20:43 18 Listopad 2017
Warszawa+ 4°C
Moskwa+ 2°C
Na żywo
    Premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk

    Czy Jaceniuka czeka dymisja z polecenia Joe Bidena?

    © AFP 2017/ Genya Savilov
    Opinie
    Krótki link
    131705581

    W dniach 7-8 grudnia wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden już czwarty raz z rzędu, licząc od listopada 2013 roku, przybył z oficjalną wizytą na Ukrainę. Wszyscy wstrzymali oddech, zwłaszcza Arsenij Jaceniuk, który najbardziej obawia się utraty stołka. Czy ukraińskiemu premierowi faktycznie grozi utrata stanowiska?

    Bez wątpienia głównym zadaniem Joe Bidena jest udzielanie „błogosławieństwa" na kadrowe przetasowania w ukraińskim rządzie, nie wyłączając zmiany premiera, którego immunitet wygasa 11 grudnia.

    Jak pisze Lenta.ru, w dniach 7-8 grudnia wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden już czwarty raz z rzędu, licząc od listopada 2013 roku, pojawił się na Ukrainie z wizytą inspekcyjną.

    Zimny prysznic dla Jaceniuka

    Już w połowie listopada deputowany z frakcji „Blok Petra Poroszenki" Siergiej Leszczenko, którego bez ogródek nazywają osobą z bliskiego otoczenia ambasady USA na Ukrainie, oświadczył bez zbędnych dyplomatycznych aluzji, że decyzję o nowych nominacjach, na urząd premiera i nowego prokuratora generalnego, będzie podejmować właśnie Biden.

    A 6 grudnia, na kilka godzin przed wylądowaniem w Kijowie amerykańskiego samolotu, na ring otwarcie wystąpił pierwszy pretendent na fotel zajmowany dziś przez Arsenija Jaceniuka. Gubernator obwodu odeskiego Michaił Saakaszwili nie raz czynił aluzję, że gotów jest przeprowadzić się do Kijowa, by objąć jakieś dobre stanowisko, najlepiej urząd premiera. W cześć Bidena, były prezydent Gruzji jasno określił główną bolączkę obecnego premiera i zorganizował w Odessie specjalne „Forum antykorupcyjne", na którym przedstawił schemat korupcji, która rocznie ogołaca Ukrainę z blisko 5 mld dolarów. Saakaszwili podkreślił: „W normalnych państwach za takie rzeczy odpowiada przedstawiciel gabinetu ministrów".

    Swoim zdaniem na temat Jaceniuka nagle zapragnął się podzielić Dawyd Żwania, deputowany do Rady Najwyższej kilku kadencji z rzędu: „To taki człowiek szerszeń, który, dokądkolwiek by go nie wprowadzono, wszystko powyjada, wydepcze i połamie. To złodziej (…), człowiek — dewastator". Takimi słowami scharakteryzował Dawyd Żwania obecnego przedstawiciela ukraińskiego rządu. Straty od działalności premiera Żwania wycenił na 400 mld dolarów.

    Oświadczenia Bidena

    Sam wice-prezydent USA niedwuznacznie dał do zrozumienia po spotkaniu z Poroszenką, że amerykańskich urzędników cieszy sytuacja choćby w ukraińskiej gospodarce (w tym oczywiście zasługa ministra finansów Natalii Jareśko): „Widzimy oznaki gospodarczego ożywienia. Podnosi się PKB, powoli wzrasta produkcja przemysłowa, zwiększył się eksport produkcji rolnej, ukraińska hrywna uległa wzmocnieniu". Amerykański gość postarał się dać Ukraińcom jakiś powód do zadowolenia.

    A występując na forum Rady Najwyższej, Biden — jak się spodziewano — kategorycznie wypowiedział się na temat korupcji (dając tym samym sygnał Saakszwilemu): „Nie ma na świecie ani jednego kraju, w którym korupcja rozkwitałaby tak jak na Ukrainie (…). Nigdy nie pouczam ludzi z innych krajów, co powinni czynić, ale nie znajdzie się na świecie drugie takie państwo, gdzie rak korupcji tak mocno pożera gospodarkę". Takimi słowami wice-prezydent USA obudził sumienie ukraińskich deputatów.

    Do określonego momentu wystąpienie amerykańskiego polityka w Radzie Najwyższej było w pełni przewidywalne. Wice-prezydent podkreślił, że „Waszyngton nigdy nie uzna aneksji Krymu" (w tym miejscu deputaci wstali, porwani emocjami, a potem długo spierali się ze sobą, kto i czym w pierwszej kolejności zawinił).

    A mówiąc o decentralizacji, przedstawiciel Waszyngtonu przygotował niespodziankę. Wspomniawszy o tym, że delegowanie pełnomocnictw regionom ze strony władzy centralnej jest „najlepszą praktyką państw europejskich", Biden nagle oświadczył: „Ważne, aby powstawały autonomiczne, niezależne stany, które rozwiązują swoje wewnętrzne problemy". Biden faktycznie zaapelował o wprowadzenie federalizacji.

    Wybór już padł

    W rzeczywistości Arsenij Jaceniuk ma duże szanse utrzymania się w fotelu premiera. Przewodniczący gabinetu ministrów może zachować utrzymać swoje stanowisko (za zgodą amerykańskiego partnera) pod warunkiem zatracenia swojej politycznej tożsamości i samodzielności oraz pełnego podporządkowania prezydentowi Poroszence, poddania się pod jego kierownictwo.

    Nie bez powodu deputowana z frakcji „Blok Petra Poroszenko" Swietłana Zaliszczuk oświadczyła: "dyskusja z Bidenem o perspektywach reaktywacji rządu pokazała, że „wizyta wice-prezydenta miała za cel utrzymanie sojuszu".

    Rzecz w tym, że odsunięcie Jaceniuka prawie na pewno doprowadzi do rozpadu koalicji. Jeśli parlamentarnym graczom nie uda się porozumieć, Ukrainę czekają przyśpieszone wybory parlamentarne, co absolutnie nie leży w interesach drużyny prezydenta, która utraciła swoją dawną popularność i ryzykuje popaść w pełną zależność od sił opozycji.

    Zobacz również:

    W masowym ostrzale syryjskiego Aleppo zginęło 30 osób
    USA zdecydowały nie zwracać systemu obrony przeciwlotniczej Patriot do Turcji
    Z powodu imigrantów w UE zostaną ukarani najbardziej cierpiący z ich powodu
    Mieszkańców łotewskiego miasta wystraszył Rosjanin na starym czołgu
    Tagi:
    Rada Najwyższa, Joe Biden, Michaił Saakaszwili, Arsenij Jaceniuk, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz