15:33 30 Październik 2020
Opinie
Krótki link
1220
Subskrybuj nas na

O tym, czym jest kidnapping w ekskluzywnym wywiadzie opowiedział Nils Retkowski – współpracownik firmy Result Group GmbH Global Risk and Crisis Management.

Jak przebiega szkolenie specjalistów zapobiegających porwaniom? 

Większość naszych pracowników przechodzi szkolenie na koszt państwa. Mamy specjalne oddziały, w których zdobywają podstawową wiedzę. 

To są przede wszystkim policjanci lub wojskowi, którzy przeszli do nas ze służby bezpieczeństwa. Nasi pracownicy powinni mieć silną wolę i empatię, umieć postawić się na miejscu ofiary, porywacza, zrozumieć, co oni czują. To bardzo ważne. 

Nasza organizacja specjalizuje się nie tylko w kidnapingu, ale także w problemach szantażu, zarówno na poziomie krajowym, jak i międzynarodowym. To nasza najważniejsza sfera działalności. 

Kto najczęściej korzysta z Państwa usług? Jak znajdujecie klientów? 

Znajdujemy klientów, ale wiele zależy od rekomendacji i od rodzaju ubezpieczenia, na przykład K&R.  W nadzwyczajnych sytuacjach, mieszczących się w ramach tego ubezpieczenia, dostajemy zlecenie na przeprowadzenie konsultacji i pomocy klientom. 

Według jakiego scenariusza pracujecie? Jak wygląda sam proces? 

Kiedy zwraca się do nas klient, dwaj konsultanci wraz z nim kierują się do naszego centrum kryzysowego i wyjaśniają szczegóły sytuacji. Jeśli, powiedzmy, do porwania doszło w Meksyku, to my także wysyłamy tam ludzi, którzy pracują bezpośrednio na miejscu, wysyłają nam zebrane dane i koordynują proces z centrum kryzysowego z głównym biurem. 

Na przykład, zwróciło się do nas niemieckie przedsiębiorstwo z Hamburga, prowadzące działalność zagranicą. Wyjeżdżamy do głównego biura, wyjaśniamy okoliczności sprawy, pomagamy podjąć decyzje. 

Porwanie to bardzo trudna i stresująca sytuacja, nie tylko dla ofiar, ale i dla samego porywacza, który również znajduje się w silnym stanie stresu. Bez względu na to, że z pewnością szykował się do porwania, to nie może przewidzieć wszystkiego i stale boi się, że na przykład, ktoś odkryje miejsce znajdowania się zakładnika, albo miejsce przekazania okupu, że znajdą się świadkowie przestępstwa itd. 

Podczas każdych negocjacji istnieje niebezpieczeństwo śmierci zakładnika – najpoważniejsze zagrożenie ze strony przestępcy. Cele, motywy, skład i organizacja porwania mogą być różne. Są porwania przestępcze, których celem jest okup. Są porwania polityczne, na przykład, wideo Daesh, które publikowane są na Youtube. 

Ale Daesh to szczególny przypadek. Zwykle, kiedy organizacja polityczna ma problemy finansowe albo chce zarobić więcej pieniędzy, to nie jest zainteresowana publicznym straceniem zakładnika. Przeciwnie, dąży do zwrócenia go za maksymalnie wysoką cenę. 

Jak Pan uważa, czy liczba porwań na Bliskim Wschodzie zwiększyła się wraz z pojawieniem się Daesh? 

Nie tylko dla Daesh, ale i dla innych religijnych i politycznych ugrupowań życiową koniecznością jest ściągnięcie uwagi mediów. Ale nawet oni rozumieją, że porwania nie powinny odbywać się zbyt często, dlatego, że w przeciwnym razie przestaną być sensacją. Dlatego dokonują publicznych egzekucji swoich ofiar, ale jednocześnie niszczą obiekty światowego dziedzictwa kultury. Wszystkie te działania w ten czy inny sposób są skierowane na przyciągnięcie uwagi. 

Czym, według Pańskiego doświadczenia, kończy się większość porwań? 

To zależy od motywów porwania. Kryminalne porwania zwykle kończą się zapłatą okupu i uwolnieniem zakładnika. Co dotyczy porwań politycznych i religijnych, to nie można dać jednoznacznej odpowiedzi, ponieważ liczba porwań, które nie wchodzą w statystykę jest bardzo duża, tj. o wielu porwaniach my nie wiemy.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

W Burkina Faso porwano dwoje Austriaków
Washington Post: Amerykanin planował porwanie psa Obamy
Ministerstwo Obrony Rosji: ukraińskie służby specjalne porwały rosyjskiego żołnierza
Tagi:
kidnapping, porwanie, Nils Retkowski, Niemcy
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz