02:46 25 Wrzesień 2017
Warszawa+ 13°C
Moskwa+ 6°C
Na żywo
    Prezydent Rosji Władimir Putin na jedenastej corocznej konferencji prasowej. 17 grudnia 2015

    O tym, jak zadawałem pytanie Putinowi

    © Sputnik. Michael Klimentyev
    Opinie
    Krótki link
    51269343

    Komentarz dziennikarza Romana Cymbaliuka dla kanału telewizyjnego „112 Ukraina" na temat konferencji prasowej Putina.

    Portal Inosmi.ru przytacza komentarz ukraińskiego dziennikarza  Romana Cymbaliuka na temat konferencji prasowej Putina:

    "Tym razem nie było żadnych problemów z akredytacją i wejściem do sali konferencyjnej. Tam było prawie 1,5 tys. ludzi, ale ja przecież przygotowywałem się do tej konferencji, przyszedłem nawet z plakatem. Myślałem, że w jakiś sposób mi go odbiorą, trzymałem też małą flagę Ukrainy. I co najważniejsze, musiałem zająć jakieś widoczne miejsce, żeby prezydent Rosji albo jego sekretarz prasowy mogli mnie choć dojrzeć. Nie wiele myśląc, zuchwale zająłem miejsce w pierwszym rzędzie — tam nawet była tabliczka „Rezerwacja". Pewnie dzięki temu mogłem zadać pytanie Putinowi.

    Prawdę powiedziawszy, nie sądziłem, że mi się uda. Retoryka rosyjskiej telewizji i mechanizmy tamtejszej propagandy wykluczają wszelkie próby dyskusji o Ukrainie, co się tyczy konfliktu na Donbasie i okupacji Krymu. I jeśli już mówi się tam o Ukrainie to tylko w kontekście tego, jak źle nam się żyje, i że trzeba mocno kochać Putina. Sam fakt wojny jest jednak odrzucany. Właśnie dlatego zacząłem od tego, że Ukraińcy do nie Turcy. Może zabrzmiało to niezbyt szczęśliwie, ale chciałem przekazać to, że dziś miejsce „ukrobanderowców" zajęli „turkobanderowcy", jeśli tak się można wyrazić.

    Wydawało mi się, że było sympatycznie pomimo tego w jakimś stopniu wyreżyserowania. Wydawało mi się, że rosyjscy dziennikarze nie chcą słyszeć ani o Syrii, ani o Turcji, ani nawet o Ukrainie, i że chcą tylko słyszeć odpowiedzi na pytania dotyczące polityki wewnętrznej, stagnacji gospodarczej, spadku kursu rubla itd. Nie wszystkie te pytania może padły, ale tak czy inaczej czuło się to powietrzu, i zdaje mi się, że to duży postęp dla naszych rosyjskich sąsiadów: przecież, im bardziej będą zajęci swoimi problemami, tym lepiej zarówno dla nich, jak i dla sąsiadów Rosji.

    Muszę przyznać, że wyreżyserowania nie zauważyłem. Z nikim nie uzgadniałem swojego pytania, nikt się mnie o nic nie pytał poza oczywiście dziennikarzami ze służby prasowej. O ile wiem, część pytań może oczywiście ulegać zmianie, cały ten proces jest moderowany. I kremlowskiej puli pytań Putin jest raczej przygotowany.

    Co się tyczy rosyjskich organów państwowych, to po rozpoczęciu kampanii wojskowej na Ukrainie, nic się w ich pracy nie zmieniło. To znaczy, że i teraz mogę dostać akredytację do Dumy Państwowej czy Rady Federacji, tak  jak wcześniej. A tam gdzie akredytacji nie dostawaliśmy, tam i teraz nie dostajemy. Możliwość spotkania z prezydentem Rosji nadarza się tylko raz w roku. Ale najwięcej trudności jest w pracy na ulicy, i ja nie raz znajdowałem się w sytuacji, kiedy musiałem po prostu uciekać. Kiedy do ludzi dochodzi, że rozmawiają z osobą z Ukrainy, ich oczy po prostu mgłą zachodzą. Na początku normalnie mówią „Ukraina, Ukraina", aż tu nagle zaczynają patrzeć na rozmówcę jak na faszystę, wroga, przestają do nich dochodzić wszelkie argumenty. Teraz w mniejszym stopniu tak jest, ale pracując na ulicy łatwo nie jest".    

    Zobacz również:

    Daily Mail: Putin udowodnił, że oczekiwania Zachodu są błędne
    Daily News and Analysis: krok za krokiem Putin umacnia pozycję Rosji w świecie
    Putin wyraził nadzieję na połączenie wysiłków na świecie przeciwko finansowaniu terroryzmu
    Tagi:
    Rosja, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz