07:59 20 Sierpień 2017
Warszawa+ 15°C
Moskwa+ 17°C
Na żywo
    Jan Matejko. Stańczyk, 1862

    Własna historia podzieliła Polaków...

    © Zdjęcie: Jan Matejko
    Opinie
    Krótki link
    Anna Sokołowa
    3326205818

    Wypowiedź Olgi Tokarczuk 5 października w czasie uroczystości wyróżnienia jej nagrodą NIKE wywołała w Polsce skandal. Pisarka powiedziała wówczas między innymi: „Wymyśliliśmy historię Polski jako kraju tolerancyjnego, otwartego, jako kraju, który nie splamił się niczym złym w stosunku do swoich mniejszości. Tymczasem robiliśmy straszne rzeczy..."

    Wypowiedź Olgi Tokarczuk 5 października w czasie uroczystości wyróżnienia jej nagrodą NIKE wywołała w Polsce skandal. Pisarka powiedziała wówczas między innymi: „Wymyśliliśmy historię Polski jako kraju tolerancyjnego, otwartego, jako kraju, który nie splamił się niczym złym w stosunku do swoich mniejszości. Tymczasem robiliśmy straszne rzeczy jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów". Lawina agresywnej krytyki ruszyła na nią z mediów i od internautów. Wypowiadający się nie przebierają w słowach, szkalują pisarkę, a nawet grożą fizyczną rozprawą. Inni z kolei stają w jej obronie. Na ten temat rozmawialiśmy z redaktorem naczelnym miesięcznika „Aspekt Polski" panem Mirosławem Orzechowskim.

    Majdan w Kijowie
    © Sputnik. Vitaly Belousov
    —  Skala ataku na Olgę Tokarczuk za jej wypowiedź zmusza do zadania sobie pytania: czyżby pisarka miała rację mówiąc, że tolerancja w polskim społeczeństwie jest mitem?

    — Jesteśmy narodem w skali historii porównywalnym z innymi narodami. Mamy wielkie karty i mamy też karty, które mobilizują nas do poprawy. Niestety, ta wypowiedź trafia akurat w moment, w którym pewne środowiska w Polsce podnoszą język konfliktu, na przykład z Rosją, czego jestem absolutnym przeciwnikiem. Wypowiadają oni niekiedy nieodpowiedzialne, niekiedy niedorzeczne rzeczy. Polacy nie mają w historii udziału po stronie katów. Myśmy z reguły byli, niestety, w szeregu ofiar. Oczywiście, nie można się tym karmić, w nieskończoność żywić. Trzeba wybaczać i pojednywać się, z kim można. Byłoby źle, jeślibyśmy robili to „bezpłodnie", czyli rozpamiętywali tylko rany, jakie nam zadano. Ale jeśli my z tych ran wyciągniemy wnioski i będziemy w stanie się pojednać. Tak jak na przykład dla mnie wielką przestrzenią takiego pojednania powinna być Rosja. Warto przypomnieć, jak polscy biskupi już dawno temu na przełomie 1965 i 66 roku wyciągnęli rękę do Niemców. A przecież odnieśliśmy straszne rany. Te narody wykazują gotowość do pojednania. Tak się nie może stać z Ukrainą, która odbudowuje banderyzm, ale to jest inna historia. Dwie przestrzenie idą obok siebie i z jednej strony, obiektywna, historyczna prawda, a z drugiej intencje polityczne. Pani Tokarczuk uwikłała się w intencję polityczną, która miała jej przynieść popularność. System, który panuje to jest jedno, a naród to jest drugie. W polskiej kulturze dominuje dziedzictwo katolickie. Dowolna zbrodnia jest tak samo nagannie oceniana, obojętnie, czy ucierpiał Żyd, Polak, Rosjanin czy Niemiec. Jeśli ktoś rozmyślnie zadaje komuś śmierć, to jest zbrodniarzem. W naszej kulturze jest to nieobecne. Oczywiście, jak powiedziałem, co innego jest system, który mógł dominować i prowadzić do wielu nieszczęść. Znam swój naród i wiem, jakie są wrażliwości wśród Polaków.

    —  Jak Pan skomentuje pełną nienawiści i gróźb reakcję internautów na wypowiedź pisarki?

    — Jak można się tak zwracać do drugiego człowieka, tak nie wolno. To są absolutnie przestępcze wyzwiska. Nie wolno tak mówić. Prawdopodobnie, ktoś się poczuł dotknięty, ale pięknym za nadobne, tak się nie odpłaca. To jest zupełnie naganne — powiedział redaktor Mirosław Orzechowski.

    Z kolei autorka artykułu na łamach „Wyborczej" pani Magda Piekarska uważa: „Hejterzy, którzy wulgarnie atakują Tokarczuk, zdają się nie zauważać, że ich postawa potwierdza diagnozę postawioną przez pisarkę. Resztki mitu o tradycyjnie tolerancyjnej Polsce rozpadają się na naszych oczach".

    Pani Piekarska zwraca uwagę na to, że jeszcze rok temu wypowiedź pisarki nie spotkałaby się z taką agresywną reakcją. "Atak na Tokarczuk niebezpiecznie rymuje się z atmosferą w sieci, jaka w mgnieniu oka powstaje wokół każdej wzmianki o uchodźcach."

    Na zakończenie swojego artykułu Magda Piekarska konkluduje: "Miarą dojrzałości narodu i siły jego kultury jest umiejętność spojrzenia na własną przeszłość z dystansem. Oprócz przyznania sobie prawa do dziedziczenia dumy ze zwycięstw i traum po porażkach także branie współodpowiedzialności za krzywdy, które wyrządziliśmy innym".

    Zobacz również:

    O czym wie, ale woli nie pamiętać historyk Komorowski
    Bandera byłby zadowolony
    Polityk o Jaceniuku: banderowcy źle walczą, lecz w torturach są najlepsi
    Tagi:
    uchodźcy, migranci, historia, Gazeta Wyborcza, Mirosław Orzechowski, Olga Tokarczuk, Niemcy, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz