04:25 24 Październik 2017
Warszawa+ 6°C
Moskwa-1°C
Na żywo
    Prezydent USA Barack Obama

    Amerykański analityk o tym, dlaczego wysłanie sił specjalnych USA do Syrii nie ma sensu

    © AP Photo/ Susan Walsh
    Opinie
    Krótki link
    5887321

    Albo z pychy, albo ze strachu, albo z powodu braku kompetencji – niezależnie od przyczyn - Barack Obama wybrał bardzo zagmatwany kurs w Syrii – uważa amerykański analityk James Jay Carafano, który zwrócił uwagę na błędne decyzje z polityce zagranicznej prezydenta Stanów Zjednoczonych w odniesieniu do sytuacji na Bliskim Wschodzie.

    Plany USA odnośnie operacji lądowej w Syrii są „mostem donikąd” – stwierdza ekspert ds. bezpieczeństwa narodowego i polityki międzynarodowej instytutu badawczego Heritage Foundation James Jay Carafano w artykule na łamach „The National Interest”.

    Jego zdaniem ani jeden przyzwoity historyk nie znajdzie nic godnego podziwu w spuściźnie Baracka Obamy, która dotyczy polityki zagranicznej i bezpieczeństwa narodowego. – Tym nie mniej, oni (historycy – przyp. red.) prawdopodobnie latami będą się kłócić o to, dlaczego on (Obama – przyp. red.) robi to, co robi – pisze  Carafano.

    Decyzja amerykańskiego prezydenta o wysłaniu do Syrii kilkudziesięciu komandosów może okazać się bardzo ważna dla historyków.

    — Może kiedyś, kiedy „swoi ludzie” w administracji prezydenta napiszą wspomnienia, a historycy zbadają korespondencję Obamy, będzie można dokładniej ustalić przyczyny tego, co kryje się za jego działaniami jako głównodowodzącego. Na razie warto na ten temat porozmyślać, choćby dlatego, by wskazać mroczne drogi, których kolejny prezydent mógłby unikać – pisze analityk.

    Jak pisze Carafano,  jest mało prawdopodobne, że wysłanie tak małej liczby żołnierzy, stanie się punktem zwrotnym w rozwoju sytuacji w regionie.

    Istota sił specjalnych polega na przeprowadzaniu „unikalnych misji wojskowych” o dość ograniczonym wpływie. Udane operacje komandosów zapewniają jedynie tymczasową przewagę. Mają one zapewnić albo natychmiastowe zwycięstwo (np. likwidacja Osamy bin Ladena), albo są etapem przygotowań do dalszych działań.

    Zadanie odebrania Państwu Islamskiemu zajętych terytoriów w Iraku jest bardzo ważnym strategicznym celem Stanów Zjednoczonych w regionie. Wymaga ono znacznie większych nakładów, niż zamierza przeznaczyć na to Waszyngton. Zdaniem analityka, kilku komandosów nie zdoła rozwiązać syryjskich problemów. – Oświadczenia administracji coraz bardziej przypominają wojenny most donikąd – podkreśla Carafano.

    Na razie administracja Obamy – jak pisze amerykański analityk – nie wykazuje oznak tego, że ma poważną strategię w Syrii, a decyzja o wysłaniu sił specjalnych wydaje się jedynie próbą dotrwania do końca kadencji.

    Carafano zaznacza, że „niewłaściwa opinia” o konsekwencjach tych lub innych decyzji jest jednym z powodów, które rzucają światło na to, dlaczego prezydent „robi to, co robi”. Jego zdaniem Obama myślał, że zdoła zatrzymać falę radykalnego islamizmu przy pomocy tajnych operacji przeprowadzanych na całym świecie, zwłaszcza ataków dronów.

    Prezydent mylił się, co „dużo kosztowało Stany Zjednoczone i ich sojuszników”. Teraz islamiści kontrolują znacznie większy obszar, mają więcej ludzi i środków, niż kiedy Obama zajmował fotel prezydencki. Ponadto mimo nasilenia działań na świecie, terroryści zmusili tłumy uchodźców do szukania schronienia w Europie.

    Albo z pychy, albo ze strachu, albo z powodu braku kompetencji – niezależnie od przyczyn — Barack Obama wybrał bardzo zagmatwany kurs, ale dla niego na Bliskim Wschodzie to nic nowego.

    Wcześniej Carafano ostro skrytykował siły zbrojne Stanów Zjednoczonych w związku z opublikowanym przez Heritage Foundation raportem „Indeks siły militarnej Stanów Zjednoczonych-2016”. W dokumencie oceniono poziom siły militarnej kraju jako nieznaczny z tendencją do dalszego spadku. Analityk uważa, że ta ocena byłaby do przyjęcia  w odniesieniu do dzieci w przedszkolu, ale nie do amerykańskiego głównodowodzącego.

    Carafano nie jest jedynym amerykańskim analitykiem, który nie jest zadowolony ze strategii wojennej USA w Syrii. Analitycy z Instytutu Katona w artykule dla „The Guardian” stwierdzili, że Syria może stać się dla Stanów Zjednoczonych drugim Wietnamem, jeśli amerykańscy wojskowi nie zaczną uczyć się na własnych historycznych błędach.

    Jak piszą analitycy „The Guardian”, amerykańscy wojskowi nie mogą zmuszać innych krajów do przyjęcia demokracji, nie mogą zmuszać lokalnych społeczeństw do przyjęcia zmian. Tylko rządy tych krajów mogą wprowadzać transformacje polityczne, jeśli same zechcą. To jedna z wielu lekcji, którą mógłby dać Wietnam obecnej administracji. Jeśli jest ona chętna do nauki.  

    Zobacz również:

    Media: Polska wznowi poszukiwania „złotego pociągu”
    Od września 2014 roku znaleziono ponad 700 zwłok w Donbasie
    Geolodzy znaleźli „wielki potop i suszę” w historii średniowiecznej Europy
    Tagi:
    Barack Obama, Bliski Wschód, Syria, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz