21:12 22 Październik 2017
Warszawa+ 8°C
Moskwa+ 1°C
Na żywo
    Kanclerz Niemiec Angela Merkel

    Financial Times: „Era” Merkel dobiegła końca

    © AP Photo/ Markus Schreiber
    Opinie
    Krótki link
    191695631

    Bliscy współpracownicy kanclerz Niemiec Angeli Merkel przyznają, że ona może nie utrzymać się do następnych wyborów w 2017 roku i odejdzie przed końcem kadencji, pisze publicysta gazety Gideon Rachman.

    Kryzys migracjyjny w krajach europejskich był zwiastunem upadku „ery” niemieckiej kanclerz Angeli Merkel, pisze sprawozdawca Financial Timesa Gideon Rachman.

    Jeszcze niedawno kanclerz Niemiec Angela Merkel miała wszelkie powody, aby uważać się za jednego z najbardziej skutecznych polityków na świecie — kanclerz udało się być główną postacią polityczną całego Starego Świata, nie mówiąc już o Niemczech, gdzie trzy razy pod rząd zwyciężyła w wyborach, zauważa analityk. Teraz, kiedy kraj najprawdopodobniej przyjmie ponad milion uchodźców tylko w tym roku, wcześniej niezwykle wysokie rankingi Merkel zaczynają spadać — narasta niepokój niemieckiej opinii publicznej a także stopień krytyki kanclerz ze strony członków jej partii.

    „Niektórzy z jej najbliższych współpracowników politycznych przyznają, że Merkel może opuścić fotel kanclerza przed kolejnymi wyborami w 2017 roku. Idea czwartej z rzędu administracji Merkel, szeroko dyskutowana jeszcze kilka miesięcy temu, teraz wydaje się niewiarygodna”, — pisze Rachman.

    Nie zwracajcie na mnie uwagi!
    © Sputnik. Vitaliy Podvitski
    Według niego rząd Merkel wypuścił sytuację uchodźców spod kontroli. Publicznie niemieccy urzędnicy łapali motto kanclerz — „jesteśmy w stanie to zrobić", ale za zewnętrznym entuzjazmem kryła się panika i to nie bez powodów — rosły koszty, z hukiem spadał poziom poparcia społecznego, ranking samej Merkel i na tym tle na pierwszy plan wysunęły się skrajnie prawicowe siły. Zauważył to również niemiecki magazyn Der Spiegel: „Niemcy już teraz to miejsce, gdzie ludzie nie wyrażają swojej nienawiści i ksenofobii”. Niemiecka społeczność już nie przyjmuje argumentów na korzyść przyjęcia uchodźców z Bliskiego Wschodu, a wręcz przeciwnie — rosną w siłę głosy tych, którzy uważają, że ​​„uciekinierów” będzie zbyt wiele — w ciągu tylko jednego dnia około dziesięciu tysięcy osób podąża do Niemiec, podczas gdy na przykład Wielka Brytania zgodziła się przyjąć 20 tysięcy syryjskich uchodźców, ale przez cztery lata.

    „Niektórzy wyborcy doszli do wniosku, że „mamuśka” (Merkel — red.) zwariowała utrzymując granice Niemiec otwarte dla skrzywdzonych przez cały świat”, — pisze publicysta FT.

    Szybko problem ten można byłoby rozwiązać, jak to zrobiono na Węgrzech, — zbudować ogrodzenia na granicy, dodaje Gideon Rachman. Do tego Merkel wzywają niemieccy konserwatyści, ale jest mało prawdopodobne, że kanclerz zdecyduje się na takie działania — ona doskonale wie, że decyzja ta jest sprzeczna z najważniejszą dla Unii Europejskiej zasadą swobodnego przepływu osób. Ponadto budowa muru skieruje potok uchodźców na Bałkany, co zdestabilizuje sytuację w regionie.

    „Bądź co bądź, jeśli napływ uchodźców zmierzających do Niemiec jeszcze przez jakiś czas utrzyma swój obecny poziom i jeśli Merkel będzie nadal nalegać na otwartość granic, ciśnienie na kanclerza i żądanie jej rezygnacji będzie rosnąć”, — uważa analityk.

    Te dziesięć lat po tym, kiedy Angela Merkel po raz pierwszy doszła do władzy w 2005 roku, z roku 2015 mogą wydawać się błogosławionym okresem dla Niemiec — kraj rozkwitał, był szanowany na arenie międzynarodowej pomimo faktu, że wszystkie problemy na świecie udawało się utrzymać na odległość, podsumowuje Gideon Rachman. Teraz ten „złoty wiek” dobiegł końca.

    Zobacz również:

    Tylko co trzeci Niemiec wierzy w słowa Merkel „poradzimy sobie z tym”
    Ekspert: kryzys migracyjny powoduje rozłam w europejskich szeregach rządzących
    Merkel w czadorze
    Tagi:
    Financial Times, Angela Merkel, Niemcy
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz