21:12 25 Wrzesień 2018
Na żywo
    Polska. Hajnówka

    Jakby ktoś do duszy napaskudził. Część II

    © Screenshot: Orthodox portal sobor.by
    Opinie
    Krótki link
    Justyna Samolińska
    19545

    Hajnówka. Kontrast pomiędzy miejscowymi - starszymi ludźmi z prowincji, a miejską młodzieżą z marszu jest uderzający i oczywisty. Przez myśl przemyka mi frazes o "młodych wykształconych z dużych ośrodków", tak absurdalny w tych okolicznościach.

    Katecheta z Narewki

    Bogusław Łabędzki jest Polakiem i katolikiem, uczy religii w szkole w Narewce i jest prezesem Stowarzyszenia Historycznego im. Danuty Sendzikówny, "Inki". "Inka" pochodziła z Narewki, była sanitariuszką, należała do Wileńskiej Brygady AK, dowodzonej przez ppor. Stanisława Wołoncieja, "Konusa", który uwolnił ją z rąk NKWD 6 czerwca 1945 r. Była już więc w oddziale 18 czerwca, kiedy "Konus" napadł Narewkę, rabując ludność z żywności i odzieży, a rodzinę Skiepków — także z przygotowanej na wesele wódki. Ludzie "Konusa" wyprowadzili do lasu i rozstrzelali ppor. Władysława Trusiewicza i ciężko pobili jego 60-letnią matkę.

    To Łabędzki zorganizował I Hajnowski Marsz Żołnierzy Wyklętych. Musi być z siebie dumny, jego inicjatywa stała się w Hajnówce wydarzeniem roku. Rozmowa na temat marszu wyświetlana jest w lokalnej telewizji kilka razy w ciągu weekendu. Katecheta występuje z Dariuszem Piontkowskim, posłem PiS, historykiem Sławomirem Iwaniukiem i Siergiuszem Niczyporukiem, którego bracia zostali pomordowani przez "Burego". Niczyporuk ma twarz człowieka, który dużo w życiu przebywał na świeżym powietrzu. Mówi powoli, cicho, z charakterystycznym dla Podlasia zaśpiewem, z miękkim, "wileńskim" "l". — Żyjemy w mieście wielonarodowym. Witamy się ze sobą, przychodzimy do swoich domów, żenimy się, tworzymy wspólnotę. Rany się goją. Trzeba zrobić wszystko, żeby to budować i nie można zrobić niczego, żeby to niszczyć — tłumaczy łagodnie. — Pamiętajmy, że najgorszy pokój jest lepszy niż najlepsza wojna.

    Polska
    © Sputnik . Filip Klimashevsky
    Łabędzki jest odwrotnością Niczyporuka. Mówi szybko, szorstko, ma wyuczone kwestie. Unika odpowiedzi na pytania. Wyciąga jak asy z rękawa kolejne argumenty i szpile: partia Razem, która jako pierwsza zaprotestowała przeciwko marszowi, sprzeciwia się też wycince Puszczy Białowieskiej, więc wcale nie dba o interesy lokalnej wspólnoty. Dzień Żołnierzy Wyklętych obchodzi się w całej Polsce, wyrok "Burego" został uchylony w ‘95 roku. Wśród organizatorów są też osoby prawosławne. W towarzystwie Niczyporuka Łabędzki nie wspomina o głównej linii argumentacji środowisk nacjonalistycznych, według której morderstwa dokonane przez Rajsa miały charakter nie etniczny, a polityczny i były przejawem "antykomunistycznego" powstania. — Z dokumentów wówczas wytworzonych przez podziemie wynika, iż teren ten nie dość, że obcy topograficznie, do tego był nasycony elementem wrogim państwowości polskiej. Kolejne fale represji spowodowały znaczny ubytek żywiołu polskiego, stąd też rzeczywistość „drugiego Sowieta" sprzyjała raczej okupantom niż żołnierzom podziemnej armii — mówił w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" w grudniu 2014 roku. Podobna jest zresztą treść publikowanego w tym samym tytule oświadczenia rodziny Rajsa i Związku Żołnierzy NSZ. "Trzeba więc wyjaśnić, iż „Bury" podejmował walkę w ramach ogólnopolskiego powstania antykomunistycznego, w której drugą stroną byli sowieci i komuniści, do których należeli zabici mieszkańcy wymienionych wsi. (…) Za sowieckiej okupacji ci sami ludzie byli współpracownikami sowieckiego kontrwywiadu wojskowego Smiersz (Smiert Szpionam) oraz NKWD ścigającego „wrogów władzy radzieckiej"." — piszą. Przypomnijmy, że najmłodsza ofiara "Burego", spalona żywcem w swoim domu Nadzieja Leończyk, miała 2 miesiące. Młody wiek jak na współpracę z NKWD.

    Rozmawiam o radnym z panią Anną. — On jest często na "nie". Na radzie miasta zadaje różne pytania, czasem niewygodne. Ja go nie popieram do końca, ale też cieszę się, że ktoś czasem drąży, że ktoś pyta, skąd na to pieniądze, a jak tego kogoś wybrano, dąży do transparencji. W małym mieście, gdzie jest dużo układów i układzików, taka osoba jest potrzebna — uważa. O jego działalności związanej z Żołnierzami Wyklętymi wcześniej nie słyszała, zna go tylko jako samorządowca.

    Czerwona Hajnówka

    Zakład karny w Nowosybirsku
    © Sputnik . Aleksander Kriażew
    Przyjeżdżam do Hajnówki na kilka godzin przed Marszem. O 12.30 pod urzędem miasta odbywa się wiec "Wieczna Pamięć Ofiarom Burego". Jestem tam kilka minut przed, czytam tablicę informacyjną na skwerku, pod pomnikiem żubra. "W latach 1918-1939 Hajnówka była największym ośrodkiem przemysłu drzewnego. W poszukiwaniu pracy przybywała tu licznie ludność z innych terenów Polski. O ile na początku 1919 r. w miejscowości mieszkało 118 osób, to w 1939 r. ponad 17 tys. Przybysze zajmowali baraki, budowali ziemianki, "trociniaki" lub domy z drewna. Niektóre ulice miały szerokość rozłożonych ramion człowieka. Obok siebie mieszkali Polacy, Białorusini, Ukraińcy, Rosjanie, Żydzi, Romowie i Niemcy. Przybysze znajdowali zatrudnienie w zakładach przemysłowych, min.: największej w Europie fabryce chemicznej "Firmy Grodzisk", Zakładach Drzewnych Lasów Państwowych, fabryce terpentyny "Terengenthen", kolejkach leśnych. Relatywnie niskie zarobki, trudne warunki pracy oraz działalność agitacyjna ugrupowań lewicowych stały się przyczyną gwałtownych wystąpień robotniczych. To właśnie z powodu masowych wystąpień robotników w obronie swych praw osada zyskała miano "Czerwonej Hajnówki", — głosi tablica.

    Czytam, drapię się po głowie i zastanawiam, czy jest jakiekolwiek inne miasto, które w podobnym miejscu szczyci się swoją robotniczą historią.

    Na wiecu obecnych jest kilkanaście osób, głównie mężczyzn w średnim wieku. Jak się okazuje, większość z nich stanowią lokalni działacze Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Trzymają transparenty "Bury — nie nasz bohater" i "Wieczna pamięć ofiarom Burego". W ich imieniu wypowiada się Krzysztof Bil-Jaruzelski, jedynka Zjednoczonej Lewicy na Podlasiu. Marsz uważa za rodzaj prowokacji, podkreśla przy tym, że nie ma nic przeciwko czczeniu pamięci Żołnierzy Wyklętych, przeszkadza mu jedynie "Bury". Wiec początkowo miał się odbyć o tej samej godzinie co marsz Łabędzkiego, jednak został przesunięty, żeby nie powodować napięć. Ma charakter symboliczny, uczestnicy chcą tylko zapalić znicze ku pamięci 79 pomordowanych przez "Burego" ofiar.

    Zagaduję do innych zebranych osób, pytam o niską frewkencję. Okazuje się, że do udziału w wiecu zniechęca Bractwo Prawosławne, które radzi zostać w domu i tam modlić się za ofiary Rajsa. Pani z Białegostoku mówi, że czyta "Strajk", niechętni początkowo uczestnicy zaczynają ze mną rozmawiać. — To jest Czerwona Hajnówka, wie pani co to znaczy?— pyta jeden z działaczy, ale nie chce wyjaśnić, co to dzisiaj oznacza. — Widzi pani, ja to pani wszystko wyjaśnię — mówi ktoś inny. — W ‘89 roku w Magdalence oni się tam dogadali ze sobą. Ale widzi pani, Magdalenka jest bardzo daleko od Hajnówki, pociągów u nas mało, różne rzeczy tu nie docierają — śmieje się. Poparcie dla Sojuszu jest w skali kraju wyjątkowo wysokie. W ostatnich wyborach Zjednoczona Lewica zdobyła 20 proc. głosów, więcej niż Prawo i Sprawiedliwość. 17 proc. partii Kaczyńskiego to i tak rekordowy wynik.

    Zaczynam pytać zebranych o stosunki polsko-białoruskie. — My wszyscy jesteśmy Polakami, proszę pani, tylko niektórzy są prawosławni — tłumaczy jeden. — A gdzie tam, ja jestem z Wielkiego Księstwa Litewskiego — mówi ten od Magdalenki z przekorą.

    Ciąg dalszy nastąpi.

    Justyna Samolińska, polska publicystka, gazeta internetowa strajk.eu

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    IV Rzesza
    Ambasadorowi Polski w Moskwie złożono protest w związku ze zbezczeszczeniem pomnika
    Media: jak pozbyć się Ukrainy?
    Wasza polityka wschodnia
    Polski polityk zaproponował otwarcie na Ukrainie biura „terrorystycznego” UE
    Tagi:
    PRL, II wojna światowa, Żołnierze wyklęci, Hajnówka, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz