14:27 20 Listopad 2017
Warszawa+ 3°C
Moskwa+ 2°C
Na żywo
    Bombowiec Su-24

    Pięć nietaktów Węglarczyka

    © Sputnik. Dmitriy Vinogradov
    Opinie
    Krótki link
    Anna Sokołowa
    424791341

    Polska prasa „w ciągu kilkunastu sekund jakich potrzebowała rakieta lecąca w kierunku Su-24” stała się proturecka.

    „Wszelkie upokorzenie kierownictwa to dla mnie wielka radość”, napisał Siergiej Dowłatow w swoim „Kompromisie”. To zdanie momentalnie stało się bon mot. Zdaje się, że straty Rosji przynoszą mistrzom pióra po drugiej stronie Bugu szczególną radość. To przykre, drodzy koledzy.

    Wolność słowa rzecz święta. Nawet w Sputniku się to wie. Sputnik to rosyjskie medium państwowe i oczywiście nie pretenduje na absolutną obiektywność, przecież jest „rosyjskie” i „państwowe”. Kiedy w polskiej prasie nazwa „Sputnik” idzie w parze z epitetem „tuba propagandowa Kremla” to jest to uznawane za normę. Ciekawe, co by powiedzieli polscy koledzy po fachu, jeśli na „Sputniku” jako dodatek do nazw polskich gazet i telewizji pisano by „megafon PIS” albo „polskojęzyczny przyczółek niemieckich mediów” albo „rusofobiczna gazeta o zasięgu ogólnonarodowym”. A może tylko mnie jednej wydaje się to nieprzyzwoitym?

    Uczestnicy akcji protestacyjnej przeciwko działaniom tureckich Sił Powietrznych przy budynku ambasady Turcji w Moskwie
    © Sputnik. Alexander Vilf
    „Pięć sukcesów Erdogana” – pod takim tytułem we wczorajszej „Rzeczpospolitej” pojawił się artykuł Bartosza Węglarczyka. Śmiało powiedziane, biorąc pod uwagę stopień napięcia wokół zestrzelonego Su-24. „Prezydent Turcji odniósł gigantyczny sukces i w polityce wewnętrznej, i międzynarodowej”, — pisze autor. W wewnętrznej polityce Turcji pan Węglarczyk jest, bez wątpienia, ekspertem. Ale jeśli chodzi o sukcesy w polityce zagranicznej, to stwierdzenie to jest mocno naciągnięte. Sekretarz generalny NATO, która „naprawdę stanęła za Turcją murem”, starał się zachować umiarkowany ton, aby nie prowokować nowego wybuchu emocji.

    „Erdogan stał się w ciągu kilkunastu sekund (jakich potrzebowała rakieta lecąca w kierunku Su-24) bohaterem Turków, którzy znów patrzą na swój kraj jak na mocarstwo”. Obawiam się, że tyle właśnie potrzebował autor, aby zostać miłośnikiem Turcji. A może to tak, jak u Dowłatowa:  wszelka strata Rosji to wielka radość dla…? Dla kogo, panie Węglarczyk?

    Zresztą, czytelnikom „Rzeczpospolitej” strata Su-24 może wydawać się uzasadnioną, po tym jak „Moskwa bez żadnych zahamowań szalała i na Krymie, i potem w Donbasie, i w Mołdawii, groziła Bułgarii, porwała estońskiego oficera wywiadu i bez opamiętania naruszała obszar powietrzny NATO”. Szalała, groziła, porwała, naruszała – jaka wspaniała tyrada! Napisane z natchnieniem, porywająco. Ale ponieważ „Turcy potwierdzili to na syryjskim niebie”, to jeszcze na dodatek kłamliwa.

    Etyka dziennikarska nie jest dziś na topie. Po obu stronach Bugu, śmiem zauważyć. Ale w danym wypadku mowa jeszcze o poczuciu taktu. Zestrzeliwszy Su-24 Turcja wcale nie „tupnęła nóżką”. Nawet przyjmując wszystkie argumenty strony tureckiej, nie przeszkadzałoby wspomnieć, że incydent z Su-24 kosztował ludzkie życie. Tak, podczas operacji wojennych dochodzi do ofiar. Ale w tym wypadku takt wobec poległych byłby na miejscu. 

    Zobacz również:

    Gen. Bondariew : Turcy zorganizowali zasadzkę na Su-24
    Ławrow: Rosja zawiesza ruch bezwizowy z Turcją
    MSZ: Państwo Islamskie wysyła uprawianą w Syrii pszenicę i bawełnę do Turcji
    Tagi:
    etyka dziennikarska, dziennikarz, Bartosz Węglarczyk, Turcja, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz