13:16 24 Październik 2017
Warszawa+ 6°C
Moskwa+ 0°C
Na żywo
    Międzynarodowi eksperci w rejonie katastrofy Boeinga 777 w obwodzie donieckim

    Katastrofa „Boeinga”: odrębne zdanie

    © Sputnik. Igor Maslov
    Opinie
    Krótki link
    41485622

    W dyspozycji malezyjskiej gazety New Straits Times znalazł się tekst oficjalnego pisma wiceszefa Federalnej Agencji Transportu Lotniczego Olega Storczewoja do przewodniczącego Rady Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego - ICAO. W nim znalazły się obawy w związku z rażącymi brakami przeprowadzonego śledztwa.

    Najstarsza gazeta Malezji New Straits Times od momentu katastrofy naświetla tragedię samolotu, który rozbił się w Donbasie. Jednym z głównych tematów jest śledztwo w sprawie katastrofy MH17. Na pokładzie samolotu było 44 obywateli Malezji.

    W oczekiwaniu na ogłoszenie raportu końcowego Rady Bezpieczeństwa Holandii malezyjscy dziennikarze przedstawili pełną listę najbardziej rażących naruszeń standardów międzynarodowych, z którymi przez rok i trzy miesiące toczyło się dochodzenie. Powodem była część korespondencji urzędowej, która w jakiś sposób dostała się do dyspozycji redakcji gazety — list upoważnionego przedstawiciela Rosji w Komisji ds. Dochodzenia Katastrofy MH17 Olega Storczewoja do przewodniczącego Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego.

    „Podejście przyjęte przez Radę Bezpieczeństwa Holandii narusza jedną z podstawowych zasad badania wypadków lotniczych — zasadę kolejności wniosków. Zamiast sukcesywnego badania charakteru uszkodzeń dochodzenie stawia za swój cel udowodnienie na wszystkie sposoby zestrzelenia samolotu pociskiem systemu przeciwlotniczego typu „Buk”, — pisze New Straits Times.

    Głównym atutem holenderskich ekspertów — kontynuują dziennikarze — są dwa kawałki metalu, które po ponad pół roku od rozpoczęcia dochodzenia komisja zdecydowała się przedstawić jako rażące elementy, jakoby właśnie one znajdowały się w rakiecie, która trafiła w samolot. Przedstawiciele komisji nie przedstawili żadnych dowodów na to.

    Udokumentowanych materiałów o miejscu znalezienia, pierwotnych oględzinach i zabezpieczeniu rażących elementów przez komisję nie przedstawiono. Wątpliwości wywołuje już sama waga jednego z przedstawionych elementów rażących — 5,5 grama. Przy czym początkowa waga elementów tej frakcji wynosi 8 gram.

    „Oficjalnie te elementy pocisków nie zostały przedstawione ani społeczności, ani specjalistom. Można przedstawić dowolne kawałki metalu, ponieważ na Ukrainie trwały działania bojowe.

    Szczegółowych badań chemicznych tych metalowych elementów, jak się okazało, holenderscy eksperci nie przeprowadzili. W odpowiedzi na pytanie rosyjskiej strony, dlaczego, oświadczyli: „Nie było takiej potrzeby”.

    Zamiast tego do argumentacji wykorzystano zdjęcia — zostały one znalezione w sieciach społecznościowych.

    Koncern „Ałmaz-Antej” — projektant i producent rakiet typu „Buk” już 4 miesiące temu przedstawił obliczenia wskazujące na to, skąd w rzeczywistości wyleciałaby rakieta, jeśli samolot zostałby zestrzelony z ziemi. W interesie dochodzenia nasi specjaliści odtajnili nawet część danych odnoszących się do tajemnicy wojskowej. Charakter zniszczenia kabiny samolotu (całe pozostało prawe okno) przemawia na korzyść tego, że samolot został zestrzelony z powietrza.

    Fakt, że rosyjscy eksperci nie zostali zaangażowani do dochodzenia — a oni są w stanie obiektywnie ocenić stan danego zagadnienia — również wskazuje na to, że dochodzenie jest prowadzone nieobiektywnie. O tym, że dane rosyjskich inżynierów są potrzebne do dochodzenia, wielokrotnie mówili także międzynarodowi eksperci.

    Kluczowy błąd miał miejsce, kiedy śledczy nie przyjechali na miejsce katastrofy zaraz po tragedii. W wyniku tego stracono czas.

    Ukraina wciąż nie dostarczyła wielu danych potrzebnych do dochodzenia. Nie ma informacji na temat rozmów, które były prowadzone w centrum sterowania. Kijów również nie przekazał danych ze swoich radarów wojskowych, nie poinformował ani o liczbie pocisków, ani o wyrzutniach, nie dostarczył także planów lotów. Nie ma również informacji o tym, które samoloty wojskowe Kijowa w tym czasie były w powietrzu.

    Jest bardzo dużo dowodów na to, że samolot został zestrzelony w powietrzu. Jednak o tej wersji, że samolot mógł być strącony w powietrzu, holenderscy eksperci w ogóle nie wspominają.

    Przez ten cały czas nikt z zachodnich polityków nie zareagował na fakt, że Ukraina nie zamknęła przestrzeni powietrznej nad Donbasem. Jednak wymienili winnych. Zaraz po tragedii sekretarz stanu USA John Kerry powiedział: „Uważamy, że samolot został zestrzelony z terytorium kontrolowanego przez separatystów”.

    Teraz przed ogłoszeniem wyników rocznego dochodzenia w kręgach eksperckich Holandii jest coraz więcej opinii, że odpowiedzialni za tragedię nie zostaną wskazani.

    Zobacz również:

    MSZ Rosji: Moskwa ma wątpliwości co do kompetencji śledczych ws. katastrofy Boeinga
    Holandia nie wyklucza, że MH17 zestrzelił pocisk „powietrze-powietrze"
    Media: Zachód ukrył ważne dane o lotach nad Ukrainą przed katastrofą MH17
    Tagi:
    katastrofa MH17, Malezja, Holandia, Donbas, Rosja, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz