22:17 17 Październik 2017
Warszawa+ 15°C
Moskwa+ 7°C
Na żywo
    Agnieszka Wołk-Łaniewska

    Tak hartuje się stal

    © Zdjęcie: Igor Motowiłow
    Opinie
    Krótki link
    Agnieszka Wołk-Łaniewska
    1238571433

    Kiedy stało się już jasne, że PiS zyskał w Sejmie samodzielną większość, przez pierwsze 12 godzin największe pytanie brzmiało: jaki sposób znajdzie Jarosław Kaczyński, żeby z twarzą wycofać się z obietnicy zrobienia Beaty Szydło szefem rządu?

    Po 12 godzinach zagadkę rozwiał niezawodny Joachim Brudziński, który w porannej rozmowie w TVN24 odnotował, że sytuacja może „stać się dynamiczna" i wszystko zależy od „decyzji, jaką podejmie sama zainteresowana po konsultacjach z zarządem partii". Jeszcze tego samego dnia wieczorem, po rytualnej wizycie na grobie Świętej Pamięci Brata, zarząd partii miał spotkać się w Krakowie, aby postanowić, jaką decyzję zainteresowana podejmie. Jednakże, w akcie niepojętego nietaktu, Beata Szydło wprosiła się na to spotkanie, uniemożliwiając zarządowi konstruktywne obrady. Dyskusja o jej decyzji została przełożona na dzień następny.

    Wybory parlamentarne w Polsce
    © REUTERS/ Kacper Pempel
    We wtorek udało się odbyć rozmowę bez zakłóceń — i w jej efekcie, prezes z gronem swoich najbliższych współpracowników zdecydował, że Beata Szydło nie chce być premierem, toteż zostanie nim prof. Piotr Gliński. Należy odnotować pozbawioną seksizmu zasadę równości, jaka przyświecała autorom tej decyzji: prawdą jest, że w jej podejmowaniu nie uczestniczyła Beata Szydło, ale nie wiedział o niej także Piotr Gliński, który akurat miał  wykład  w Białymstoku. 

    Dowiedziały się o niej natomiast media, w postaci portali braci Karnowskich. Chwilę później do gabinetu prezesa wtargnęła Beata Szydło.

    W wyniku tej nieproszonej wizyty posiedzenie Rady Politycznej PiS opóźniło się o dwie godziny i trwało przez pięć minut. Tyle wystarczyło prezesowi do poinformowania członków Rady o ich decyzji. Zdecydowali otóż, że kandydatką na premiera jest Beata Szydło, a z prezydentem będą na jej temat rozmawiać Kaczyński, Lipiński, Błaszczak i Brudziński.  

    Istnieją sprzeczne spekulacje co do przebiegu rozmowy, która doprowadziła do tej demokratycznie podjętej decyzji.  Z jednej strony, anonimowy informator „Newsweeka" uważa, że Szydło musiała „ukorzyć się" przed Kaczyńskim, bo przeciwnie „byłby to jej koniec". Z drugiej wszakże — trudno pojąć, dlaczego „ukorzenie się" Szydło miałoby oznaczać zmianę zdania Kaczyńskiego, który jeszcze parę godzin wcześniej uznał, że kobieta na premiera się nie nadaje i należy ją zastąpić nowym Marcinkiewiczem. Być może zatem rozmowa miała przebieg zgoła przeciwny: Beata Szydło odmówiła dobrowolnego zrzeczenia się misji konstruowania rządu. W tej sytuacji jej ostentacyjne ubezwłasnowolnienie — wraz z wysłaniem jej na urlop na czas kluczowych uzgodnień — stanowi ze strony Kaczyńskiego demonstrację, iż to on ciągle rządzi w zwycięskim PiS.

    Aby nikt nie miał co do tego żadnych wątpliwości, w siedzibie zwycięskiej partii, pod nieobecność kandydatki na premiera, zaroiło się od postaci, których Szydło wyraźnie nie chciała mieć w swoim rządzie — z „kultowym" przywódcą „antykomunistycznego podziemia", Antonim Macierewiczem na czele.

    — Macierewicz to człowiek niezwykle zasłużony i wyjątkowo kompetentny, jeśli chodzi o zakres bezpieczeństwa państwa. Byłoby ze szkodą dla Polski, gdyby tej wiedzy nie wykorzystać — ocenił Mariusz Błaszczak, skądinąd ponoć szykowany przez prezesa na ministra spraw wewnętrznych.  W spekulacjach pojawia się też inny upiór IV RP, Zbigniew Ziobro. — Minister Ziobro miał wybitne osiągnięcia, jeśli chodzi  o przyspieszanie procedur, za jego czasów sprawiedliwości było  o wiele więcej niż teraz — ocenia Andrzej Dera. Dera wprawdzie nie znalazł się na liście wyborczej, albowiem padł ofiarą demonstracji władzy ze strony Jarosława Kaczyńskiego, który bez dania racji wyciął po jednym kandydacie z każdej frakcji Zjednoczonej Prawicy — ale przecież formacja rządząca dysponuje innymi nagrodami za żarliwie wyrażaną lojalność, więc nietrudno zgadnąć, że nie mówił tego bez uzgodnienia. Do prezesowych drzwi przemyka się też Mariusz Kamiński, skazany na trzy lata więzienia za nadużywanie uprawnień przy prowokacjach przeciwko przeciwnikom i sojusznikom politycznym. Pytany, czy będzie ministrem-koordynatorem ds. służb specjalnych, odpowiada krotochwilnie: „Ja w innej sprawie". 

    Prezydent Polski Andrzej Duda i premier Ewa Kopacz
    © AFP 2017/ Janek Skarzynski
    Ta, nieszczególnie subtelnie, ale za to stanowczo prowadzona przez Jarosława Kaczyńskiego rozgrywka ma jednak jeden słaby punkt. Sejm zatwierdza, en bloc, tylko pierwszy skład rządu. Już nazajutrz premier może wymienić sobie każdego ministra, nikogo nie pytając o zgodę.  Potrzebuje do tego tylko współpracy prezydenta, który wręcza odwołania i nominacje. Konstytucyjnie rola prezydenta ogranicza się do roli notariusza — ale w praktyce  mógłby  próbować prowadzić jakąś obstrukcję, gdyby chciał. Pytanie: czy by chciał. Zdaniem informatora „Newsweeka", Kaczyński obawia się, że premier Szydło może grać z prezydentem Dudą przeciwko niemu.

    Na wszelki wypadek prezes Kaczyński zabezpiecza sobie zatem tylną flankę, kombinując przy prezydium Sejmu. Dotychczas obyczaj wymagał, aby każdy klub parlamentarny miał swojego wicemarszałka — ale wówczas, żeby PiS zachował większość, prezydium musiałby składać się z ośmiu osób, a w taki tłumie mogą przydarzyć się wypadki. Toteż nadchodząca władza, przywiązana do poszanowania praw opozycji, ogłosiła, że ludowcom w zasadzie wicemarszałek jest niepotrzebny, a nie wiadomo czy i.Nowoczesnej się nada. Ostateczne wygląda na to, że Petru prześliźnie się przez sito pisowskiej demokratyzacji, więc prezydium Sejmu będzie składać się z sześciu osób, w tym trzech ludzi prezesa i jakiegoś narodowca od Kukiza.

    Ostatnie plotki głoszą, że Beata Szydło przedstawi skład swego gabinetu w piątek. O ile do tego czasu Jarosław Kaczyński znajdzie czas, żeby go jej przedstawić.

    Agnieszka Wołk-Łaniewska, publicystka polska, Warszawa

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Koalicja „wszyscy przeciwko PIS”?
    Kopacz - Szydło remis. Polska przegrywa
    Opinia: zwycięstwo w Polsce partii Kaczyńskiego - problem dla UE
    Tagi:
    Prawo i Sprawiedliwość, Jarosław Kaczyński, Beata Szydło, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz