19:38 23 Sierpień 2017
Warszawa+ 15°C
Moskwa+ 23°C
Na żywo
    Siły specjalne Arabii Saudyjskiej

    „The National Interest” o sojuszu Amerykanów i Saudyjczyków w Syrii: masochistyczny alians

    © AFP 2017/ Fayez Nureldine
    Opinie
    Krótki link
    The National Interest
    21064580

    Sojusz z Rijadem jest atrakcyjny tylko dla masochistów. Trudno uznać za przypadek, że 16 z 19 terrorystów, którzy zaatakowali Stany Zjednoczone we wrześniu 2001 roku, pochodziło z Arabii Saudyjskiej – uważa Ted Carpenter, komentator „The National Interest”.

    „Rijad i Ankara są zainteresowane wysłaniem wojsk lądowych do Syrii. Pojawienie się tureckiego i saudyjskiego kontyngentów skomplikuje i tak trudną sytuację na polu walki. Amerykańscy liderzy wykazują się wyjątkową krótkowzrocznością, jeśli nie widzą problemu, wynikającego z tej decyzji” – pisze  Carpenter.

    W 2011 roku Waszyngton nie zapobiegł interwencji Arabii Saudyjskiej w Bahrajnie, gdzie Saudyjczycy chcieli pozostawić u władzy rodzinę królewską, i zamknęli oczy na rażące naruszenia, tj.  ingerencję jednego państwa w sprawy wewnętrzne innego kraju. Ponadto nikt nie pytał większości miejscowej ludności – szyitów, pozbawionych w Bahrajnie praw politycznych – czy potrzebują interwencji Rijadu. W Jemenie Waszyngton posunął się jeszcze dalej: Amerykanie przekazali Saudyjczykom dane wywiadowcze i wspierali logistycznie jej armię.

    Tego typu działania, zdaniem autora, wciągają Stany Zjednoczone w skomplikowaną strukturalnie wojnę domową i prawdopodobnie stawiają Waszyngton nie po tej stronie barykady.

    „Sojusz z Rijadem jest atrakcyjny tylko dla masochistów” – ocenia  Ted Carpenter.

    Rijad z trudem można zaklasyfikować do „przyjaciół” Waszyngtonu. Arabia Saudyjska ma ugruntowaną reputację kraju, w którym łamane są podstawowe prawa człowieka. Dżihadyści z Państwa Islamskiego (organizacja zakazana w Rosji – przyp. red.) barbarzyńsko odcinają głowy swoim ofiarom. Waszyngton jednoznacznie potępia akcji PI, ale równocześnie kardynalnie nie zmienia stosunku do Saudyjczyków, którzy wykorzystują m.in. takie praktyki, jak masowe egzekucje. Jedynie w 2015 roku w Arabii Saudyjskiej wykonano wyrok śmierci na 150 osobach. Na początku tego roku władze poinformowały, że stracono szyickiego duchownego szejka Nimra al-Nimra oraz 46 innych osób, uznanych przez Rijad za terrorystów.

    Pytanie o charakter amerykańsko-saudyjskich stosunków nie ogranicza się jedynie do rozbieżności w wyborze priorytetów w polityce wewnętrznej. Carpenter twierdzi, że Rijad ma na swoim koncie decyzje, które szkodzą bezpieczeństwu narodowemu Ameryki.

    W konflikcie afgańskim Rijad prowadził podwójną grę. Z jednej strony Saudyjczycy, jak i USA, popierali mudżahedinów w walc z armią radziecką i rządami Karmala oraz Nadżibullaha, a z drugiej – ściśle współpracowali z pakistańskimi służbami specjalnymi, pomagając w wysyłaniu pieniędzy i pomocy wojskowej najbardziej radyklanym ugrupowaniom islamistycznym. Wielu z tych bojowników stanowiło później kadry dla równych organizacji terrorystycznych na całym świecie.

    „Fakt, że 16 z 19 terrorystów, którzy uczestniczyli w wydarzeniach z 11 września 2001 roku pochodziło z Arabii Saudyjskiej, nie jest przypadkiem, biorąc pod uwagę wszechogarniające programy rozpowszechniania radykalizmu za pieniądze Rijadu” – pisze Ted Carpenter.

    Zobacz również:

    Dżihadyści wysadzili w Palmyrze starożytne kolumny
    OBWE: samochód z ukraińskimi żołnierzami wyleciał w powietrze na własnej minie
    Rosja zamierza uprościć wjazd dla obcokrajowców
    Tagi:
    stosunki, Arabia Saudyjska, Syria, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz