16:03 12 Lipiec 2020
Opinie
Krótki link
0 371
Subskrybuj nas na

Zdaniem byłego pracownika Departamentu Stanu, ani obecna administracja, ani kandydaci na urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych nie zdają sobie sprawy z tego, że lokalne siły w Syrii i Iraku, z którymi wiążą oni największe nadzieje w walce z Daesh, nie są zainteresowane amerykańskimi dążeniami i chcą realizować własne cele.

Zdaniem Petera van Burena, byłego pracownika Departamentu Stanu, polityka Waszyngtonu w Syrii i Iraku skazana jest na niepowodzenie, bowiem wszyscy amerykańscy politycy są przekonani, że walkę z Daesh (PI) powinny prowadzić lokalne siły, których motywów Stany Zjednoczone nie rozumieją.

Jak pisze były dyplomata w artykule dla portalu Tomdispatch, Stany Zjednoczone mylą się, uważając, że lokalne siły — i nie ważne kto: czy kraje arabskie, Kurdowie, Turcy, sunnici, czy jeszcze szyici — na tyle popierają amerykańskie dążenia w regionie, żeby zapomnieć o własnych interesach, różnorodnych, sprzecznych i zmiennych.

Zdaniem van Burena, dla krajów znad Zatoki Perskiej, zwłaszcza sunnickich, Daesh i podobny mu sunnicki twór związany z Al-Kaidą niosą znacznie mniejsze zagrożenie, niż umacniający się w Iraku i Iranie szyici. W związku z tym, trudno oczekiwać, żeby państwa arabskie stały się poważną siłą w walce z Daesh. Co więcej, Arabia Saudyjska (lub co najmniej niektórzy jej bogaci obywatele) sponsoruje dane ugrupowanie, do czego wielu otwarcie się przyznaje.

Ponadto, jak zauważa van Buren, trudno oczekiwać od tych krajów walki z Daesh, jeśli tylko ma się świadomość roli islamskiego fundamentalizmu w ich systemie politycznym. Jako najjaskrawszy przykład autor artykułu przywołuje Arabię Saudyjską, w której świecka rodzina królewska rządzi krajem za przyzwoleniem wahhabickich elit religijnych, w zamian za co okazuje wsparcie fundamentalistom poza granicami kraju.

Były dyplomata podkreśla, że Kurdowie nie są zainteresowani walką z Daesh poza obszarem, który zamieszkują. Co się tyczy Turcji, współpracę z nią autor artykułu określa jako „paktowanie z diabłem". Zdaniem van Burena, w zamian za możliwość wykorzystania baz lotniczych w Turcji, Stany Zjednoczone przymknęły oczy na wojnę Erdogana z tureckimi Kurdami, a także wsparły Ankarę w incydencie w rosyjskim Su-24. Były dyplomata dodaje, że nie należy oczekiwać od Turcji istotnego wkładu w walce z Daesh, mając na uwadze to, że dostarcza ona ugrupowaniu broń, i sama kupuje od terrorystów ropę. 

Analogicznie, nie widzi on możliwości wykorzystania w charakterze głównego przeciwnika Daesh sunnikich i szyickich bojowników. W czasie wojny w Iraku, Stany Zjednoczone dysponowały 200 tys. żołnierzy, którzy byli odpowiedzialni za stawianie oporu lokalnym ugrupowaniom zbrojnym. Przejściowy sojusz z sunnitami okupiony był wpompowywaniem milionów dolarów, a rząd szyicki w ogóle nie wstąpił w układ z Amerykanami. Jeszcze przed zakończeniem amerykańskiej okupacji w Iraku, cała ta budowla runęła, a dziś Daesh zastąpił ówczesną Al-Kaidę. Biorąc pod uwagę religijną i etniczną wspólność, antyzachodnie nastroje, plemienne i gospodarcze więzi lokalnych sunnitów i Daesh, nie należy oczekiwać, by zgodzili się oni stać dla Amerykanów siłą uderzeniową.

Szyiccy bojownicy są natomiast usposobieni przeciwko USA. Tym samym — kończy swój wywód van Buren — amerykańscy politycy, zarówno obecni, jak i ci, kótrzy rwą się do władzy, błądzą, trwając w przekonaniu, że cele sił lokalnych nie stoją w sprzeczności ze strategicznymi dążeniami Stanów Zjednoczonych.    

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Turcja kupuje więcej rosyjskiego gazu
Bojownicy w Syrii stworzyli nowe zjednoczenie
Kerry: „Na współdziałaniu Rosji i USA zyska cały świat"
Kerry: Rosja i USA mogą skutecznie współpracować pomimo sprzeczności
Media: sankcje uderzają w niemiecki przemysł maszynowy
Tagi:
sunnici, szyici, Daesh (Państwo Islamskie), Peter van Buren, Zatoka Perska, Arabia Saudyjska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz