Opinie
Krótki link
Autor
361102
Subskrybuj nas na

Polscy posłowie do Parlamentu Europejskiego są znani ze swej często „zoologicznej" nienawiści do Rosji. Rozmowa z doktorem Marcinem Domagałą, prezesem Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych.

— Europoseł Jacek Syriusz-Wolski niejednokrotnie wykazywał się patologiczną wrogością wobec Rosji. Tym razem zainicjował wezwanie do szefowej unijnej dyplomacji, aby wprowadzić sankcje personalne wobec prezydenta Putina za sprawą karną lotniczki ukraińskiej Nadieżdy Sawczenko. Co Pan sądzi o tej inicjatywie polskiego europosła?

— Polscy posłowie do Parlamentu Europejskiego są znani ze swej często „zoologicznej" nienawiści do Rosji, tudzież niektórych polityków. Na szczęście, w wielu przypadkach ten głos nie znajduje poparcia pośród innych parlamentarzystów. Jest to, niestety, cecha polskiej polityki. Nie chcę oceniać sprawy Sawczenko, której słusznie, tudzież niesłusznie, został wytoczony proces. To nie jest moje zadanie. Generalnie rzecz biorąc, to nie jest dobry sposób na poparcie jakichkolwiek racji, czy też udzielanie poparcia osobie, która znajduje się pod sądem, a tym bardziej podejmowanie prób jej uwolnienia. To wręcz prowadzi do większej eskalacji i wzrostu napięć w stosunkach między Unią Europejską a Rosją. A o to przecież nie chodzi.

Jeżeli strona europejska, w tym też polska, chciałaby doprowadzić do uwolnienia ukraińskiej lotniczki, należałoby wybrać zupełnie inną drogę. Drogę negocjacji, wizyt wzajemnych, apeli i innych podobnych działań. To byłoby najrozsądniejsze podejście w całej tej skomplikowanej sprawie, która niewątpliwie bulwersuje i wywołuje dużo emocji po stronie europejskiej. Jakikolwiek wynik chciałoby się osiągnąć, nie wolno zapominać o tym, że wezwania o wprowadzenie sankcji, wezwania do agresywnych działań nie są skuteczną drogą. Ona na pewno nie przyniesie żadnego efektu. Nie znajdzie posłuchu po stronie rosyjskiej.

Pracownicy MSN na miejscu katastrofy prezydenckiego samolotu Tu-154 pod Smoleńskiem, 13 kwietnia 2010 r.
© AP Photo / Mikhail Metzel
 Panie doktorze, demonizowanie postaci prezydenta Rosji jest w stylu niektórych nie tylko polskich polityków, ale przede wszystkim polskich. Przypomina mi się wypowiedź Henry Kissingera, że „demonizowanie Putina nie jest żadną polityką, lecz stanowi alibi, tłumaczącym jej brak". Czy to nie ten przypadek?

— Troszeczkę tak. Przy czym, proszę zwrócić uwagę, że Rosja i rosyjscy politycy są, zwłaszcza w Polsce, po pierwsze, bardzo wygodnym tzw. chłopcem do bicia. Po drugie, wszelkie niepowodzenia w polityce polskiej tłumaczy się różnego rodzaju „niecnymi knowaniami" ze strony Federacji Rosyjskiej. I tutaj mamy do czynienia z zupełnym brakiem zrozumienia i znajomości polityki rosyjskiej, jak i samych Rosjan, mechanizmów sprawowania władzy w tym kraju, na Kremlu.

Dziennikarz Rossiya Segodnya Leonid Swiridow
© Zdjęcie : MAX LURIE
W tym kontekście należy podkreślić jedną rzecz: sposób sprawowania władzy w Federacji Rosyjskiej jest odmienny od tych metod, które są przyjęte w poszczególnych krajach Unii Europejskiej. Ale to wcale nie oznacza, że jest to gorszy system. To jest inny system. Natomiast stałe, liczne próby zmuszenia Federacji Rosyjskiej do przyjęcia europejskich standardów, spotykają się ze strony rosyjskiej nie tylko z brakiem zrozumienia, ale z jeszcze większą, rosnącą nieufnością ze strony Moskwy, a to nie jest dobra droga.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Klincewicz: rusofobia została podniesiona w Polsce do rangi polityki państwowej
Nauki ze Swiridowa: „bezpieczeństwo jest najważniejsze”
Zacharowa: rusofobia to moda ubiegłego sezonu
Rusofobia MADE IN POLAND. Część I
Rosyjski dziennikarz Leonid Swiridow opuścił Polskę
Rusofobia MADE IN POLAND. Część II
Tagi:
Unia Europejska, Jacek Syriusz-Wolski, Henry Kissinger, Władimir Putin, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz