Widgets Magazine
12:42 19 Wrzesień 2019
Pracownicy MSN na miejscu katastrofy prezydenckiego samolotu Tu-154 pod Smoleńskiem, 13 kwietnia 2010 r.

Pojednanie przez opluwanie

© AP Photo / Mikhail Metzel
Opinie
Krótki link
Autor
321501
Subskrybuj nas na

Warto zaapelować do ministra kultury RP: jeśli już nadzorowane przez niego i finansowane z budżetu Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia prowadzi działalność wymierzoną propagandowo przeciwko Federacji Rosyjskiej, może warto byłoby zmienić jego nazwę na np. „Centrum Inicjowania Polsko-Rosyjskich Konfliktów"?

Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia, podobnie jak jego rosyjski odpowiednik — Centrum Rosyjsko-Polskiego Dialogu i Porozumienia, powstało pod wpływem chwilowej odwilży w relacjach Warszawy z Moskwą po katastrofie smoleńskiej. W ustawie z 25 marca 2011 r. powołującej do życia tą jednostkę, czytamy, że jej celem i misją jest przede wszystkim „podejmowanie działań w Rzeczypospolitej Polskiej i Federacji Rosyjskiej na rzecz dialogu i porozumienia w stosunkach polsko-rosyjskich" (art. 3 ust. 1 ustawy). Działalność centrum finansowana jest ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego i to właśnie szef tego resortu powołuje dyrektora CPRDiP.

Kilka tygodni temu, po pięciu latach sprawowania urzędu dyrektora z centrum odszedł dr Sławomir Dębski, powołany na szefa Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, jednostki podległej Ministerstwu Spraw Zagranicznych. Jego obowiązki pełni obecnie Ernest Wyciszkiewicz, dotychczasowy zastępca dyrektora.

Budynek Collegium Novum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie
© Zdjęcie : Public Domain
Panowie Dębski i Wyciszkiewicz bez wątpienia posiadają określoną wizję Rosji, zarówno współczesnej, jak i tej z odleglejszych okresów historii, i jest to wizja wobec państwa rosyjskiego mało przyjazna. Kierownictwo polskiej jednostki świadomie ignorowało wszelkie propozycje współpracy ze strony jej rosyjskiego odpowiednika. Zamiast dialogiem i porozumieniem, zajmowało się raczej promowaniem tych kręgów liberalnej i prozachodniej opozycji w Rosji, które występują z najbardziej niewybredną krytyką obecnych władz w Moskwie.

Szczytem kuriozum jest wszakże zapowiadana na 16 marca w Warszawie konferencja organizowana przez CPRDiP pod tytułem „Sowieckie represje 1943-1946. Nowe ustalenia i nowe interpretacje". W konferencji udział wezmą nie tylko polscy historycy omawiający działania NKWD na naszym terenie po 1944 roku, ale również ich litewscy i ukraińscy koledzy mający przedstawić radzieckie okrucieństwo na Litwie i Ukrainie Zachodniej. Jedynym przedstawicielem Federacji Rosyjskiej w tym gronie ma zaś być dr Nikita Pietrow z finansowanego przez USA Stowarzyszenia „Memoriał", które, według rosyjskiej prokuratury, zajmuje się przede wszystkim działalnością o charakterze politycznym, na rzecz propagowania wizji historii i współczesności narzucanej przez Waszyngton. W związku zebranymi w tej sprawie dowodami stowarzyszenie uznane zostało za zagranicznego agenta, a jego kierownictwo milcząco przyznało, że finansowane jest własnie ze źródeł zagranicznych.
Konferencja, jakich wiele, chciałoby się powiedzieć, może zresztą dla niektórych interesująca poznawczo. Problem polega na tym, że centrum, które ustawowo zobowiązane jest do działań na rzecz polsko-rosyjskiego dialogu i porozumienia dialog ten prowadzi nie z uznanymi rosyjskimi historykami i badaczami, lecz w pierwszym rzędzie we własnym, rusofobicznym gronie, legitymizowanym obecnością człowieka, który współczesną Rosją gardzi za pieniądze z USA. Doborowe towarzystwo uzupełniają… Ukraińcy i Litwini. Zapewne mają coś ciekawego do powiedzenia o powojennej sytuacji w swoich krajach, ale co ma to wspólnego z polsko-rosyjskim porozumieniem?

Kąpiel koni, Kubań Rosja
© Sputnik . Walerij Szustow
Warto zaapelować w tym miejscu do ministra kultury RP: jeśli już nadzorowane przez niego i finansowane z budżetu centrum prowadzi działalność wymierzoną propagandowo przeciwko Federacji Rosyjskiej, może warto byłoby zmienić jego nazwę na np. „Centrum Inicjowania Polsko-Rosyjskich Konfliktów"? Choć prościej byłoby zapewne wyłonić inne kierownictwo tej jednostki, nawiązać partnerską współpracę z rosyjskim odpowiednikiem i rzeczywiście zadbać o to, by w tych trudnych czasach polsko-rosyjska rozmowa bez stereotypów i uprzedzeń mogła odbywać się, nawet tylko na poziomie naukowym i eksperckim.

Mateusz Piskorski, polski politolog, Warszawa

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Jad rusofobii: Między sondażem a rzeczywistością
Tragifarsa w wydaniu ABW
Adam Rotfeld: kreator trudności
Rusofobia MADE IN POLAND. Część I
Rusofobia z grubej rury
Rusofobia MADE IN POLAND. Część II
Tagi:
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP, Memoriał, Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia, MSZ RP, NKWD, Ernest Wyciszkiewicz, Sławomir Dębski, Litwa, USA, Rosja, Ukraina, Warszawa, Moskwa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz