23:21 01 Grudzień 2020
Opinie
Krótki link
8770
Subskrybuj nas na

Turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan zdążył przysporzyć tak wiele problemów dla swojego kraju w związku z konfliktem w Syrii, że obecnie ich rozwiązanie wydaje się niezwykle trudne, jeśli w ogóle możliwe – pisze „Washington Post”.

Dla Turcji rozpoczął się prawdziwy „strategiczny koszmar”: na tureckie miasta napadają terroryści, na granicach jest niespokojnie, a sojusznicy otwarcie ignorują jej żądania.

Cztery lata temu Turcja przygotowywała się do roli głównego zwycięscy w arabskiej wiośnie. Stany Zjednoczone stawiały ją za przykład, a w regionie uważano ją za jednego z liderów. Jednak wszystko się zmieniło po nieudanych arabskich protestach oraz przekształceniach  w krajobrazie geopolitycznym i  w przebiegu syryjskiego konfliktu. Teraz Rosja rozszerza swoją obecność wzdłuż tureckiej granicy w Syrii i Armenii, terroryści, którzy przedostają się do Syrii, sieją strach wśród Turków, gospodarka znajduje się w depresji, a wewnątrz kraju  trwa konfrontacja  z Kurdami.

— Turcja ma do czynienia z wieloaspektową katastrofą. To kraj, który miał często problemy w przeszłości, ale skala tego, co się teraz dzieje przewyższa możliwości Turcji do radzenia sobie (z trudnościami – przyp. red.) – ocenił profesor  stosunków międzynarodowych Gokhan Bacik.

W tym tygodniu Ankarze nie udało się osiągnąć bezwarunkowego poparcia swego największego sojusznika — USA — w walce z syryjskimi Kurdami. Zdaniem profesora Soli Ozela z Kadir Has University (KHU) w Stambule,  Turcja „została całkowicie odizolowana i zabłądziła w labiryncie problemów, za które sama ponosi częściową winę”.

— Do tego stopnia popsuła stosunki ze wszystkimi, że teraz nie może nikogo przekonać do zrobienia czegokolwiek. To kraj, którego słowo nie ma już wagi. Blefuje i nie spełnia obietnic. Nie może obronić swoich żywotnych interesów i jest skonfliktowana ze wszystkimi, nawet ze swoimi sojusznikami. Dla państwa, które jeszcze niedawno uważane było za ważne regionalne mocarstwo, jest to katastrofa – powiedział w rozmowie z „Washington Post” Ozela.

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan nadal grozi rozpoczęciem operacji wojskowej w Syrii mimo tego, że nie popierają go w tej kwestii ani wojskowi, ani społeczeństwo. Co więcej, nie udało mu się również uzyskać poparcia Stanów Zjednoczonych, które obawiają się, że Turcja może wywołać konflikt z Rosją. Waszyngton nie popiera również tureckich ataków na syryjskich Kurdów, którzy skutecznie walczą z Państwem Islamskim. Erdogan  zapędza swój kraj w sytuację bez wyjścia.

Turecki prezydent wyraźnie przecenia swoje siły na arenie międzynarodowej i nie wziął pod uwagę wpływu wszystkich czynników  na swoją strategię w Syrii.

— Erdogan nie poradził sobie z polityką zagraniczną z powodu swoje zarozumiałości. Był zbyt mocno przekonany w 2010 roku o tym, że Turcja jest ulubieńcem wszystkich, co uderzyło mu do głowy. Są problemy, które nie są jego sprawką, ale za to, jak sobie z nimi radzi, odpowiada właśnie on – amerykańska gazeta cytuje Henri Barkey z waszyngtońskiego Wilson Center.

Zdaniem profesora Gokhana Bacika, nie można powiedzieć, że Turcja oszalała i bez względu na konsekwencje zaangażuje się w wojnę, ale jest oczywiste, że polityka Ankary „jest bardzo dziwna i może doprowadzić do niespodzianek”.

— To, co się dzieje w Syrii jest kwestią przetrwania dla Erdogana, dlatego nic nie można wykluczyć. Dla Turcji od teraz nie mam sprzyjającego scenariusza  - powiedział  Bacik.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Były ambasador Niemiec: pieniądza Zachodu znikają na Ukrainie, jak w czarnej dziurze
Krwawa niedziela w Syrii. Państwo Islamskie przyznaje się do przeprowadzenia zamachów
Niemiecka gazeta: terroryści z Syrii proszą ONZ o ochronę przed rosyjskim lotnictwem
Tagi:
Recep Tayyip Erdogan, Syria, Turcja, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz