Widgets Magazine
13:38 18 Wrzesień 2019
Krym

Gdzie Rzym, a gdzie Krym? Część III

© Sputnik . Mikhail Mokrushin
Opinie
Krótki link
Autor
52717
Subskrybuj nas na

Jest u nas w Polsce takie powiedzenie jak w tytule. Reagujemy tymi słowami, gdy ktoś mówi o czymś o czym nie ma zielonego pojęcia. Tak właśnie jest teraz z wiedzą naszego społeczeństwa na temat tego co się dzieje i jak się żyje na Krymie.

Z tego właśnie powodu, także ze zwykłej ludzkiej ciekawości, by poznać prawdę na własne oczy, skorzystałem z zaproszenia „Centrum Rosyjsko-Polskiego Dialogu i Porozumienia" dla polskich dziennikarzy i blogerów i pojechałem na znów rosyjski Krym.

Krymska codzienność 

Krym
© Sputnik . Vladimir Trefilov
Oglądając polską telewizję i czytając polskie gazety spodziewałem się na Krymie przynajmniej częściowo podzielonego społeczeństwa. Jakiegoś ruchu oporu niezadowolonych ze zmiany granic. W ciągu kilkudniowego pobytu nie spotkałem jednak ani jednego człowieka, który nie byłby zadowolony z przyłączenia Krymu do Rosji. Nic dziwnego. W górę poszły płace i emerytury, a ludzie z nową sytuacją wiążą wielkie nadzieje na zmiany swego życia na lepsze.

Są oczywiście i trudności. Przede wszystkim związane z blokadą Półwyspu jaką stosują władze Ukrainy. Kryzys związany z przerwaniem dostaw prądu został na razie częściowo zażegnany. Są jednak wszędzie jeszcze przerwy w dostawie energii elektrycznej. Przed sklepami, restauracjami i barami stoją spalinowe generatory prądu. Oświetlenie ulic jest czasem sprowadzane do minimum. Ludzie jednak do tych trudności podchodzą ze zrozumieniem i wzmacnia to w nich jedynie… niechęć do Ukrainy.

Kąpiel koni, Kubań Rosja
© Sputnik . Walerij Szustow
Co myślą ludzie oddaje dobrze sytuacja, której byłem świadkiem. Gdy w hotelowej restauracji zgasło wieczorem światło, przez moment zapadła cisza. Po chwili ktoś krzyknął — „sława Ukrainie!" co wzbudziło ogólna wesołość na sali. Gdy po 10 minutach światło się zapaliło ponownie, ktoś inny zakrzyknął — „sława Rosiji!". Ludzie tu wiedzą, że na Rosję mogą liczyć. Że Rosja ich już nie zostawi. Na całym Krymie stoją bilboardy a na nich Putin i podpis — „Krym. Na zawsze. Rosja!"

Sklepy są pełne wszystkiego, nie widać żadnych braków. Za to trudno znaleźć już jakiekolwiek ukraińskie towary a wszystko jest albo miejscowe, albo pochodzi z Rosji. Rozpoczęto również budowę głębokich studni artezyjskich, by także w sprawie dostaw wody całkowicie uniezależnić się od Ukrainy.

W Jałcie spotkałem wielu Rosjan, którzy przyjeżdżają tu z głębi Rosji, by wypocząć czy po prostu zobaczyć jak teraz się żyje na Krymie. Niektórzy kupują tu mieszkania, szukając tu swego miejsca na nowe życie. Tak zrobiła np. Irina, kelnerka w hotelowej restauracji, która sprzedała mieszkanie w obwodzie biełgorodzkim i zakupiła inne tu na miejscu, gdzie znalazła też pracę.

W barze spotykam Rosjanina, który przyjechał tu z Niemiec. Przy lampce wyśmienitego krymskiego koniaku opowiada mi, że 15 lat temu wyjechał z Kazachstanu do Niemiec. Założył tam rodzinę, ma pracę, dom. Przez te 15 lat ani razu nie był w Rosji. Teraz przyjechał na Krym z ciekawości, by tak jak my zobaczyć jak naprawdę wygląda życie na Krymie. Opowiadał, że był już w kilku miejscach, rozmawiał z wieloma ludźmi i podobnie jak ja nie znalazł ani jednego, kto byłby niezadowolony z powrotu Krymu do Rosji.

Pacjent jest zdrów

 O przyrodzie Krymu, jego niesamowitym klimacie zmieniającym się dosłownie co parę kilometrów (2 dni przed naszym przyjazdem w jego zachodnio-południowej części temperatura sięgała 20 stopni. Gdy przyjechaliśmy spadła poniżej zera); o jego historii, zabytkach, krajobrazach, od tych górzystych po stepowe, można byłoby napisać niejedną książkę. Warto na pewno Krym odwiedzić. Przy obecnym niskim kursie rubla nie jest to już takie drogie miejsce dla Polaka. W dodatku państwo dotuje loty na Krym. Z Kaliningradu przez Moskwę do Symferopola można polecieć za nie więcej niż 500 zł w obie strony.

Dziennikarz Rossiya Segodnya Leonid Swiridow
© Zdjęcie : MAX LURIE
Na Półwyspie toczy się normalne życie. Nie ma żadnego stanu tymczasowości, niepewności, to po prostu znowu część Rosji, do której zawsze ze względu na język, kulturę i mentalność ludzką, było mu bliżej do Rosji niż do obcej mu Ukrainy.

Rosja bez Sewastopola, symbolu męczeństwa i bohaterstwa, bliskiego sercu każdego Rosjanina, była jak ludzkie ciało pozbawione jakiejś kończyny.

Powrót Krymu do Rosji to udana operacja. Pacjent jest zdrów, ma się dobrze, a krew krąży w jego całym ciele.

Jarosław Augustyniak, polski publicysta, Warszawa

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Gdzie Rzym, a gdzie Krym?
17 pytań do rosyjskiego ambasadora w Polsce
Polska: prawo pięści
Doktryna bezpieczeństwa informacyjnego RP ochroni polskie umysły
Tagi:
Krym, Rosja, Ukraina
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz