18:49 20 Kwiecień 2021
Opinie
Krótki link
Autor
11563
Subskrybuj nas na

Rozmowa korespondenta rozgłośni Sputnik Leonida Sigana z politologiem, doktorem Mateuszem Piskorskim o kontaktach polsko-brytyjskich na najwyższym szczeblu.

- Wizyta premiera Davida Camerona w Warszawie nastąpiła przecież tuż po pobycie pani premier Beaty Szydło w Londynie. Czym Pan tłumaczy tak częste kontakty polsko-angielskie?

— Po pierwsze, rządząca w Polsce partia Prawo i Sprawiedliwość już od lat współpracuje z brytyjskimi konserwatystami. Przypomnę, że obie te partie są w Parlamencie Europejskim członkami jednej frakcji, Frakcji Europejskich Reformatorów i Konserwatystów. Stąd wynika dzisiejsze spotkanie premiera Davida Camerona nie tylko z Beatą Szydło, ale również z prezesem PiS-u Jarosławem Kaczyńskim. Jest to współpraca międzypartyjna dwóch partii politycznych, które sprawują obecnie władzę w swoich krajach. Z czysto geopolitycznego punktu widzenia, te bliskie kontakty mają związek z tym, że linia polityczna Wielkiej Brytanii i linia polityczna obecnego polskiego rządu są bardzo podobne w kluczowych sprawach. Po pierwsze, oba te kraje starają się budować blok państw, będących alternatywą wobec sojuszu kontynentalnego tworzonego przez Niemcy. Jest to ruch na rzecz osłabienia Berlina i budowy koalicji, będącej w stanie przeciwstawić się niektórym decyzjom podejmowanym z inicjatywy Niemiec. Po drugie, i Polska i Wielka Brytania są ściśle uzależnione od wpływów Stanów Zjednoczonych. I wydaje się, że na dziś Polska otrzymała zadanie, aby wspólnie z Wielką Brytanią i z kilkoma państwami Europy Środkowej i Środkowo-Wschodniej w UE tworzyć blok nastawiony na kooperację przede wszystkim ze Stanami Zjednoczonymi.

- Brytyjski „The Telegraph" sugeruje, że Polska poprze postulowane przez Londyn ograniczenie zasiłków dla imigrantów. Co może Polska uzyskać w zamian?

— Polska w zamian może uzyskać wyłącznie to, że będzie wspierana przez Wielką Brytanię w czasie zbliżającego się szczytu Sojuszu Północnoatlantyckiego w Warszawie w żądaniach i prośbach rządu polskiego o to, aby na terytorium Polski były rozlokowane na stałe bazy NATO, w tym bazy wojsk amerykańskich. Jednocześnie takie działanie jest działaniem ewidentnie wbrew interesom kilku milionów Polaków, żyjących obecnie na terytorium Wielkiej Brytanii, bo dotyczy również ograniczenia ich praw. Przypomnę, że premier David Cameron jest zwolennikiem wykluczenia z programu zasiłków socjalnych również imigrantów z innych krajów UE, a to dotyczy przede wszystkim Polaków. Ale, jak widać, polski rząd na pierwszym miejscu stawia nie tyle rozwiązanie problemów socjalnych i ekonomicznych swoich własnych obywateli, co budowę geopolitycznego sojuszu pro anglosaskiego w Unii Europejskiej. Jak sądzę, to jest właśnie element tego projektu realizowanego w tej chwili wspólnie przez Camerona i Kaczyńskiego.

- Skoro jednym z głównych sojuszników Polski mogą być Brytyjczycy, którzy jedną nogą już są poza UE, czy nie jest to powodem do stwierdzenia, że i rząd PiS nie boczy się od eurosceptyzmu?

— Z całą pewnością rząd Prawa i Sprawiedliwości jest rządem, który w przeciwieństwie do rządu Platformy Obywatelskiej, próbuje prowadzić dosyć konfrontacyjną politykę zarówno wobec Brukseli, biurokracji UE jak i wobec Berlina, który dziś jest siłą wiodącą w Unii Europejskiej. Nie sądzę, żeby PiS podejmowało decyzję o weryfikacji naszej obecności w EU z tej prostej przyczyny, że Polska w dalszym ciągu jest państwem, którego społeczeństwo jest nastawione raczej entuzjastycznie w stosunku do członkostwa w UE. I nawet ostatnie kryzysy takie, jak kryzys imigracyjny, takie, jak znak zapytania, co do przyszłości strefy Schengen, nie zmieniły w wyraźny sposób atmosfery w polskim społeczeństwie.  W Polsce nie znajdą się, w przeciwieństwie do Wielkiej Brytanii, chętni na wystąpienie z Unii Europejskiej. Ale, jak pan redaktor słusznie stwierdził, ten sojusz z całą pewnością osłabi, w moim przekonaniu, pozycję Polski w UE, bo rzeczywiście mówimy o sojuszu z krajem, który w sensie politycznym rozważa wystąpienie ze struktur Unii, a w sensie geopolitycznym on nie jest, nigdy nie był i nie zamierza być częścią kontynentalnej Europy. Z całą pewnością Londynowi bliżej jest do Waszyngtonu, niż do Brukseli, Berlina, czy innych stolic europejskich.    

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Szef MSZ Wielkiej Brytanii: Putin jest „nieprzenikniony"
Szef MSZ Wielkiej Brytanii oznajmił, że Rosja przeszkadza w uregulowaniu w Syrii
Spectator: w Wielkiej Brytanii oczekuje się rozpadu Unii Europejskiej do 2031 roku
Tagi:
Prawo i Sprawiedliwość, NATO, Unia Europejska, Beata Szydło, Jarosław Kaczyński, David Cameron, Bruksela, Berlin, Londyn, UE, Wielka Brytania, Niemcy, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz