03:16 11 Grudzień 2017
Warszawa0°C
Moskwa+ 2°C
Na żywo
    Krym, Chersonez Taurydzki

    Gdzie Rzym, a gdzie Krym?

    © Sputnik. Vladimir Astapkovich
    Opinie
    Krótki link
    Jarosław Augustyniak
    7995

    Jest u nas w Polsce takie powiedzenie jak w tytule. Reagujemy tymi słowami, gdy ktoś mówi o czymś o czym nie ma zielonego pojęcia. Tak właśnie jest teraz z wiedzą naszego społeczeństwa na temat tego co się dzieje i jak się żyje na Krymie.

    Z tego właśnie powodu, także ze zwykłej ludzkiej ciekawości, by poznać prawdę na własne oczy, skorzystałem z zaproszenia „Centrum Rosyjsko-Polskiego Dialogu i Porozumienia" dla polskich dziennikarzy i blogerów i pojechałem na znów rosyjski Krym.

    Ziemia i Wolność

    Półwysep Krymski ma długą i ciekawą historię. Jej rosyjska część zaczyna się pod koniec XVIII wieku, po przyłączeniu go do Rosji. Wkrótce po tym, tamtejszy gubernator Gieorgij Potiomkin rozpoczął budowę dwóch miast — Symferopola i Sewastopola wraz z portem dla Floty Czarnomorskiej. W tym celu na Krym sprowadzono tysiące chłopów z głębi Rosji, którym dano ziemię i wolność uwalniając ich od pańszczyzny. W dużej mierze zapewne z tego powodu mieszkańcy Krymu po dziś dzień mają tak silną własną tożsamość.

    W co trudno uwierzyć Półwysep zamieszkuje aż 170 narodowości. W dawnych czasach zamieszkiwali go Taurowie, Scytowie, Sarmaci, Chazarowie, Grecy, Żydzi…  Jednak zarówno mieszkający tu dziś Rosjanin jak i Grek, Tatar, Bułgar, Czech, Karaim, Niemiec, Włoch czy członek innej narodowości, na pytanie o kraj pochodzenia z dumą odpowiada — ja Krymczanin! Od wieków obok siebie stoją tu cerkwie, meczety, synagogi, karaimskie kienesy czy kościoły katolickie. Ludzie różnych religii i narodowości przyzwyczaili się żyć obok siebie. Nie ma tu żadnych konfliktów na tle etnicznym czy religijnym, bo róznice na tym tle są tutaj całkowicie naturalne.

    Ludwik Zamenhof, mieszkający w Białymstoku Polak żydowskiego pochodzenia doszedł pod koniec XIX wieku do wniosku, że konflikty w jego mieście zamieszkałym przez Polaków, Białorusinów, Żydów i inne narodowości, brały się z tego powodu, że ludzie nie rozumieli siebie nawzajem. Motywowany szczytną ideą pokoju między różnymi narodami, stworzył uniwersalny język esperanto. Takim językiem, który łączy wszystkich dzisiejszych mieszkańców Krymu, jest język rosyjski. Po rosyjsku mówią tu wszyscy. Język ukraiński słyszałem tylko raz gdy w Kerczu koło hotelu, w którym mieszkaliśmy, kilkoro napotkanych dzieci zaproponowało, że zaśpiewają mi kolędę. Kolędę zaśpiewały po ukraińsku, a rozmawiały ze mną po rosyjsku. Dlaczego tak? Wyjaśnienie jest proste. W czasach gdy Krym należał do Ukrainy, przeszły przez niego dwie fale ukrainizacji. Dzieci w tym języku poznały kolędę na obowiązkowych lekcjach tego języka w szkole. Jednak skutki polityki ukrainizacji są takie same jak w Polsce w czasach zaborów, gdy prowadzono politykę rusyfikacji czy germanizacji w stosunku do nas — żadne.

    Droga życia i inwestycje

    W Kerczu, drugim obok Sewastopola mieście na Półwyspie, które otrzymało za obronę przed faszystowskim najeźdźcą tytuł „Bohatera Związku Radzieckiego", zaczęła się nasza podróż po Krymie. W Kerczu mieliśmy okazję obserwować początek budowy mostu, który poprzez Cieśninę Kerczeńską połączy nową rosyjską republikę z Krajem Krasnodarskim. Inwestycja ułatwi lepszą integrację gospodarczą Republiki Krymu z resztą Federacji Rosyjskiej. Jest to szczególnie ważny projekt w sytuacji blokady gospodarczej, odcinania dostaw wody i energii elektrycznej na Półwysep przez władze Ukrainy, które za wszelką cenę, nie godząc się z suwerenną decyzja Krymczan, próbują jak mogą utrudnić życie jego mieszkańcom. Niedawno na Krymie w związku z przerwami w dostawach prądu przeprowadzono wśród jego mieszkańców sondaż. Dumni Krymczanie, mimo wielu niedogodności związanych z sankcjami jakimi Ukraina obłożyła ich republikę, w 95% odpowiedzieli — ani jednej kropli wody więcej od Ukrainy; ani jednego kilowata energii z jej terytorium; ani kilograma pszenicy!

    Z tego powodu nie dziwi też fakt, że gdy parlament Krymu uchwalał ustawę językową chciał za obowiązujące w urzędach przyjąć dwa: rosyjski i krymsko-tatarski. Na specjalną prośbę Putina trzecim obowiązującym językiem pozostał ukraiński. Można to uznać za pewien gest dobrej woli w stosunku do Ukrainy, bo prawie nikt w tym języku na Krymie i tak nie mówi. Po ukraińsku mówi tu nawet niewielu, którzy w dokumentach deklarowali narodowość ukraińską.

    Krym otrzymuje olbrzymia pomoc z Rosji. Będąc na przeprawie promowej w Kerczu i po drugiej stronie w Porcie Kaukaz widzieliśmy z wolna posuwające się jeden za drugim statki przewożące kontenery z żywnością, materiałami budowlanymi, niezbędnym sprzętem, paliwem, wodą itd. Te same kontenery załadowane na TiR-y widzieliśmy później na drodze łączącej Kercz z Zachodnią częścią Półwyspu. Drogę tę, którą z Rosji idzie pomoc, Krymczanie nazywają „drogą życia".

    Gdy tylko Krym przyłączył się do Rosji rozpoczęły się też pierwsze inwestycje. W przeszłości podejmowano dwukrotnie próbę budowy wspomnianego wyżej mostu przez Cieśninę Kerczeńską. Pierwsi taką próbę podjęli Niemcy w 1943 roku. Wkrótce jednak plany porzucili i zainstalowali nad cieśniną jedynie kolejkę linową. Po wojnie decyzją władz radzieckich most wybudowano, ale stał on bardzo krótko i w tym samym roku, w którym został oddany do uzytku, na skutek mroźnej zimy i zbierającej się kry, most się zawalił. Tym razem będzie inaczej. Most jest budowany z wykorzystaniem najnowszych technologii. Planowane otwarcie 19 kilometrowej długości mostu to koniec 2018 roku.

    Ruszyły budowy i remonty dróg, których w czasach ukraińskich w ogóle nie remontowano. W ogóle niewiele na Krymie w tym czasie robiono. Teraz to wszystko musi nadrobić Rosja. Jeszcze dwa lata temu terminal głównego lotniska na Krymie w Symferopolu, wyglądał jak jakiś barak. A na pewno nie jak lotnisko. Dziś stoi już nowy duży terminal wybudowany przez Rosję, a w sezonie na lotnisku ląduje dwieście samolotów dziennie.

    Ciąg dalszy nastąpi w środe, 3 lutego 2016

     

    Jarosław Augustyniak, polski publicysta

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Polscy dziennikarze: na Krymie przestrzegane są prawa wszystkich narodowości bez wyjątku
    Janusz Korwin-Mikke chce pojechać na Krym
    Tagi:
    wyprawa, Krym, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz