14:35 30 Marzec 2017
Na żywo
    Pomnik Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie

    Pomniki nie naszych bohaterów

    © Zdjęcie: The press-service of the Embassy of Russia in Poland
    Opinie
    Krótki link
    Mirosław Orzechowski
    1113179945

    „Pomniki nie naszych bohaterów" to tytuł artykułu polskiego polityka i publicysty Mirosława Orzechowskiego. Jego streszczenie z pozwolenia autora przedstawiamy Państwa uwadze.

    Pomniki niepolskich bohaterów stojące na polskiej ziemi od czasu do czasu rozpalają społeczne emocje. Chodzi najczęściej o monumenty upamiętniające ofiarę krwi żołnierza rosyjskiego, którą przelano niosąc Polakom wolność od niemieckiej okupacji. Ale to nie jest jedyny dylemat związany z pomnikami, bo na polskiej ziemi nie są to jedyne „obce" pomniki. Ale jedne pomniki mogą stać spokojnie, upamiętniając minione dzieje i znaczące postacie z przeszłości, inne zrzucane są z cokołów z hukiem lub demontowane cicho w nocy.

    Pomnik generała Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie
    © AP Photo/ Wojtek Jakubowski
    Pomnik generała Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie

    Krótko mówiąc, nasz stosunek do pomników związanych ze wspólną przeszłością zależny jest od tego, w jakich relacjach znajduje się obecnie Polska z sąsiadami — Niemcami, Rosją, czy Ukrainą. Pomnik jest, więc, wyrazicielem polityki państwa. Jest głosem tych, co mają władzę. Pomniki pełnią rolę propagandową; choć bywa, że są aktem wdzięczności i podziwu zwyczajnych ludzi-fundatorów. Ponieważ zmieniają się rządzący, więc zmieniają się też postacie na pomnikach i tablice na obeliskach. Kraj stabilny i wolny, który nie musi mieć właścicieli, zapewne ma pomniki trwałe, pokryte mchem lub patyną. Polska niestety jest ciągle przez kogoś zawłaszczana, dlatego żywot pomników jest u nas niedługi.

    Po transformacji ustrojowej pozbyliśmy się pomników Stalina i Lenina - pisze dalej Mirosław Orzechowski. Jeszcze dzisiaj zatwardziali poszukiwacze radzieckich śladów tępią wszelkie pozostałości powojennych hołdów — nie bacząc, że niektóre pomniki harmonijnie komponują się z okolicą i są akceptowane przez okolicznych mieszkańców np. w Katowicach, w Szczecinie, w Olsztynie. Monumenty upamiętniające Armię Czerwoną są częścią naszej historii, podobnie jak Pałac Kultury i Nauki w Warszawie.

    We wrześniu zahuczało w mediach po usunięciu popiersia radzieckiego generała Iwana Czerniachowskiego z monumentu w Pieniężnie w województwie warmińsko-mazurskim. Wydarzenie to miało miejsce 17 września. Zareagował ambasador Rosji w Polsce i pojawiły się krytyczne komentarze w rosyjskiej prasie. Moskiewski dziennik „Rossijskaja Gazieta" podsumował trafnie, że pomnik „padł ofiarą polityki i polityków".

    Ale tropiciele pomników pewnie przez pośpiech, nie dotarli do pomnika poświęconego ciemiężycielowi Polaków, kanclerzowi Otto von Bismarckowi. Kamienny obelisk ku jego czci stoi sobie spokojnie przed kościołem, w samym centrum mazurskiej miejscowości Nakomiady na terenie gminy Kętrzyn. Mimo nakazu rozbiórki postumentu, wydanego przez inspektora budowlanego, obelisk gloryfikujący twórcę Kulturkampfu, nadal stoi. Pozostaje, zatem, pytanie, dlaczego pomnik zatwardziałego wroga Polski z czasów zaborów może stać, a pomnik radzieckiego generała nie może?

    Podobnie jest na Opolszczyźnie, gdzie odkąd zarejestrowano Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne Niemców na Śląsku Opolskim, temat pomników stał się gorącym kartoflem. Pojawiały się pomniki stare — odnowione i całkiem nowe. Dlatego dziwi bardzo, że tępienie śladów ZSRR jest takie zajadłe, gdy z pobłażliwością przyjmuje się kolejne tablice, obeliski i pomniki poległych żołnierzy Rzeszy Niemieckiej.

    Pomnik na cmentarzu żołnierzy radzieckich w Stopnicy
    © Zdjęcie:
    Obelisk na cmentarzu żołnierzy radzieckich w Stopnicy

    Inną delikatną sprawą pomnikową jest milczenie na temat — wręcz epidemii — nielegalnie powstających w Polsce pomników upamiętniających ukraińskich „banderowców"- kontynuuje polski polityk i publicysta Mirosław Orzechowski. W wolnej Polsce politycy boją się albo nie chcą mówić o ludobójstwie na Polakach dokonanym przez nacjonalistyczne organizacje OUN-UPA i zwykłych Ukraińców. Wszystkie nieomal opcje polityczne robią to samo — nie zajmują żadnego konkretnego stanowiska wobec nielegalnie stawianych pomników ku czci „bohaterów" UPA. Polscy politycy krzyczeli gromko na majdanie w Kijowie: „Sława Ukrainie! Gierojom sława!"  A w efekcie tego zaroiło się od banderowskich monumentów w lasach powiatu przemyskiego, jarosławskiego, lubaczowskiego oraz w Bieszczadach. Zabrakło stanowczości władzom lokalnym i państwowym. Trudno powiedzieć, czy polscy politycy boją się Ukraińców, czy to zwykła głupota? Jeśliby przyjąć tezę, że pomniki stawiają silniejsi, to Ukraińcy są silniejsi. A tę siłę daje im bezkarność na polskiej ziemi. Stawiając swoje pomniki z tryzubem i inną banderowską symboliką mówią, że nie dbają o zgodę polskich władz, bo i tak jej nie uzyskają. Tak mówią oficjalnie członkowie Związku Ukraińców w Polsce i „kombatanci" UPA, dorzucając butnie — „stawiamy nielegalne pomniki i będziemy stawiać następne".

    Poprawność polityczna każe nam niszczyć każdy ślad radzieckiego panowania w Polsce, a nie jesteśmy dość czujni, gdy polskie dzieci chodzące do Polskiej Szkoły Średniej Nr 3 w Mościskach, dotowanej przez Stowarzyszenie Wspólnota Polska, składają kwiaty pod pomnikiem Stepana Bandery w święto upamiętniające powstanie organizacji OUN-UPA, 14 października — od zeszłego roku Dzień Obrońcy Ukrainy, święto wprowadzone przez prezydenta Petro Poroszenkę. Czy polski ambasador na Ukrainie też boi się zwrócić uwagę, że przed pomnikiem mordercy Polaków nie składa się hołdu? Co robią polscy politycy, którzy tak aktywnie wspierali ukraińskie przemiany w sprawach dotyczących Polaków na Ukrainie? W Polskiej Szkole Średniej Nr 10 we Lwowie, z polskim językiem nauczania, na froncie budynku widnieje płaskorzeźba Romana Szuchewicza — naczelnego dowódcy UPA odpowiedzialnego za śmierć dziesiątek tysięcy Polaków! Jest to paradoks historii, że polskie dzieci muszą przekraczać każdego dnia próg szkoły, nad którym widnieje popiersie wroga Polaków. Ale polska dyplomacja w tej sprawie milczy- konkluduje Mirosław Orzechowski.

    Penetrowanie naszej historii i uważna analiza treści tablic umieszczonych na pomnikach budzą niepokojące refleksje. W miejscowości Nadolice Wielkie pod Wrocławiem, znajduje się niemiecki cmentarz wojskowy utworzony z inicjatywy Niemieckiego Związku Opieki nad grobami Wojennymi. „Park Pokoju", bo tak go nazwano, został otwarty z wielką pompą przy udziale polskich władz w październiku 2002 roku. Okazuje się, że pochowano tam ciała setek niemieckich zbrodniarzy wojennych, w tym esesmanów — najbardziej bestialskich katów Warszawy z brygady SS Oskara Dirlewangera, odpowiedzialnych za wymordowanie 1500 mieszkańców Woli podczas Powstania Warszawskiego. Spoczywają tam również żołnierze ukraińskiej dywizji SS Galizien. To ci, którzy na Wołyniu, w Hucie Pieniackiej zapędzili do drewnianego kościoła mieszkańców wsi, bestialsko ich zamordowali i spalili. Jak to się mogło stać, że oprawcy i zbrodniarze wojenni zostali uhonorowani przez polskich urzędników, którzy dali zgodę na ich pochówek w „Parku Pokoju"? Do tej pory nie usunięto marmurowych tablic upamiętniających osoby, które były członkami formacji SS. Żołnierze Waffen SS, która przez Trybunał Norymberski została uznana za organizację zbrodniczą, nie powinni być uwiecznieni na cmentarnych płytach w naszym kraju.

    Dbałość o prawdę historyczną nie może być przypadkowa i wybiórcza!

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

     

    Zobacz również:

    W Mielcu zniknął pomnik wdzięczności Armii Czerwonej
    Pomnik Braterstwa Broni nie wróci na swoje miejsce
    Pomnik Czerniachowskiego zostanie przekazany Rosji bezpłatnie
    MSZ Rosji żąda ukarania sprawców sprofanowania pomnika żołnierzy radzieckich w Warszawie
    Tagi:
    pomnik, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz

    Wszystkie komentarze

    • avatar
      bchsz3
      Baran który wypisuje na pomnikach jest kretynem nie zna historii Polski i dyskusja z takim bałwanem nie ma sensu ja kazałbym łajżie zmyć to szczoteczką do zębów . Wstyd mi przed Rosjanami za podobne barbarzyństwo Przepraszam!!!!!!!!!!!!!!!!
    • avatar
      nana
      Po co obrażać się na pomniki? Niech się Polacy obrażą na ziemię, wyzwoloną Krwią Bohaterskich Żołnierzy Armii Czerwonej i niech osiedlą się u Niemców albo ussamerykanów. Ziemia wyzwolona przez Armię Czerwoną należała i należy do jej Wyzwolicieli.
      Dla przypomnienia: obszar zajmowany obecnie przez Polaków zajęli Niemcy. Niemcy Polaków mordowali, wynarodowiali, poniżali, upodlali i zniewalali. Nikt nie ma wątpliwości, że za czasów okupacji niemieckiej Polski nie było. Tak: NIE BYŁO POLSKI!
      Gdy Armia Czerwona wyzwoliła spod niemieckiej okupacji Europę, w tym także tereny NIEGDYŚ zamieszkiwane przez Polaków, a potem przejęte przez Niemców, nie musiała ona, czyli Armia Czerwona, w ogóle brać pod uwagę życzeń i oczekiwań Polaków. Jak wiemy, Anders przeszedł z kilkudziesięcioma tysiącami zdrajców polskiego pochodzenia na stronę "aliantów" by pilnować interesów anglosysów na Bliskim Wschodzie i nie był zainteresowany wspieraniem Armii Czerwonej w walce przeciw Niemcom. A nawet Anders rozgłaszał, że ZSRR zostanie przez Niemców wkrótce pokonane! Nie przeszkadzało mu to brać od ZSRR aprowizację, choć z żywnością były wielkie problemy z racji wojny w europejskiej części ZSRR. Rosjanie z tymi bydlakami dzielili się jedzeniem, a ten parch poszedł z żołnierzami wyposażonymi i utrzymywanymi przez Rosjan włazić w dupę czerczylnym pomiotom.
      Jakie można mieć wątpliwości w kwestii pomników Bohaterskich Żołnierzy Armii Czerwonej? Przecież można opierać się na faktach, nie fantazjach maciorowiczów i jemu podobnych. Fakty natomiast są takie, że ziemie, z których Armia Czerwona pogoniła Niemców były ziemiami należącymi do ZSRR i należnymi ZSRR - choćby jako rekompensata za straty wojenne z rąk Niemców.
      Obszar między Odrą i Bugiem Związek Radziecki przekazał Polakom. Warunkiem było utrzymanie sojuszu z ZSRR na płaszczyźnie politycznej i gospodarczej, co było także w interesie Polaków.
      Faktem także jest, że na ziemi zajmowanej przez Polaków śmierć poniosło 600.000 Bohaterskich Żołnierzy Armii Czerwonej.
      Poniosło śmierć. Czyli odeszło z życia. Na zawsze. Była to cena, jaką Oni zapłacili za wyzwolenie ziem niegdyś polskich spod niemieckiej okupacji. Była to cena najwyższa. Śmierć jest nieodwracalna. Nie można przywrócić tych Bohaterów do życia.
      Ale plugawi polaczkowie ziemię wyzwoloną przez tych Bohaterów mieć chcą, jednak Bohaterów chcą opluwać i uczynić niebyłą Ofiarę Ich Krwi!!!
      W tej sytuacji obszar zajmowany przez Polaków Polakom się nie należy, jako że złamali umowę o sojuszu, będącą podstawą do przekazania Polakom ziem między Odrą I Bugiem.
      Z tego, co widać, to Polacy chcą ziemie nazywane Polską opuścić, a teren zostawić Niemcom pod ich zasiedlenie. Polacy kłócą się z Rosjanami, że Rosjanie Polski nie wyzwolili, ale sami Polacy chcą wyjechać do Niemiec czy anglii na roboty i polska ziemia jest im obojętna. Ponoć marzeniem większości Polaków jest wyjechać z Polski! o co więc te pretensje do Rosjan? po co niszczenie pomników Bohaterskiej Armii Czerwonej?
      A no po to, żeby Niemcy, którzy zajmą zasiedlone obecnie przez Polaków tereny mogli nawiązać bezpośrednio do lat okupacji i nie musieli sami usuwać pomników tych, którzy Niemców pokonali - Bohaterskich Żołnierzy Armii Czerwonej.
      Polacy zarzucają Ukraińcom, że oni nie mają wykształconego poczucia narodowego. Polacy też nie mają żadnego poczucia związku z polską ziemią. Polak za michę żarcia i stare ubrania od pana pracodawcy chętnie wyprze się swoich korzeni, wyprze się swoich przodków i ziemi, która go zrodziła. Polak chce być niewolnikiem Niemca, który nim gardzi. Ale za to Polak odczuwa nienawiść do Rosjanina, który go wyzwolił spod niemieckiego buta i który dał mu szansę urodzić się w wolnej Polsce, Polsce Ludowej.
      W tej sytuacji Rosja powinna zgłosić swoje prawa do ziem zdobytych przez Armię Czerwoną, czyli obszaru zajmowanego obecnie przez Polaków. Polacy i tak chcą być parobkami u Niemców, wiec Polakom to wielkiej różnicy nie zrobi. Polacy nie kochają swojej Ojczyzny, ziemi wywalczonej i podarowanej im przez Braci Słowian - Bohaterskich Żołnierzy Armii Czerwonej.
      Polacy nie byli warci takiego poświęcenia i takiej Ofiary Krwi, jaką dla nich złożyła Armia Czerwona. Polacy nadają się tylko na parobków dla Niemców i dla Niemców zdradzili własna Ojczyznę.
      Łzy Radzieckich Mateczek, które opłakiwały swoich Syneczków, wymierzają butnym i nikczemnym Polakom sprawiedliwość: Polacy opuszczają ziemię, która ich wydała i dobrowolnie idą na służbę do okupanta i agresora.

      WIECZNA CHWAŁA BOHATERSKIM ŻOŁNIERZOM ARMII CZERWONEJ ! ! !

      CZEŚĆ ICH PAMIĘCI ! ! !
    • avatar
      Wistula0
      "Jeżeli wy bez serc-to moje serce za was czuwać będzie"

      I czasem wspomnij tych żołnierzy
      Dawnych wojennych trudnych dróg
      Gdyby nie Oni nie byłbyś tu
      Nie znałbyś świata i ciebie świat.

      Cześć Waszej pamięci[*][*][*][*] [*]
    • avatar
      Wistula0w odpowiedzi na bchsz3(Pokaż komentarzUkryj komentarz)
      bchsz3, Mnie też jest wstyd i to bardzo , bo gdyby nie Oni to nie miałbym gdzie mieszkać.Wołyń-okolice Buczacza ( Mazury , Zeleniewo ) spalone przez banderowców.Dobrze ,że mieszkam na Ziemiach Odzyskanych, a to dzięki A.Cz. i LWP.
    • avatar
      bchsz3w odpowiedzi na Wistula0(Pokaż komentarzUkryj komentarz)
      Wistula0, Dzięki za odpowiedż ja też mieszkam na Z O poecam książkę Łuny w Bieszczadach tam powiedziano że Polacy też współpracowali z banderowcami a widząc jaka dzisiaj jest miłość do banderowców to wierzę w każde napisane w książce słowo pozdrawiam
    • avatar
      Wistula0w odpowiedzi na bchsz3(Pokaż komentarzUkryj komentarz)
      bchsz3, Dzięki.Pozdrawiam
    Pokaż nowe komentarze (0)