Widgets Magazine
11:32 20 Sierpień 2019
Wojna domowa w Syrii

„Al-Monitor”: Waszyngton i Rijad nie uczą się na własnych błędach

© Sputnik . Michael Alaeddin
Opinie
Krótki link
2530

Operacja wojskowa Arabii Saudyjskiej w Syrii będzie kolejnym błędem Rijadu oraz strojącego za nim Waszyngtonu i doprowadzi jedynie do wzmocnienia ugrupowań terrorystycznych.

Operacja wojskowa Arabii Saudyjskiej w Syrii, która planowana jest przy wsparciu Stanów Zjednoczonych, jedynie zaostrzy konflikt – pisze na łamach „Al-Monitor” były irański dyplomata, profesor Uniwersytetu Princeton Seyed Hossein Mousavian. 

Jego zdaniem Waszyngton i Rijad nie uczą się na własnych błędach.

Przede wszystkim Stany Zjednoczone mylą się, przypuszczając, że w Syrii jest możliwy egipski scenariusz. – USA wspierały rewolucje w Tunezji i Egipcie a nawet wdzięczyły się do Braci Muzułmanów. Stany Zjednoczone mylą się, sądząc, że Syria może pójść śladami Egiptu, choć równowaga sił religijnych i politycznych w tym kraju jest nieco bardziej skomplikowana niż w tamtych państwach – pisze Mousavian.

Arabia Saudyjska, Katar i Turcja zignorowały przyjazne stosunki z Syrią, jak tylko zobaczyły możliwość przejęcia rządów przez salafitów i Braci Muzułmanów, co również było błędem. Chcieli to osiągnąć za wszelką cenę, wspierając ekstremistów i próbując odsunąć od władzy alawitów.

Administracja Baracka Obamy też zobaczyła możliwość obalenie syryjskiego rządu i wsparła trzech wspomnianych wyżej sojuszników, ale jej pięcioletnia polityka w Syrii doprowadziła jedynie do tego, że odejście Baszara al-Asada stało się niemożliwe.

Kolejnym błędem był udział amerykańskiego ambasadora w Syrii Roberta Forda w antyrządowych demonstracjach w 2011 roku, co dodało odwagi ekstremistom i pozwoliło im uwierzyć w to, że Waszyngton jest po ich stronie.

Jednak największym błędem Stanów Zjednoczonych – jak pisze Mousavian – było przekazanie pełnomocnictw w zakresie realizacji porozumienia Genewa-1 Turcji, Katarowi i Arabii Saudyjskiej, które dyplomację zastąpiły wsparciem finansowym i pomocą wojskową syryjskiej opozycji. Aby zabezpieczyć siebie i mniejszość alawicką, al-Asad musiał odpowiedzieć całą swoją siłą militarną, co zminimalizowało szanse na rozejm.

Ponieważ syryjska opozycja nie miała godnego zaufania lidera, wsparcie z zewnątrz otworzyło nowe możliwości przed ekstremistami. Syryjska armia również musiała się uciec do pomocy z zewnątrz. Konflikt rozrósł się, a zniszczenia i walki z terrorystami doprowadziły do bezprecedensowej fali uchodźców zarówno wewnątrz kraju, jak i poza jego granicami.

Grupy, które określają się mianem opozycji i zależą od sponsorów i przynależności plemiennej, często zmieniają swoje preferencje i podporządkowują się fanatykom religijnym, realizującym swój plan działania. – Wszyscy zagraniczni członkowie Państwa Islamskiego, Al-Kaidy i Dżabhat an-Nusra przedostali się do Syrii poprzez należącą do NATO Turcję, gdzie często dostawali pieniądze, broń, narkotyki, kobiety, byli szkoleni w obozach zanim wyruszali do tego kraju – pisze były irański dyplomata.

Autor sugeruje, że operacja Arabii Saudyjskiej pod patronatem Waszyngtonu jedynie wzmocni  Państwo Islamskie, co doprowadzi do katastroficznych konsekwencji.

Zobacz również:

Soros: słabnie wpływ Rosji na kraje Bałkanów Zachodnich
Trump i Bush pokłócili się podczas debaty o Rosję
Kurdowie odrzucają tureckie ultimatum
Tagi:
konflikt, Daesh (Państwo Islamskie), Baszar al-Asad, Barack Obama, Arabia Saudyjska, Syria, Turcja, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz