07:50 20 Wrzesień 2017
Warszawa+ 12°C
Moskwa+ 8°C
Na żywo
    Sekretarz stanu USA John Kerry

    Były pracownik Pentagonu: USA zupełnie oduczyły się prowadzić pracę dyplomatyczną

    © AP Photo/ Ronald Zak
    Opinie
    Krótki link
    4652401

    USA zupełnie oduczyły się prowadzić pracę dyplomatyczną. Głównym narzędziem amerykańskiej polityki zagranicznej stały się groźby wprowadzenia sankcji lub zastosowania siły. Jednocześnie wtrącając się po raz kolejny w konflikt zbrojny, Waszyngton nie myśli o tym, co będzie później, kiedy działania bojowe się zakończą, - uważa Chaz Freeman.

    Pod wieloma względami ta sytuacja jest uwarunkowana degradacją amerykańskiego korpusu dyplomatycznego: podczas gdy w większości państw świata wysokie urzędy w resorcie zagranicznym zajmują zawodowcy, w USA te stanowiska dostaje się w nagrodę za aktywny udział w kampanii wyborczej zwycięskiej partii. O tym w artykule „Dyplomacja – utracona sztuka?”, opublikowanym w piśmie „Rossiya w globalnoj politikie”, pisze były dyplomata i pracownik Pentagonu Chaz Freeman. Przedstawiamy fragmenty artykułu. 

    Sens dyplomacji to poszukiwanie wspólnego fundamentu drogą wysłuchiwania tego, co mówią i o czym milczą rozmówcy, oraz odpowiedzialne działania, które po tym następują. Dyplomacja pozwala państwom promować swoje interesy i rozwiązywać problemy cudzoziemców, niemalże nie korzystając z siły. Porażka misji dyplomatycznej może oznaczać wojnę ze wszystkimi jej straszliwymi skutkami. 

    Dyplomacja to sztuka zmuszania innych do grania w twoją grę i na twoich zasadach. Sądząc po tym, jak trudna sytuacja zapanowała po zakończeniu zimnej wojny, USA mało rozumieją w dyplomacji i nie władają tą sztuką. 

    Po rozpadzie ZSRR, USA w zakresie polityki zagranicznej opierają się niemal wyłącznie na polityce sankcji ekonomicznych, wojskowym powstrzymaniu i sile. Amerykanie nie próbują zasłużyć na szacunek innych państw własnym przykładem lub poprzez uprzejme przekonanie. W Waszyngtonie groźba użycia siły stała się pierwszym, a nie ostatnim narzędziem polityki zagranicznej. 

    Powinniśmy się oduczyć zachowań, które przyswoiliśmy w latach zimnej wojny. My nadal reagujemy na wrogie przejawy groźbami użycia siły, a nie eskalacją wysiłków dyplomatycznych, skierowanych na uregulowanie konfliktowej sytuacji. Wprowadzamy sankcje jako symbol naszego niezadowolenia. 

    Oczekiwany cel sankcji to zmuszenie do pokorności państwo, przeciwko któremu się je wprowadza. Ich sukces mierzy się tym, ile nieprzyjemności i strat uda się z ich pomocą sprawić przeciwnikowi, a nie tym, na ile zmienią one jego zachowanie. 

    Pod wieloma względami sankcje rykoszetem biją w nas samych. Stwarzają coś w rodzaju muru dla importu naszej produkcji do państwa, przeciwko któremu sankcje wprowadzono. Często stymuluje to dążenie tych państw do samowystarczalności i sprzyja sztucznemu rozkwitowi niektórych gałęzi ich gospodarki. Sankcje szkodzą jednym grupom wewnątrz Stanów Zjednoczonych i przynoszą korzyść innym. Zgubne skutki sankcji pogłębiają się przez przyzwyczajenie Amerykanów do łączenia ich z dyplomatycznym ostracyzmem. 

    USA to jedyne wielkie mocarstwo, któte nie postawiło dyplomacji na profesjonalne tory. W innych rozwiniętych państwach dyplomatami zostawali ludzie, którzy dysponowali unikalnym połączeniem wiedzy i metod, bogatym doświadczeniem pracy w sferze stosunków międzynarodowych i stale podnoszonymi kwalifikacjami. 

    Amerykanie natomiast uważają, że opracowanie i prowadzenie linii polityki zagranicznej najlepiej oddawać w ręce rozreklamowanym marzycielom i teoretykom, nie obciążonym specjalistyczną wiedzą, praktyką i doświadczeniem. Po zakończeniu zimnej wojny znacznie zwiększyła się liczba urzędników niewysokiej rangi, którzy otrzymywali stanowiska z powodów politycznych. 

    Wchodzimy w epokę strategicznej zmienności, gdzie nie ma konkretnych linii obrony, które trzeba utrzymać w stylu dyplomacji okresu zimnej wojny. Nasze przywództwo jest coraz bardziej sceptycznie przyjmowane na świecie, gdzie mnożą się wyzwania, na które nie można dać odpowiedzi środkami wojennymi. 

    Pora na nowo otworzyć dla siebie głęboką dyplomację, pora wspomnieć narzędzia niesiłowego nacisku, aby przekonać innych, że mogą skorzystać na współpracy z nami, a nie przeciwko nam. 

    Zobacz również:

    Dyplomatyczna ofensywa Rosji
    Rosyjscy dyplomaci poinformowali, że gotowi są omówić z NATO nowy CFE
    MSZ Wielkiej Brytanii: podejście do wiz dyplomatów FR odzwierciedla podejście Rosji
    Tagi:
    dyplomacja, Chaz Freeman, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz