19:11 22 Październik 2017
Warszawa+ 8°C
Moskwa+ 0°C
Na żywo
    Moskwa, korek

    Czy rosyjski gaz zatruje Polskę?

    © Sputnik. Ruslan Kriwobok
    Opinie
    Krótki link
    Wiktor Bezeka
    92789665

    Nadeszły świeże wiadomości z europejskiego rynku gazowego. Chodzi o przyszłą budowę interkonektora gazowego, czyli połączenia istniejących rurociągów „Polska-Ukraina”, oraz o to, że Gazprom w ciągu dwóch lat zbuduje w Polsce kilkaset stacji ze sprężonym (CNG) i skroplonym (LNG) gazem ziemnym.

    Ukraiński portal UKROP.org powołując się na serwis prasowy „Ukrtransgaz” donosi, że Ukraina i Polska przygotowały założenia techniczno-ekonomiczne dla budowy interkonektora gazowego mającego połączyć systemy gazowe dwóch krajów. Interkonektor gazowy „Polska-Ukraina” będzie uwzględniać budowę gazociągu Germanowicze – granica polsko-ukraińska, o sumarycznej długości ok. 1,5 kilometra na terytorium Polski, oraz odcinka Bilcze-Wolcia — na granicy ukraińsko-polskiej o długości ok. 110 kilometrów na terytorium Ukrainy.

    Ponadto, oczekuje się, że na terytorium Polski pojawi się stacja sprężarek, stacja pomiarowa i 4 odcinki gazociągu – poinformowano w „Ukrtransgaz”. Strony oczekują, że projekt ma być sfinalizowany przed 2020 rokiem. Celem podstawowym zjednoczenia polskiego i ukraińskiego systemu transportu gazu jest zwiększenie dla Ukrainy możliwości importu gazu z Unii Europejskiej poprzez Polskę i zapewnienie magazynowania ukraińskiego gazu w ukraińskich magazynach. Realizacja projektu przewiduje pompowanie z Polski na Ukrainę do 8 miliardów metrów sześciennych gazu w skali rocznej, natomiast z Ukrainy do Unii Europejskiej – do 7 miliardów metrów sześciennych gazu w skali rocznej. Obecnie maksymalna przepustowość techniczna dostaw gazu z Polski na Ukrainę wynosi 1,5 miliarda metrów sześciennych rocznie.

    O komentarz na temat przyszłej budowy interkonektora „Polska-Ukraina” korespondent radia Sputnik zwrócił się do niezależnego polskiego eksperta w dziedzinie energetyki Pana Andrzeja Szczęśniaka:

    — To jest przede wszystkim polityczny projekt. W przypadku z Ukrainą, to dołączenie tego — chciałbym powiedzieć rynku, ale to za duże słowo — ukraińskiego obszaru do wspólnego rynku europejskiego gazu. Takie inwestycje są potrzebne. Jest, co prawda, zawsze problem z ich opłacalnością, ponieważ one nie mają gwarantowanej swojej opłacalności, wskutek niepewnego kierunku, jakim jest Ukraina. Tam jest duża niepewność, co do przyszłości takich rozwiązań jak rewersowy dopływ gazu. To jest dosyć umowne, bo ten gaz i tak jest rosyjski. Nie ma innego gazu, czy to w Polsce, czy w Słowacji, czy na Węgrzech. To jest ten sam rosyjski gaz.

    Tak naprawdę budowane są tylko takie „zawrotki”, żeby tylko ten gaz przez licznik przeszedł. Każdy chce zainstalować go u siebie. To nie jest opłacalne, jeżeli nie będzie długoterminowych czy choćby średnioterminowych umów z odbiorcą. Bez tego to jest duże ryzyko. Ukraina nie jest pewnym rynkiem. Ryzyko polityczne jest tam bardzo duże, ekonomicznie to jest problem, dlatego podpiera się go ze strony europejskiej albo politycznie, że trzeba to realizować, albo dużymi finansami europejskimi. Polska i tak poniesie duże koszty, to jest duże obciążenie. Ktoś ponosi koszty, a ktoś inny korzysta. Niestety Polska musi wziąć na siebie te dosyć wysokie koszty – podsumował Andrzej Szczęśniak.

    Jeżeli chodzi o budowę w Polsce nowych stacji ze sprężonym (CNG) i skroplonym (LNG) gazem ziemnym, to polskie media podały, że „związany z Kremlem koncern uruchomił już pierwszy taki obiekt – na warszawskiej Pradze”, dodając iż to „początek ekspansji Gazpromu na polskim rynku”. Za pośrednictwem niemieckiej spółki „Gazprom Germania” Rosjanie zdobyli już koncesję na obrót takim paliwem ważną do końca 2030 r. Regulator twierdzi, że za dwa lata Polskę „oplotą” stacje gazowe Gazpromu… Wywołało to prawdziwą histerię. Pan Szczęśniak jednak twierdzi, że jest to standardowym elementem reakcji na Rosję:

    — Ta wizja ekonomicznie się składa. Formuła, w której działają i dostawca i odbiorca, zapewnione zasady cenowe dla odbiorców. Plus infrastruktura dostawcza. To powoduje, że jest to opłacalny biznes. Nie tylko w Warszawie, nie tylko w Olsztynie. Są kolejne kontrakty negocjacji. Myślę, że wobec wymogów ekologicznych miejskich, to będzie opłacalny biznes. Pierwsze doświadczenia są dobre. Natomiast politycznie jest to jęczenie, jak zwykle. Nie należy się tym przejmować — powiedział Andrzej Szczęśniak.

    Tłoczno się robi na europejskim rynku gazowym. Jednak gazu na razie nie przybywa…

    Zobacz również:

    „UE rozpada się w niebezpiecznym tempie"
    Ministerstwo Obrony Rosji: wycofując się syryjscy terroryści minują miasta
    Erdogan omówił z Putinem wizytę al-Asada w Moskwie
    Tagi:
    gazociąg, gaz, Unia Europejska, Gazprom, Andrzej Szczęśniak, Rosja, Ukraina, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz