11:08 19 Październik 2017
Warszawa+ 10°C
Moskwa+ 6°C
Na żywo
    Barack Obama

    Były analityk CIA: Obama ryzykuje powtórką 11 września

    © AP Photo/ Jacquelyn Martin
    Opinie
    Krótki link
    9709264

    Polityka bezczynności amerykańskiego prezydenta w walce z zagrożeniem terrorystycznym może sprowokować poważne skutki, jak wtedy, gdy w 2001 roku niekompetentność władz Stanów Zjednoczonych rozwiązała ręce Al-Kaidzie i pociągnęła za sobą zamach z 11 września.

    W ciągu ostatnich dwóch lat administracja Obamy dwukrotnie oświadczyła o zmianach w swojej polityce walki z kryzysem syryjskim i irackim oraz zagrożeniem ze strony ugrupowania ekstremistycznego ISIS. Jednak oba te zjawiska stały się kolejną próbą przerwania wielokrotnego poniżania amerykańskiej polityki, co w światowej opinii publicznej stworzyło przekonanie o rosnącej słabości i niezdecydowaniu Stanów Zjednoczonych, pisze w Fox News były analityk CIA, a obecnie wiceprezydent Centrum Polityki Bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych Fred Fleitz.  

    Pierwsze „przesunięcie” w polityce zagranicznej Stanów Zjednoczonych było zaakcentowane podczas wystąpienia Obamy 10 września 2014 roku, kiedy po serii publicznych egzekucji przeprowadzonych przez ISIS amerykański prezydent powiedział o gotowości do pełnego zwycięstwa nad terrorystami dzięki „systematycznej kampanii nalotów” w Iraku i Syrii, przygotowaniu syryjskich powstańców i zwiększeniu wsparcia dla armii irackiej. „Porażka była oczywista, naloty w Syrii nie powstrzymały ISIS, w Iraku terroryści wzięli pod kontrolę miasto Ramadi, bez względu na przewagę liczebną irackiej armii. Irackie wojsko i Kurdowie potrzebowali więcej broni, kiedy administracja Obamy siedziała z założonymi rękami” – pisze Fleitz. 

    Ponadto, spaktakularna porażka polityki Obamy miała miejsce jesienią tego roku, kiedy upadł program przygotowania syryjskich powstańców kosztujący 500 milionów dolarów, a Rosja zaczęła prowadzić operację specjalną w Syrii. 

    Administracja Obamy odpowiedziała na te klęski nowym kursem w polityce zagranicznej, który wygląda jeszcze gorzej niż poprzedni, głosi artykuł. Nie mając konkretnej strategii, prezydent Obama wysłał „do 50” żołnierzy specnazu, aby pomogli syryjskim powstańcom. Po tym amerykańskie media poinformowały, że specnaz Stanów Zjednoczonych konsultuje nie syryjskich powstańców, jak planowano, ale Kurdów, którzy mają swoje interesy w Syrii, nie związane z walką z Państwem Islamskim. Poza tym, to wsparcie amerykańskich żołnierzy dla Kurdów zaczęło niepokoić Turcję. 

    Sojusznicy Stanów Zjednoczonych dobrze rozumieją, że ta „polityka” Obamy to tylko próba odwleczenia do momentu, kiedy opuści on urząd prezydenta, wówczas będzie mógł twierdzić, że podjął próby zmiany sytuacji, pisze autor. W związku z tym w regionie zaczyna się zmieniać rozkład sił. 

    Polityka bezczynności amerykańskiego prezydenta w walce z zagrożeniem terrorystycznym  może sprowokować poważne następstwa. Według słów autora artykułu, słabość i niekompetentność polityki zagranicznej prezydenta Clintona niegdyś rozwiązała ręce Al-Kaidzie, a teraz 11 września 2001 roku może się powtórzyć. 

    Zobacz również:

    Były premier: za cenę ziemniaków na Ukrainie odpowiada Obama
    Financial Times: Obama blefuje w kwestii syryjskiej
    Po co Obama dzwoni do Erdogana?
    Tagi:
    polityka zagraniczna, Fred Fleitz, Barack Obama, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz