09:52 05 Kwiecień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
40694
Subskrybuj nas na

Jest u nas w Polsce takie powiedzenie jak w tytule. Reagujemy tymi słowami, gdy ktoś mówi o czymś o czym nie ma zielonego pojęcia. Tak właśnie jest teraz z wiedzą naszego społeczeństwa na temat tego co się dzieje i jak się żyje na Krymie.

Z tego właśnie powodu, także ze zwykłej ludzkiej ciekawości, by poznać prawdę na własne oczy, skorzystałem z zaproszenia „Centrum Rosyjsko-Polskiego Dialogu i Porozumienia" dla polskich dziennikarzy i blogerów i pojechałem na znów rosyjski Krym. Pierwszy odcinek już na stronie "Sputnik Polska".

TOLERANCJA ETNICZNA, POLITYCZNA I RELIGIJNA

Jednym z mitów tworzonych przez media w Polsce o sytuacji na Krymie po jego wstąpieniu w skład Federacji Rosyjskiej, jest mit rzekomej nietolerancji wobec mniejszości etnicznych i religijnych.

Na miejscu zobaczyliśmy coś wręcz przeciwnego, a polska prasa i telewizja, będąca w rękach amerykańskiego, niemieckiego czy francuskiego kapitału, po prostu kłamie. Prawa wszystkich mniejszości, czy to etnicznych czy to religijnych są tu w pełni respektowane. Zamiast dyskryminacji dowiedzieliśmy się o wsparciu państwa dla tych mniejszości. W Polsce mogliśmy usłyszeć jak to wspólnota tatarska w naszym kraju zaprosiła do siebie rzekomo uciekających z Krymu przed „represjami" Tatarów.

Z zaproszenia polskich Tatarów nie skorzystał ani jeden krymski Tatar. Potwierdzenie tego uzyskaliśmy na spotkaniu ze wspólnotą tatarską i stojącym na jej czele z religijnym przywódcą, muftim Krymu, Emiralim Ablajewem. Tatarzy nie dość, że nie wyjeżdżają to w nowych warunkach tym chętniej na Krym wracają. Otrzymali od władz Krymu  ziemię na budowę głównego meczetu na Krymie. Położono już fundamenty i mieliśmy okazję początek tej budowy oglądać wraz z wicepremierem Krymu, Tatarem Rusłanem Balbekiem.

Wspólnota Karaimów otrzymała wreszcie zwrot ich świątyni w Symferopolu. W czasach ZSRR mieściło się tu krymskie radio. Po uzyskaniu niepodległości przez Ukrainę przez ponad 20 lat Karaimowie bezskutecznie starali się u władz Ukrainy o zwrot świątyni. Teraz dopiero okazało się to możliwe.

Krym, Chersonez Taurydzki
© Sputnik . Vladimir Astapkovich
Odwiedziliśmy również polski kościół w Symferopolu. Spotkał się tam z nami biskup pomocniczy Jacek Pyl. Również i on wiąże raczej nadzieje niż obawy z faktem włączenia Krymu do Rosji. Oczekuje, ze władze przydzielą wspólnocie większy budynek na potrzeby ich małej, bo 300 osobowej wspólnoty. Mówi nam, że od dawna zakochany jest w języku i rosyjskiej kulturze. Wielokrotnie bezskutecznie prosił swoich przełożonych o to, by przeniesiono go na teren Rosji. — Nie chcieli mnie przenieść do Rosji, to Rosja przyszła do mnie — żartuje w rozmowie z nami.

W liwadyjskim pałacu carów Rosji obok siebie stoją pamiątki z Konferencji Jałtańskiej i carskiej Rosji. Na zewnątrz pomnik Wielkiej Trójki, a wewnątrz wystawa zorganizowana przez Cerkiew Prawosławną, wychwalająca „zasługi" ostatniego cara Rosji i pokazująca w najgorszym świetle takie postacie jak Lenin, Trocki czy nawet Kiereński.

To wszystko funkcjonuje tu obok siebie i nikomu nie przychodzi do głowy, mimo różnych poglądów na przeszłość, by obalać pomniki czy walczyć z własną historią. Z polskiej prerspektywy, gdy na naszych oczach próbuje się fałszować naszą historię, patrzę na to z zazdrością.

MOSKWA. MAUZOLEUM LENINA

Już w Moskwie, idąc do Mauzoleum Lenina widzę kolejny dowód na zupełnie inne podejście Rosjan do własnej przeszłości. Trafiam akurat na moment gdy z Mauzoleum wychodzi grupa ludzi z czerwonymi flagami i sierpem i młotem. To w większości ludzie starsi. Po wyglądzie, po ubiorze, bardzo różnym od spotykanych na ulicy Moskwiczan, widać, że przyjechali z daleka, gdzieś z głębi rosyjskiej prowincji. Widać, że to dla nich ważne. Na przodzie idzie kobieta w chuście na głowie. W rękach trzyma niczym ikonę, portret Wodza Rewolucji. Gdy wchodzę do Mauzoleum na każdym zakręcie stoi w nienagannej pozie wartownik. Pierwszy z nich przy samym wejściu każe mi zdjąć kaptur. I do głowy od razu przychodzi mi taka myśl: Dzisiejsze władze Rosji trudno byłoby posądzić o sympatie komunistyczne. Ale to przecież nie o to chodzi. To przeszłość tego kraju, ich historia, a do tej należy podchodzić z szacunkiem i rozwagą. Z szacunkiem tez należy podchodzić do takich ludzi jak ta „pielgrzymka". Skoro to dla nich ważne, to państwo nie może działać wbrew społeczeństwu.

No cóż, wiele moglibyśmy się od Rosjan nauczyć.

Ciąg dalszy nastąpi w piątek, 5 lutego 2016 r.

Jarosław Augustyniak, polski publicysta, Warszawa

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Gdzie Rzym, a gdzie Krym?
Klucze i gesty Waszczykowskiego
Swiridow a sprawa polska
Prześliczny Krym
Tagi:
Krym, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz