18:39 12 Grudzień 2017
Warszawa+ 9°C
Moskwa+ 1°C
Na żywo
    Minister kultury Rosji Władimir Medinski

    Ściśnijmy tę dłoń!

    © Sputnik. Jekatierina Sztukina
    Opinie
    Krótki link
    Jakub Korejba
    691043

    Pierwsza od lat wizyta ważnego rosyjskiego polityka w Polsce to dużo więcej niż symboliczna kurtuazja. To unikalna szansa na nowe otwarcie, której nie wolno nam stracić. To my bowiem potrzebujemy Rosji bardziej niż ona nas.

    Krótki acz intensywny i bogaty w wydarzenia pobyt Władimira Miedinskiego w Polsce jest wyraźnym sygnałem, iż Moskwa jest szczerze, żywotnie i natychmiastowo zainteresowana w przywróceniu stosunków z Polską do stanu używalności. Kto zna tradycje, przyzwyczajenia i mentalność rosyjskiej dyplomacji, ten doceni jak trudno jest wielkiemu mocarstwu zdobyć się na gest wobec małego i krnąbrnego sąsiada – to, iż Włodzimierz Rościsławowicz pofatygował się do Polski jest wyrazem najgłębiej sięgającej dobrej woli i gotowości do postawiania na porządku dziennym nawet najtrudniejszych kwestii. 

    Warto także docenić, iż rękę do zgody Rosja wyciąga za pośrednictwem człowieka, który panujące w naszym regionie zawirowania polityki zagranicznej, zamieszanie ideologiczne, kompleksy historyczne i strategiczne fobie rozumie chyba najlepiej w Rosji. I nie chodzi tylko o jego polskie korzenie, do których, jak wielu wybitnych Rosjan (w tym także uważany na Zachodzie za wyjątkowo radykalnego i nacjonalistycznego „jastrzębia” wicepremier Rogozin – tak, czytałem jego książki zanim to było modne) przyznaje się z dumą. Jest bowiem nie tylko politykiem i wysokim urzędnikiem państwowym, ale uczonym, intelektualistą, pisarzem, ekspertem i można powiedzieć, filozofem. I problemy stosunków polsko – rosyjskich widzi on w najszerszej, a wiec dającej największe szanse na naprawę perspektywie. I, jeżeli nie skorzystamy z tej okazji, to możemy być pewni, że w Moskwie dojdą do wniosku, iż próby pojednania się z Polską nie mają żadnych szans na realizację i po prostu ostatecznie spiszą nasze wspólne stosunki na straty. Warto, aby zarówno prezydent, premier, szef MSZ, jak i wszyscy obywatele zorientowali się jak wielką wagę ma dla naszej przyszłości ten rosyjski gest. Wizytę Miedinskiego należy rozpatrywać w kilku płaszczyznach:

    Symbolicznej. Rosyjski minister przywozi gałąź pokoju przy okazji wizyty w miejscu najstraszliwszej zbrodni w historii ludzkości, zlanym krwią milionów ludzi z całej, dokładnie całej Europy. Czcząc pamięć ofiar Sobibora, przypomina nam do czego zdolne były narody, elity i wodzowie kontynentu, który uważał się za kulturalny pępek świata i najwyższe organizacyjne i moralne osiągnięcie ludzkości. I z bólem serca zwraca uwagę, iż obserwujemy dziś zjawiska, które mogą świadczyć o tym, iż historia europejskich katastrof nie jest jeszcze zakończona.

    Ideologicznej. Polska i Rosja są dziś z rożnych powodów (ale z tej samej przyczyny, którą jest niechęć możnych tego świata do państw i polityków, którzy nie wypełniają ich poleceń przedkładając nad nie na przykład wyrażona w wyborach wolę własnych narodów) izolowane i stawiane pod pręgierzem, jako przykłady państw, które rządzą się w sposób nieodpowiedni dla członków elitarnej rodziny państw cywilizowanych. Opierając się próbom narzucenia nam obcych i szkodliwych ideologii, Rosja i Polska stają się naturalnymi sojusznikami, i nawet jeśli karkołomnie założyć, iż nie łączy nas nic wewnątrz nas samych, to łączą nas dziś wspólni przeciwnicy.

    Strategicznej. Piętrzące się od lat (a niektóre nawet od dziesięcio i stuleci) niesnaski między Polską i Rosją doprowadziły do sytuacji niemal całkowitej blokady naszych stosunków we wszystkich niemal sferach. Pomimo, iż obiektywnie jesteśmy dla siebie komplementarni w szeregu dziedzin, współpraca nie istnieje, a stosunki między państwami i społeczeństwami budowane są w oparciu o stereotypy, kompleksy, mity i manipulacje. A ponieważ oba nasze kraje znajdują się obecnie w złożonej sytuacji, istnieje obopólna potrzeba neutralizacji nagromadzonego negatywnego potencjału i przekształcenia wzajemnych stosunków w źródło siły, bezpieczeństwa i korzyści.

    Warto zwrócić uwagę nie tylko na to, co, ale także jak mówi do nas minister Miedinski: prosto, szczerze, bez owijania w bawełnę, przemilczania i udawania, że Polska i Rosja istnieją od wczoraj i nie mi między nami punktów spornych i trudności. Ale podchodzi do nich uczciwie, w przeciwieństwie do Amerykanów, Niemców czy eurokratów nie wstawiając nam gadki o „dziejowej misji”, „wspólnych wartościach” czy „cywilizacyjnym obowiązku”. Miedinski, a przez niego cała Rosja po prostu pyta dziś kierownictwo naszego państwa, a za jego pośrednictwem i całą opinię publiczną, czy biorąc pod uwagę powyższe fakty jesteśmy w stanie zaakceptować się wzajemnie takimi, jakimi jesteśmy, nie próbować uczyć się nawzajem życia i spróbować wyciągnąć z naszej sąsiedzkiej, historycznej i strategicznej wspólnoty tyle dobrego ile w danych warunkach jest możliwe.

    Władimid Putin jako Che Guevara na wystawie Putin Universe
    © AFP 2017/ Natalia Kolesnikova
    Osobiście jestem zdania, że jak najbardziej i że problemy stanowią w naszych stosunkach nie więcej niż 15% ich treści. Problem przez lata polegał na tym, iż na nich właśnie skupialiśmy energię i uwagę, ignorując lub świadomie deprecjonując znaczenie gigantycznego potencjału współpracy. Dziś, nasz rosyjski gość wyciąga do nas rękę proponując pojednanie. Jeżeli nasz rząd ją odrzuci, skaże siebie na polityczną klęskę a państwo na ogromne straty. Jeżeli uściśnie ją mocno i szczerze, to wejdzie do historii europejskiej polityki i stworzy Polsce warunki do prawdziwej walki o wielkość, siłę i bogactwo.

    Poglądy wyrażone w tym artykule są prywatnymi opiniami autora i mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Polska - Rosja: szansa na przełom
    Przetarg na prawdę
    Wataha dożyna się sama
    Tagi:
    Władimir Medinski, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz