ktoś mógł zakładać, że następnym etapem będzie rozstrzygnięcie kwestii syryjskiej przy udziale takich ważnych uczestników, jak Rosja i Chiny.

A jednak, – wyraża ubolewanie Brzeziński, — zamiast tego Moskwa wolała ingerencję zbrojną, przedsięwziętą bez współpracy politycznej i taktycznej ze Stanami Zjednoczonymi, będącymi, zdaniem polityka, głównym mocarstwem obcym. Przy tym lekceważy on ten fakt, że właśnie Stany Zjednoczone, w odróżnieniu od Rosji, realizują swoją ingerencję zbrojną na Bliskim Wschodzie bez jakiegokolwiek uzgodnienia tego z Radą Bezpieczeństwa ONZ, bez zgody legalnych rządów. Odnosi się wrażenie, że właśnie Stany Zjednoczone są tym organem nadrzędnym, z którym muszą uzgadniać swoje działania wszystkie pozostałe kraje świata.

Rosyjscy wojskowi na bazie Hmeimim w Syrii
© Sputnik . Dmitriy Vinogradov
Z wypowiedzi pana Brzezińskiego, niestety, nie wynika wcale, że jest on zaniepokojony w związku z rozszerzaniem przez ISIS zajętych terenów i stref wpływów, z zagładą ludzi, potokami uchodźców uciekających do Europy. Wygląda na to, że ten doświadczony polityk bardziej zajęty jest istnieniem innych, alternatywnych możliwości dla zażegnania kryzysu na Bliskim Wschodzie, w czym Stany Zjednoczone nie odgrywają roli głównej.

Brzeziński podkreśla, że ewentualnie Rosja swymi działaniami pragnie podkreślić polityczną bezsilność Ameryki. W związku z tym, pisze polityk, chodzi więc również o autorytet Stanów Zjednoczonych w krajach Bliskiego Wschodu.

W tych szybko rozwijających się wydarzeniach, zdaniem autora publikacji, Waszyngton posiada tylko jedną realną możliwość dla obrony swych interesów – jest to doprowadzenie do wiadomości Moskwy żądania, aby Rosja zrezygnowała z prowadzenia operacji zbrojnych, które bezpośrednio podważają „aktywa amerykańskie” w regionie bliskowschodnim.

„Rosja posiada pełne prawo do popierania pana al-Asada, jeśli jej tak bardzo na tym zależy. Jednakże każde powtórzenie wydarzeń, które miały właśnie miejsce, powinno spowodować kroki w odpowiedzi ze strony Stanów Zjednoczonych" — uważa były doradca prezydenta amerykańskiego.

Zbigniew Brzeziński podkreśla, że koniecznie trzeba przekonać Rosję, aby działała razem ze Stanami Zjednoczonymi, aby mogły one wspólnie zapewnić uregulowanie kryzysu syryjskiego – problemu, który nie ogranicza się do interesów jakiegoś jednego państwa.

„Jeśli do tego dojdzie, nawet ograniczona współpraca amerykańsko-rosyjska w sprawie Bliskiego Wschodu może spowodować dalszy pozytywny rozwój wydarzeń”, — podsumowuje w swym artykule dla Financial Times Zbigniew Brzeziński.

Kto powinien odgrywać główną rolę w uregulowaniu konfliktu na Bliskim Wschodzie? O tym Zbigniew Brzeziński otwarcie nie mówi. Jednakże można zakładać, że każde pomyślne rozstrzygnięcie kryzysu bliskowschodniego bez akceptacji ze strony Stanów Zjednoczonych będzie napotykać jedynie na przeciwdziałanie. W tym również przy użyciu ataków informacyjnych, co obserwujemy już dziś. Niestety, nie będzie to miało nic wspólnego z walką z terroryzmem, z demokracją czy prawami człowieka na kontynencie, tak dalekim od amerykańskiego.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Najnowsze rosyjskie systemy walki elektronicznej już w Syrii
WIDEO: Nocne loty rosyjskich samolotów wojskowych w Syrii
Kreml o danych CNN w sprawie Syrii: mogli poplątać, jak Putina z Jelcynem
Tagi:
Financial Times, Daesh (Państwo Islamskie), Zbigniew Brzeziński, Baszar al-Asad, Chiny, Iran, Europa, Syria, USA, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz