00:33 22 Październik 2020
Opinie
Krótki link
Autor
5330
Subskrybuj nas na

Według doniesień prasy francuskiej Gérard Deperdieu zagra główną rolę we francusko-portugalskim filmie „Kozetka Stalina", nakręcanym według książki Jean-Daniela Baltassata pod tym samym tytułem.

Przedsięwzięcie artystyczne, reżyserowane przez Fanny Ardant, zapowiada się ciekawie. Akcja filmu toczy się na trzy lata przed śmiercią Jozefa Wissarionowicza w jego rodzinnej wsi, do której powraca, by zasatnowić się nad światem i samym sobą.

Osoba Gerarda Depardieu pozwala przypuszczać, że film nie będzie prymitywną agitką, jak miała się rzecz w przypadku nakręconego dla TVP obrazu „Herbatka u Stalina", według światowej sławy sztuki teatralnej Ronalda Harwooda.

Sztukę Harwooda przypomniano polskiej publiczności w momencie, gdy Deperdieu z rąk prezydenta Putina odbierał paszport obywatela Rosji. W rolę G.B.Shawa wspaniale wszedł Gustw Holoubek, postać Stalina odtwarzał genialnie Jan Gajos, Lady Aston zagrała Joanna Szczepkowska na najwyższym swoim poziomie. Lepiej zagrać nie było można, bo sztuka Harwooda, wbrew współczesnym opiniom prasowym, jest marniutka. Żeby stwierdzić tę marność, nie trzeba sztuki czytać czy też oglądać. Wystarczy spojrzeć na spis występujących w niej „osób dramatu". Wedlug autora „Herbatki" Stalin jest „sowieckim dyktatorem" i na to chętnie możemy się zgodzić, choć uprzejmiej byłoby nazwać go radzieckim przywódcą. Ale G.B.Shaw jako osoba dramatu jest w tym spisie „irlandzkim dramaturgiem i prozaikiem". Totalnej deprecjacji uległa tu sylwetka pisarza i myśliciela (to fakt — urodzonego w Dublinie), który występując w barwach Wielkiej Brytanii zdobył dla królowej Elżbiety II i laur Oskara za scenariusz do filmu „Pigmalion" i  literacką nagrodę Nobla za całokształt twórczości. Takiego dubletu  nikomu nie udało się ustrzelić ani wcześniej, ani też później w całym Commonwealth.

Harwood pisał sztukę jakby na zamówienie dworu Elżbiety II, żeby  pośmiertnie zgnębić i moralnie unicestwić Shawa, który nieprzystojnie podrwiwał sobie z imperium brytyjskiego i korony. Po krótkim pobycie w Rosji na stalinowskie zaproszenie, Shaw wystawił „imperium zła" całkiem przyjemną recenzję, utrzymując, że tak w ogóle świat pracy w ZSRR ma się dobrze, gdy w Anglii — przeciwnie — jest bezlitośnie eksploatowany i poniżany. W kulminacyjnej scenie dramatu Harwooda poproszony o wstawiennictwo u Stalina dla złagodzenia skutków straszliwego głodu na Ukrainie, Shaw odpowiada cynicznie: „Głód, jaki głód? Jadłem obiad w restauracji hotelowej i nie mam do menu najmniejszych zastrzeżeń!"

Wielki artysta Holoubek nie wyczuł, że w ustach królowej Marii Antoniny ta kwestia wypowiedziana do ludu paryskiego wołającego o chleb, brzmiałaby jak następuje: „Nie macie w domu niczego do jedzenia? Stołujcie się w restauracjach!" Tylko że w odróżnieniu od skróconej o głowę królowej, słynny prześmiewca G.B.S. był prominentnym członkiem radykalnie socjalistycznego Ruchu Fabiańskiego, toteż na tak brutalną drwinę z nieszczęścia ludzkiego nie mógłby sobie pozwolić. Shaw drwił z książąt i burżujów, dla ludu pracującego miał należny respekt.

Intencja autora jest z gruntu  paskudna, a na dodatek sztuka Harwooda zawiera treści kłamliwe. Shaw złożył wizytę Stalinowi w roku 1931. To był rok szczególnego nieurodzaju w całej Europie, ale prawdziwe nieszczęście przyszło w latach następnych, kiedy Stalin dla opłacenia kupionej od USA licencyjnej fabryki traktorów w Charkowie, sprzedawał ukraińskie zboże za bezcenne dolary. Elementem uzupełniającym nieszczęście była brutalna  kolektywizacja wsi, która wywoływała zamieszki niezadowolonych chłopów. Zamieszki tłumiono w potokach krwi, zboże na eksport rekwirowano wraz z ziarnem siewnym. Z tej przyczyny prawdziwy Wielki Głód na Ukrainie miał miejsce dopiero w 1933 roku, kiedy Shaw o podróży do Rosji Radzieckiej zdążył już zapomnieć.

To jest szczegół. Dla jasnego wykładu dramaturg ma prawo pomieszać następstwo historycznych wydarzeń. Tylko dlaczego Harwood przypisuje Stalinowi intencję zagłodzenia ludności Ukrainy na śmierć? Kołchozy ze swoją pracą kolektywną na rzecz dobra ogółu społeczeństwa są przecież odtrutką na bezwzględną konkurencję i wyzysk kapitalistycznych obszarników. Powiódł się eksperyment z kibucami w Izraelu? Dlaczego ta sama idea, urzeczywistniona w ZSRR, przyniosła ludziom nieszczęście? To jest tzw. dobre pytanie.

Emisja w TVP „Herbatki u Stalina" była czytelnym przytykiem do przyjęcia obywatelstwa rosyjskiego przez Depardieu. Do wielu gazet zakradł się leninowski epitet „pożyteczny idiota" i wszyscy w Polsce prorokowali wielkiemu Gérardowi artystyczną śmierć. 

A tymczasem aktor otrzymuje rolę, która może stać się jego najwyższym osiągnięciem filmowym w całej karierze. W przepięknym, lecz mało znanym, filmie dokumentalnym Depardieu wziął na siebie rolę narratora w opowieści Aleksandra Dumasa o podróży na rosyjski naówczas Kaukaz. Właściwie aktor tylko pił wino z Gruzinami i z Azerami, gdy oni przy suto zastawionym stole snuli swe opowieści.

Korespondent Międzynarodowej Agencji Informacyjnej „Rossija Siegodnia Leonid Swiridow
© East News / Tomasz Urbanek
W filmie „Kozetka Stalina" stary zmęczony „Koba" Dżugaszwili z wdziękiem i wprawą Gérarda Depardieu będzie pił wino z mądrymi Gruzinami ze swojej kaukaskiej wioski, dowiadując się ciekawych rzeczy o świecie całym i o sobie samym.  Wie już, jak tragicznie w swoim życiu pobłądził. Ale Stalin miał chyba rację, kiedy w przededniu Wielkiego Głodu mówił, że „ktoś, kto nauczy się budować traktory, będzie też umiał budować czołgi".

Właśnie w ukraińskim Charkowie zrodziła się radziecka konstrukcja tanku T —34, który walnie przyczynił się do zwycięstwa ZSRR w wojnie z Niemcami.

Jakub Kopeć, polski publicysta, Warszawa

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Krawat od Leppera w walizce do Moskwy
Pieskow: Putin nie zgodził się na spotkanie z Erdoganem
Wacław Radziwinowicz: Ojczyzna mnie zdradziła!
Moskwa-Warszawa: czy odwilż jest możliwa?
Tagi:
Kozetka Stalina, Herbatka u Stalina, TVP, Elżbieta II, Władimir Putin, Stalin, Joanna Szczepkowska, Jan Gajos, Gérard Depardieu, Rosja, Francja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz