11:16 15 Grudzień 2017
Warszawa+ 1°C
Moskwa+ 2°C
Na żywo
    Znicze przed Pałacem Prezydenckim na znak pamięci o ofiarach katastrofy prezydenckiego samolotu Tu-154

    Rusofobiczne wybryki Macierewicza i Waszczykowskiego

    © AP Photo/ Markus Schreiber
    Opinie
    Krótki link
    Leonid Sigan
    28917

    Rozmowa z Mariuszem Olszewskim, politykiem, publicystą, byłym posłem na Sejm RP.

    — Na dzisiejszych portalach dużych polskich dzienników sporo ciekawych wiadomości, wręcz sensacyjnych. Otóż, głośno jest o wykładzie ministra Antoniego Macierewicza, wygłoszonym na konferencji zorganizowanej przez uczelnię ojca Rydzyka. Na konferencji tej, pan Macierewicz raczył powiedzieć, że Smoleńsk to akt terroryzmu, bo to Rosja zorganizowała zamach na prezydencki samolot. Co Pan sądzi o tym stwierdzeniu?

    Wrak samolotu Тu-154 na lotnisku w Smoleńsku
    © Sputnik. Oleg Miniejew
    — Ja oczekuję od polskiego rządu, że jeżeli rzeczywiście chce definitywnie zakończyć sprawę odpowiedzialności za katastrofę smoleńską, żeby przedstawił dokumenty, dotyczące tej katastrofy. Przede wszystkim dokumenty, które w tej chwili znajdują się w prokuraturze wojskowej. Myślę, że dostęp i ujawnienie wszystkich dokumentów w tej sprawie rozwiązałoby wiele kwestii, dotyczących niejasności przy dochodzeniu prawdy nad katastrofą smoleńską.

    — Drugi prelegent na Rydzykowej Konferencji, ale również minister, co prawda spraw zagranicznych, pan Witold Waszczykowski zasugerował, że Polska może stać się kolejnym obiektem „imperialnych planów" — ocalenie w rozlokowaniu na jej terytorium sił NATO. Jak Panu odpowiada ten plan?

    — Ta retoryka będzie trwała do szczytu natowskiego w Warszawie. Ona się nie zmieni. Potem będzie musiała ulec korekcie w związku z tym, że szczyt NATO w polskiej stolicy nie podejmie żadnej decyzji w sprawie ulokowania jakichkolwiek stałych baz sojuszu w Polsce. Będzie to tylko i wyłącznie obecność, jak to nazywano obecność selekcyjna. Obecność polegająca na wymianie, rotacji oddziałów, które będą uczestniczyły co kilka miesięcy w manewrach, odbywających się na, przykład, na terenie Polski, ale nic poza tym. Również tego typu retoryka będzie trwała po tamtej stronie Atlantyku do listopada tego roku do rozstrzygnięcia wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych.

    Potem ta sytuacja, moim zdaniem, zupełnie się zmieni. I nie tylko Polska stanie przed bardzo poważnym problemem, jak w takiej sytuacji odnaleźć się, jak zmienić swój język. Jak dostrzec, że mamy różnych sąsiadów i z różnymi sąsiadami musimy prowadzić na różnych płaszczyznach, ale jednak dialog. Ponieważ, najgorszą rzeczą w historii jakiegokolwiek kraju jest prowadzenie dialogu w imieniu tego kraju przez substytuty międzynarodowe.

    Każde państwo musi mieć bezpośredni kanał łączności. Nie może wyznaczać sobie prokurentów międzynarodowych, którzy załatwiają nie interesy tego państwa, ale interesy swoje, które bardzo często są sprzeczne z interesami danego kraju. To obserwujemy w tej chwili właśnie w sytuacji Polski. Mam nadzieję, że ta lekcja Polsce nie przysporzy zbyt dużo kłopotów, że bardzo szybko wyciągniemy z tego odpowiednie wnioski i polityka polska, zwłaszcza ta zagraniczna, wróci na właściwe tory.

    — Jeszcze jedna wiadomość. Jeśli Jarosław Kaczyński nie zaprzestanie „demontowania państwa prawa" zaplanowany na lipiec szczyt NATO powinien być przeniesiony z Warszawy do jednej ze stolic bałtyckich — pisze komentator niemieckiego dziennika "Frankfurter Allgemeine".

    — Oczywiście szczyt odbędzie się w Warszawie. W tej chwili, obserwujemy, szczególnie ze strony niemieckich dzienników, próby psucia obrazu Polski na arenie międzynarodowej. Sprawy wewnętrzne Polski, które w tej chwili próbuje rozstrzygać rząd, czy też wyznaczać płaszczyznę do konfrontacji z opozycją, są oczywiście bardzo dobrym kąskiem dla struktur międzynarodowych, które chciałyby pogrążyć Polskę w chaosie. Ale myślę, że akurat obecnemu rządowi to się uda, który w tej chwili stoi przed głównym zadaniem, to jest wzmocnieniem wewnętrznym Polski.

    Tadeusz Iwiński
    © AP Photo/ Domenico Stinellis
    Myślę, że konsekwencja pana Jarosława Kaczyńskiego jednak będzie taka, że sprawy wewnętrzne zostaną wyprostowane. To oczywiście będzie miało swoje koszty na arenie międzynarodowej, ale, powtarzam, w tej chwili Polska jest w takiej sytuacji geopolitycznej, że najpierw musimy wzmocnić swoje siły wewnętrzne, musimy zadbać o to, aby zbudować państwo odpowiedzialne, silne. Powinniśmy wzmocnić swoją gospodarkę, wzmocnić jedność wewnętrzną, a dopiero po tym zadbać o sprawy zewnętrzne.

    Myślę, że po lekcji 2005-2007 pan Jarosław Kaczyński już nie zrobi tego błędu i władzę, którą w tej chwili posiada, będzie tylko umacniał i żadne zabiegi, żadne demonstracje żadne naciski z zewnątrz nie będą w stanie przeszkodzić mu w dojściu do celów, które sobie wyznaczył.

    Oczywiście te cele będą sprzeczne z celami tych struktur, które chciałyby z Polski zrobić dalej obszar postkolonialny, obszar taniego rezerwuaru siły roboczej oraz rynku zbytu dla swoich przetworzonych produktów. To, tak czy inaczej, jest głównym celem obecnego rządu. I takie sprawy naciskowe, typu przeniesienie szczytu z Warszawy są tylko takim zamieszaniem medialnym. Te naciski nie przyniosą oczekiwanego skutku. To za chwilę minie.

    Zobacz również:

    Pani Ziobro, pan Kempa ... i cała reszta
    Die Zeit: Polska wezwała NATO do zapomnienia o „przestarzałej” umowie z Rosją
    Cyrk moralnego niepokoju
    Tagi:
    katastrofa smoleńska, NATO, Antoni Macierewicz, Witold Waszczykowski, Jarosław Kaczyński, Rosja, USA, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz