15:46 17 Sierpień 2017
Warszawa+ 21°C
Moskwa+ 25°C
Na żywo
    Były szef Komisji Europejskiej i były premier Włoch Romano Prodi

    Romano Prodi: atak w Mali miał uderzyć we Francję

    © AP Photo/ Michael Sohn
    Opinie
    Krótki link
    0 369181

    Były premier Włoch, były przewodniczący Komisji Europejskiej Romano Prodi widzi początki aktywizacji terrorystów w konflikcie zbrojnym w Libii. Wskazuje na ważną rolę w tej wojnie niektórych europejskich państw, zwłaszcza Francji.

    Atak terrorystyczny w Mali przeprowadzono, by zadać jeszcze jeden cios Francji, która w tym regionie odgrywa rolę europejskiego „ministra obrony” – uważa były premier Włoch, były przewodniczący Komisji Europejskiej Romano Prodi.

    W piątek około dziesięciu bojowników zaatakowało hotel Radisson w centrum stolicy Mali i wzięło na zakładników 170 osób. Siły bezpieczeństwa uwolniły gości i personel hotelu. Znaleziono około 27 ciał. Prezydent Mali Ibrahim Boubacar Keïta oświadczył, że zginęło 19 osób, 7 zostało rannych, zabito 2 napastników. Do ataku na hotel przyznała się ekstremistyczna organizacja Al-Murabitun, która złożyła przysięgę na wierność Państwu Islamskiemu.

    — Wymierzyli cios w honor Francji za granicą, we Francję, bo w tej części świata jest ona europejskim „ministrem obrony” – oświadczył Prodi w wywiadzie dla turyńskiej gazety „La Stampa”.

    Źródeł obecnej aktywizacji terrorystów znany europejski polityk szuka w konflikcie zbrojnym w Libii, podczas którego w 2011 roku został obalony i zabity Muammar Kaddafi. Ponadto wskazuje na ważną rolę, jaką odegrały w wojnie domowej w Libii niektóre europejskie państwa, zwłaszcza Francja.

    — Po rozpadzie Libii żołnierze z armii Kaddafiego zostali bez żołdu, ale mieli ogromne ilości broni. Prawdopodobnie mowa jest o czterech milionach automatów Kałasznikowa. Libia padła pod naporem (prezydenta Francji Nicolasa) Sarkozego, ale, niestety, przy wsparciu Włoch. Nie dokonywaliśmy inwazji na Libię, ale walczyliśmy – powiedział były premier.

    Mówiąc o reakcji krajów Unii Europejskiej na niedawne ataki terrorystyczne, Prodi skrytykował je za brak jedności w walce z terroryzmem. – Nie ma Europy, zdobywają przewagę nacjonalne interesy. Nie ma impulsu do koordynacji sił policyjnych i służb specjalnych. Państwa się izolują, by chronić swoje granice – podkreślił w wywiadzie dla neapolitańskiej „Il Mattino”.

    Prodi oczekiwał, że zostaną podjęte natychmiastowe decyzje odnośnie koordynacji działań w walce z terroryzmem w trakcie nadzwyczajnego posiedzenia Rady Unii Europejskiej na szczeblu ministrów spraw wewnętrznych i wymiaru sprawiedliwości, które odbyło się w piątek w Brukseli. Jednak przeliczył się. – Najwidoczniej jeszcze myślimy, że trzeba bronić bezpieczeństwa narodowego, izolując się, a nie współpracując z innymi krajami Unii Europejskiej – zaznaczył były przewodniczący Komisji Europejskiej.

    Zobacz również:

    Dwa lata od Euromajdanu: Ukrainie daleko do integracji europejskiej
    MSZ FR: Rosja nie chce, by Ukraina zeszła na drugi plan
    Polacy patrolują granicę serbsko-węgierską
    Tagi:
    terroryzm, Unia Europejska, Romano Prodi, Mali, Francja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz