05:46 18 Kwiecień 2021
Opinie
Krótki link
14721
Subskrybuj nas na

Spirala kryzysu migracyjnego nakręciła się do takiego stopnia, że Niemcy pod rządami kanclerz Angeli Merkel są gotowe przekreślić wszystkie wzięte na siebie wcześniej zobowiązania i zamknąć granice Bawarii przed milionami uchodźców – pisze dyrektorem Global Public Policy Institute w Berlinie Thorsten Benner na łamach „Politico”.

Profesor z Oxfordu Paul Collier bez wszelkich wątpliwości wskazuje na głównego winowajcę kryzysu migracyjnego na kontynencie: „Winna jest Merkel. Kto, jeśli nie ona?”. Zarówno oponenci, jak i zwolennicy polityki kanclerz są skłoni do rozpatrywania sytuacji z uchodźcami przez pryzmat „gry moralnej”, w której Angela Merkel bierze na siebie inicjatywę moralną i próbuje odkupić historyczne grzechy kraju, otwierając granice dla miliona pozbawionych dachu nad głową ludzi. Z jednej strony Merkel oskarżana jest o „moralny imperializm”, a z drugiej – chwalona za „heroiczną” postawę. Jedni i drudzy, zdaniem Bennera, są dalecy od zrozumienia prawdziwych motywów polityki „otwartych drzwi”.

Kryzys od dawna dojrzewał. Unia Europejska ignorowała poprawę warunków życia uchodźców w Turcji, Libanie i Jordanii, nie zwracała uwagi na niechronione zewnętrzne granice i dysfunkcyjny system pracy z imigrantami w Grecji, która stała się, jak i Turcja, „rajem” dla nielegalnych przewoźników uchodźców na Morzu Śródziemnym. Podczas gdy liderom Wspólnoty nie udawało się osiągnąć ogólnoeuropejskiej solidarności w poszukiwaniu działającego mechanizmu rozdziału uchodźców, na scenę wyszli populistyczni politycy, podgrzewający antyislamskie nastroje. Sytuacja zaczęła wymykać się spod kontroli.

— Merkel dokładnie rozumiała niebezpieczeństwo, które zbliżało się do Europy i Niemiec jako kraju, który zyskał najwięcej w wyniku integracji europejskiej – pisze Thorsten Benner.

Katastrofa humanitarna w samym sercu Starego Świata, napięcia na Bałkanach i upadek strefy Schengen – wydaje się, że nie da się uniknąć wybuchu.

Decyzją o otwarciu granic dla tych uchodźców, których nie wpuściły Węgry, Angela Merkel stała się „liberalnym politycznym hegemonem ds. przemilczania”. Była to decyzja pragmatyczna, a nie romantyczna – Niemcy chciały zyskać dodatkowy czas dla Europy, by później całą Unią Europejską znaleźć rozwiązanie. Merkel zainwestowała w tę politykę cały swój kapitał polityczny, a teraz musi płacić za swoje decyzje, odpowiadając na niezadowolenie wyborców i doradców z partii. Jednocześnie rośnie ryzyko brutalnej rywalizacji o władzę. Sondaże konserwatywnej „Alternatywy dla Niemiec” wyrosły o 10%. Partia może zdobyć mandaty w trzech regionalnych parlamentach przed wyborami w marcu.

Tymczasem Berlin nadal naciska na inne państwa europejskie, próbując uzyskać sprawiedliwy podział uchodźców. Wielu członków Wspólnoty  być może jest zadowolonych z tego, że Niemcy nie radzą sobie z kryzysem migracyjnym i uważa, że to nie ogólnoeuropejski, a wyłącznie niemiecki problem. Winę za to ponoszą również same Niemcy, które wcześniej nie wymagały solidarnej postawy w innych kwestiach.

— Jak każdy liberalny hegemon, Merkel już ma wątpliwości, czy gra jest warta świeczki. Być może lepiej zamknąć granice Bawarii i skorzystać z danego Niemcom prawa w Konwencji Dublińskiej do zawracania uchodźców, którzy już przekroczyli granice innych bezpiecznych europejskich państw – zastanawia się Thorsten Benner.

Nadchodzi czas, gdy Europa może oczekiwać swego „szokującego zwrotu”. Będzie to „szok Merkel”, który przekreśli wszystko, do czego zobowiązały się Niemcy podczas kryzysu migracyjnego.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

The Economist: Erdogan zapłaci za umizgiwanie się do radykałów w Syrii
Ukraina zamierza przyłączyć się do systemu bezpieczeństwa lotów NATO
Opinia: wystrzelenie rakiety przez KRLD stwarza zagrożenie dla stabilności Rosji
Tagi:
kryzys migracyjny, Unia Europejska, Angela Merkel, Niemcy
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz