06:48 20 Kwiecień 2018
Warszawa+ 8°C
Moskwa+ 6°C
Na żywo
    Prezydent Polski Andrzej Duda podczas wizyty w Niemczech

    Polski desant polityczny w stolicy Europy

    © AP Photo / Gero Breloer
    Opinie
    Krótki link
    Leonid Sigan
    12526

    Rozmowa korespondenta rozgłośni Sputnik Leonida Sigana z polskim politykiem, posłem na Sejm VII kadencji Andrzejem Rozenkiem.

    —  Wizyta prezydenta Andrzeja Dudy w Brukseli i debata w Parlamencie Europejskim o sytuacji w Polsce z udziałem premier Beaty Szydło. Jak Pan poseł ocenia wynik wizyty i jakie mogą być skutki debaty europejskich parlamentarzystów?

    Władimir Putin i Donald Tusk, 1 września 2009 roku. Władimir Putin podczas wizyty roboczej w Polsce.
    © Sputnik . Aleksej Drużynin
    — Z całą pewnością mamy do czynienia z sytuacją bezprecedensową. Unia Europejska do tej pory przeciwko żadnemu państwu nie używała tego typu instrumentu. Wynika to prawdopodobnie nie tylko z bardzo złej sytuacji w Polsce w sensie zagrożenia demokracji, ale również ze złej sytuacji wewnętrznej Unii Europejskiej jako całości. Te dwa warunki na pewno się nałożyły i współdziałają. To oczywiście nie pomniejsza tego, że demokracja w Polsce jest zagrożona i, że nowy rząd za wszelką cenę próbuje przejąć różnego rodzaju instytucje, będące gwarancją praw obywatelskich i wolności obywatelskich. Wracając do pytania.

    Wczorajsze spotkanie prezydenta i szefa Rady Europejskiej, w zasadzie polegało na próbie stonowania tych wszystkich niepokojących sygnałów, które z Polski docierają. To jest oczywiste, bo w naszym interesie jest, aby te sprawy załatwiać własnymi siłami, niż próbować sięgać po zewnętrzne argumenty. I zdaje się, że przede wszystkim to przewodniczący Donald Tusk dostrzega tę sprawę, ale trzeba uczciwie dodać, że i prezydent Andrzej Duda zachował się tutaj w sposób nadzwyczaj umiarkowany. Myślę, że dzisiaj będzie inaczej. Pani premier Beata Szydło będzie miała do czynienia z trudniejszą sytuacją i będzie musiała odpowiadać na bardzo trudne, czasem wręcz napastliwe pytania.

    Flaga Polski na jednym z budynków w Warszawie
    © AP Photo / Alik Keplicz
    —  Prezydent Duda na spotkaniu z sekretarzem generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem domagał się, żeby na szczycie NATO w Warszawie zapadły decyzje o wzmocnieniu bezpieczeństwa Europy Środkowej, czyli, nie owijając w bawełnę, o natowskich bazach w Polsce. Stoltenberg uważa, że NATO będzie nie tylko silniejsze, lecz bardziej elastyczne. Jak Pan odebrał te słowa?

    — Te słowa są potrzebne i z punktu widzenia polskiej racji stanu. Wzmocnienie obecności wojsk natowskich na terenie Polski w tych trudnych czasach jest sensowne. Ale te słowa są oczywiście sprzeczne z działaniami, które podejmuje minister obrony narodowej Antoni Macierewicz. W swoich pierwszych wystąpieniach odciął się on od umowy polsko-amerykańskiej, dotyczącej tzw. dużej tarczy antyrakietowej, a w nocy bez wiedzy naszego słowackiego partnera wtargnął do siedziby Centrum NATO w Warszawie. Wydaje mi się, że mamy tutaj dwugłos, a raczej głos ogólny, będący wyrazem polskiej racji stanu i sprzeczne z tym głosem działania praktyczne, działania podejmowane przez rząd, a w szczególności przez Antoniego Macierewicza.

    —  Dla nas ważne było oświadczenie prezydent Andrzeja Dudy, że nie można zaniechać dialogu z Rosją. Czy oświadczenie to koresponduje z konsultacjami politycznymi wiceministrów Spraw Zagranicznych Polski i Rosji, które z polskiej inicjatywy 22 stycznia odbędą się w Moskwie?

    — Na pewno to jest dobry sygnał ze strony pana prezydenta Andrzeja Dudy. Choć należy zauważyć, że w dyplomacji takie oświadczenie, że na pewno nie można zaniechać z kimś dialogu, nie jest zazwyczaj odczytywane jako chęć szczególnego ocieplenia stosunków z jakimś partnerem, a raczej jako marginalne potraktowanie, w sposób drugoplanowy. Zatem na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że prezydent Duda chce wyciągnąć rękę, ale tak naprawdę jest to w języku dyplomacji gest nic nieznaczący, lub oznaczający wciąż oziębłe stosunki polsko-rosyjskie.

    —  A konsultacje w Moskwie?

    — Konsultacje w Moskwie to jest znowu element tego dwugłosu, gdzie z jednej strony prezydent Duda mówi to, co mówi, a z drugiej strony mamy dziwne działania polskiego rządu, które ewidentnie są nakierowane na współpracę z rządem Rosji, z prezydentem Władimirem Putinem. To są przecież nie tylko konsultacje w Moskwie, ale przede wszystkim decyzje polityczno-gospodarcze, takie jak zakupienie dużej ilości ropy przez PKN Orlen od Rosji. A poprzedni szef PKN Orlen pan Krawiec planował takie zakupy w Arabii Saudyjskiej. Co innego mówią, co innego robią. Tak można w skrócie podsumować działania ekipy pisowskiej. W związku z tym warto bardzo ostrożnie się przyglądać i działaniom i temu, co rząd mówi, dlatego, że ta mowa jest nieszczera. Nikt nie oczekuje od polityków jakiejś ekspiacji, czy opowiadania o wszystkich swoich zamiarach, ale jednak w dyplomacji, a szczególnie w kontaktach zagranicznych pewien poziom wzajemnego zaufania jest niezbędny. A wydaje mi się, że w ten sposób postępując, czyli co innego robiąc, co innego mówiąc, nie zyskuje się absolutnie żadnego poziomu zaufania międzynarodowego.

    Zobacz również:

    Duda: wystąpienie z UE nie leży w interesie Warszawy
    Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy medialnej
    Wiosną NATO rozpocznie budowę w Polsce infrastruktury dla tarczy antyrakietowej
    Tagi:
    Orlen, Parlament Europejski, Rada Europejska, NATO, Antoni Macierewicz, Beata Szydło, Jens Stoltenberg, Andrzej Duda, Donald Tusk, Bruksela, Arabia Saudyjska, Rosja, Moskwa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz