Widgets Magazine
16:11 22 Październik 2019
Uczestnicy protestów w Warszawie

"Nie może być tak, że Bruksela czy Strasburg będą rozstrzygać o losach Polski"

© REUTERS / Kacper Pempel
Opinie
Krótki link
Autor
368614
Subskrybuj nas na

Debaty na temat Polski w Strasburgu skomentował dla rozgłośni Sputnik polski polityk i publicysta pan Mirosław Orzechowski. O komentarz poprosił redaktor „Sputnika” Wiktor Bezeka.

Obecność pani premier Beaty Szydło w Strasburgu ujawniła słabość Unii Europejskiej, tego systemu, który napinał mięśnie, żeby wykazać wyższość nad prawem państw, tworzących Unię Europejską.

W mojej ocenie wystąpienie pani premier było kierowane do wyborców w Polsce. Odniosła ona całkowity i spektakularny sukces. Po pierwsze ujawniła słabość struktur UE, które zapowiadały wydanie jakiejś opinii, ustanowienie jakiegoś nadzoru nad tym, co dzieje się w Polsce, w sensie prawnym, co jednocześnie postawiło jasną diagnozę, że państwo polskie jest suwerenne i podejmuje samo decyzję na obszarze własnego kraju.

Premier Polski Beata Szydło
© AFP 2019 / John Thys
Po drugie, ujawniła też głębokość protestu wewnętrznego w Unii Europejskiej na temat zwyczajów i kierunków, w których chce zmierzać Unia, bo  usłyszano głosy posłów francuskich, czeskich, słowackiego, także niemieckich, którzy popierali wystąpienie pani Beaty Szydło. Moim zdaniem to była nieudana próba biurokracji europejskiej, żeby postawić do kąta polski rząd. Co Polacy mają na ten temat do powiedzenia, to jest już inna historia. Te kierunki mogą się podobać bardziej, czy mniej.

Jeżeli zaś chodzi o kwestię stosunku Polski do Unii Europejskiej, to Unia została powiadomiona o tym, że w Polsce będą podejmowane decyzje przez samych Polaków. Mnie to bardzo cieszy, ponieważ przez dwie kadencji Platformy Obywatelskiej mogliśmy odnieść wrażenie, że rzeczywiście żyjemy w Polsce w sytuacji wątpliwej prawnie, wątpliwej w sensie suwerenności.

Oczywiście ta sprawa nie jest jeszcze całkowicie zamknięta, bo wiadomo, że jeszcze Komisja Wenecka wypowie swoje zdanie. Ale podkreślę raz jeszcze, cieszy mnie to, że premier polskiego rządu jasno powiedziała, że to my podejmujemy decyzje we własnym kraju. One mogą się mniej lub bardziej podobać, ale nie może być tak, że Bruksela, czy Strasburg będą rozstrzygać o tym, co dzieje się w Polsce. 

Oni zaryzykowali i spróbowali przed oceną Komisji Weneckiej powołać delikwenta na dywan, skarcić go, oczekując, że on położy uszy po sobie, przeprosi i wróci do łaski. To udowodniło nie tylko niedowład. To ujawniło całą rzeczywistość w UE w takim konflikcie, w takim sporze prawnym, który jest przecież pierwszym tego typu zdarzeniem. To są przepisy, które zostały wprowadzone dopiero dwa lata temu i pierwszy raz miały okazję być wypróbowanymi.

Okazało się jednak, że nic się nie dało załatwić, bo posłowie byli nieprzygotowani, powierzchowni, sami nieświadomi tego, czego chcą. Stawiają postulaty, które nie mają oparcia w diagnozie prawnej. To jest jedna z kulminacji praktyki prawnej Unii Europejskiej, czy raczej tej biurokracji, która doszła do głosu.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Polska pod specjalnym nadzorem
Tagi:
Trybunał Konstytucyjny, Parlament Europejski, Unia Europejska, Beata Szydło, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz