Widgets Magazine
17:57 12 Listopad 2019
Migranci na granicy Austrii i Słowenii

UE przeżywa kryzys narodowej samoświadomości obywateli

© AP Photo / Christian Bruna
Opinie
Krótki link
9374
Subskrybuj nas na

W szeregu państw Unii Europejskiej odradza się nacjonalizm, uważa redaktor naczelny europejskiego portalu informacyjno-analitycznego Bruxelles2 Nicolas Gros-Verheyde. Według niego, Europejczycy nie demonstrują dziś chęci „żyć razem”.

„Panuje kryzys Homo Europeus” – uważa Gros-Verheyde. Wskazuje on na fakt, że w szeregu państw Unii Europejskiej, między innymi w Polsce, na Węgrzech, w Finlandii, Danii, Wielkiej Brytanii i Francji odradza się nacjonalizm, który przejawia się w dwóch postaciach: populistycznej albo patriotycznej. Do tego należy dodać, że w kilku z wymienionych państw Unii Europejskiej odbywa się swego rodzaju „konstytucyjny przewrót państwowy, mający na celu rzucić wyzwanie osiągnięciom Unii Europejskiej” – pisze autor. 

Jego zdaniem, Europejczycy nie demonstrują dziś już chęci „żyć razem”, ale w najlepszym wypadku chcą istnieć obok siebie, stawiając przy tym nie na solidarność, ale wyłącznie na stosunki gospodarcze. 

Unia Europejska jako struktura „zapewne zagubiła się w ideologizmie, który nie ma nic wspólnego z projektami jego założycieli: być postępowym humanistycznym społeczeństwem”, podsumowuje Gros-Verheyde.

Opinię redaktora naczelnego europejskiego portalu informacyjno-analitycznego Bruxelles2 podziela psycholog polityczny Aleksander Konfisachor: 

„Autor ma całkowitą słuszość. Kryzys przejawia się pod różnymi postaciami, zarówno w stosunkach między obywatelami poszczególnych państw, jak i w ich stosunku do migrantów. Sądzę, że uda się uniknąć konfliktu zbrojnego, ale to, że ofiary będą, to jest pewne. Wydarzenia, do jakich doszło w Niemczech w Sylwestra to tylko początek negatywnych tendencji, które dalej będą się nasilać. A to pociągnie za sobą nietolerancję wobec uchodźców z Afryki Północnej, nietolerancję wobec tych, kto nie należy do narodowej większości, nietolerancję wobec innego światopoglądu, chęć zamknięcia się, odizolowania, a co najważniejsze, rezygnację z multikulturowości.” 

Zdaniem Aleksandra Konfisachora, granica między patriotyzmem i nacjonalizmem istnieje, ale jest bardzo cienka, widmowa. Możliwe jest niezauważone przejście od nacjonalizmu do szowinizmu, albo powrót do patriotyzmu. Niebezpieczeństwo polega na tym, zdaniem psychologa, że do władzy będą dochodzić głównie prawicowe siły narodowe, które niosą swoją ideologię, w tym także wobec migrantów, wobec tego, jak oni żyją, jak się modlą, w co się ubierają. Wszystko to może mieć poważne następstwa, kiedy wezmą w ręce rzeczywistą władzę, uważa ekspert. 

 „To może być dla Europy ciężkim ciosem. To, co nazywamy dziś procesami migracyjnymi, to bomba z opóźnionym zapłonem, która może eksplodować. Nie, żeby ona „rozniosła” Europę jako wspólną przestrzeń. Uchodźców będzie przybywać coraz więcej. A to, podkreślam, przedstawiciele zupełnie obcej kultury, zupełnie obcych tradycji, obcej historii. I nie ma co liczyć na to, że będą mogli wejść do europejskiego domu i zostać Europejczykami. Oni raczej będą mieć więcej wpływu na Europę, niż Europa na nich”, uważa Aleksander Konfisachor.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Niemiecki ekonomista: front UE popierający sankcje rozpada się w oczach
Komisarz UE poinformowała o pozytywnej dynamice rozmów KE i Gazpromu
WSJ: amerykańską rakietę po manewrach w UE przez pomyłkę odesłano na Kubę
Tagi:
prawica, nacjonalizm, migranci, Aleksander Konfisachor, Nicolas Gros-Verheyde, UE
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz