23:51 09 Lipiec 2020
Opinie
Krótki link
Autor
30566
Subskrybuj nas na

Rozmowa korespondenta rozgłośni Sputnik Leonida Sigana z profesorem Tadeuszem Iwińskim, byłym posłem na Sejm.

— Prezydent Andrzej Duda znowu udaje się za ocean. Tym razem weźmie udział w Szczycie Nuklearnym w Waszyngtonie. I, nie bacząc na wcześniejsze optymistyczne zapowiedzi, w programie pobytu nie ma oddzielnego spotkania z prezydentem Barackiem Obamą. Jak Pan widzi zaistniałą sytuację? Czy jest w tym jakiś sygnał?

— Można to zjawisko interpretować na wiele sposobów dlatego, że w tym szczycie będzie brało udział kilkudziesięciu przywódców i nie ma takiego obowiązku, żeby gospodarz tego spotkania, czyli prezydent USA, spotykał się oddzielnie ze wszystkimi uczestnikami. Ale, jeżeli się to porówna z ostatnią sesją ONZ, to wówczas, niewątpliwie z inicjatywy amerykańskiej prezydent Duda, wtedy po raz pierwszy biorący udział w sesji Zgromadzenia Ogólnego NZ, siedział pomiędzy prezydentem Obamą i Putinem i był honorowany. A teraz, biorąc pod uwagę pewne ochłodzenie stosunków polsko-amerykańskich ze względu na ewidentne łamanie Konstytucji przez ekipę PiS-u, zwłaszcza, jeżeli chodzi o podejście do Trybunału Konstytucyjnego, to jest to takie dyplomatyczne „danie klapsa", jeśli mogę powiedzieć, wyrażenie niezadowolenia.

Oczywiście, to niczego nie przesądza, ale gdyby na szczycie NATO, który odbędzie się w Warszawie za równo prawie trzy miesiące, nie doszło do oddzielnego spotkania prezydenta Dudy z Barackiem Obamą, kiedy on będzie gospodarzem, to byłoby to otwarte pogorszenie stosunków. Wtedy to pokazuje, że pozycja międzynarodowa Polski, mówię to z przykrością, osłabła, bo mamy nastroje i wypowiedzi eurosceptyczne, nawet momentami antyeuropejskie, pogorszenie, jeżeli chodzi o uchodźców, pogorszenie stosunków z Niemcami, naszym głównym partnerem politycznym i gospodarczym w Europie.

Także krytyczne wypowiedzi na temat Rosji. Kuriozalne teorie ministra obrony Macierewicza, który również de facto obrażał USA mówiąc, że demokracja, która ma krótkie korzenie z 18 wieku, kiedy powstawały Stany Zjednoczone, nie może uczyć innych, starszych demokracji. To wszystko powoduje, że nasza pozycja i stosunki z najważniejszymi partnerami obiektywnie uległy pogorszeniu.

— Spotkania dwustronne u prezydenta Dudy będą. Co prawda, jego rozmówcy to prezydenci Turcji, Gruzji i Ukrainy. Dostojni rozmówcy. Z nimi miło rozmawiać… szczególnie o Rosji? Nie sądzi Pan?

— To jest towarzystwo, mówię o tym z pełnym szacunkiem, bardzo zróżnicowane. Jeśli chodzi o Turcję, to Polska ma historyczne kontakty, mówię o tym również jako długoletni były przewodniczący polsko-tureckiej grupy parlamentarnej. Dwa lata temu obchodziliśmy rok Polski w Turcji i Turcji w Polsce. 600 lat stosunków dyplomatycznych, to jest coś wyjątkowego. Przez 300 lat Polska miała wspólną granicę z Turcją.

Te nasze stosunki są wyjątkowo dobre i unikatowe w skali światowej. Jeżeli chodzi o Ukrainę, to Polska była pierwszym państwem, które uznało niepodległość Ukrainy. Z kolei, Gruzja to jest próba nawiązania przez prezydenta Dudę, do tradycji, którą jego mistrz Lech Kaczyński miał z prezydentem Saakaszwilim. Więc, to są istotni sojusznicy — Turcja druga armia NATO, która ma skomplikowane stosunki z Rosją.

Jednak nie sądzę, żeby kryterium tych spotkań był stopień ostrości stosunków z Rosją. Tak się akurat składa. Tak można to interpretować, aczkolwiek wierzę i widzę, że na szczęście stosunki rosyjsko- tureckie ulegają pewnemu załagodzeniu, jeżeli chodzi na przykład o możliwość podróżowania rosyjskich turystów do Turcji, to był jeden z głównych kierunków. Po zestrzeleniu rosyjskiego samolotu następuje pewna normalizacja i to jest pozytywne.

— W wywiadzie dla prasy amerykańskiej Duda oświadczył, że pragnie zobaczyć zwiększoną obecność wojsk amerykańskich w Polsce. W domyśle — wymarzony tort z wisienką w postaci stałych baz. Czy to tylko jego osobista wizja?

— To jest wykluczone, żeby to miało miejsce z różnych powodów. To było widać rok czy dwa lata wcześniej. W dzisiejszych stosunkach międzynarodowych przy rozwoju technologii stałe bazy, z punktu widzenia wojskowego, nie są tak istotne. Amerykanie nie zamierzają, mimo że prezydent Obama i administracja amerykańska podjęły decyzję o zwiększeniu nakładów o 3,6 miliarda dolarów na pomoc wojskową dla państw Europy Środkowo-Wschodniej w kontekście rosyjskiej aktywności militarnej, budować ani w krajach bałtyckich ani w Polsce wielkich baz typu Rammstain w Niemczech, czy bazy we Włoszech, czy rozbudowy bazy w Turcji. Nie, tak nie będzie. Co najwyżej są planowane bazy materiałowe, czyli ze sprzętem.

Więc to jest oczywiście gra słów, będzie rotacyjna, czyli okresowa obecność żołnierzy NATO, w tym amerykańskich, zwłaszcza na dwóch największych poligonach w Polsce w Drawsku Pomorskim i pod Piszem w okolicach Orzysza. O tym Amerykanie jasno powiedzieli. Ten wywiad udzielony przez prezydenta Dudę dla Washington Post pokazuje stałe marzenia obecnie dominującej w Polsce siły politycznej.

To jest jednak nierealne w obecnej sytuacji międzynarodowej. Oprócz tego, Niemcy nie wyrażają na to zgody, to jest partner dla USA najważniejszy w sensie militarnym i politycznym obok Wielkiej Brytanii. Będzie, więc, stwarzane wrażenie, że to, co było planowane ostatnio i wcześniej na szczycie w New Port w 2014 roku, będzie realizowane. Ująłbym to następująco — to jest, jak w moim ulubionym starym chińskim powiedzeniu o dwojgu ludziach, którzy śpią w jednym łóżku, ale mają różne sny. W ramach strategii NATO, nawet, jeśli Polska i USA, czy Polska i Niemcy mają dużo zbieżnych snów, to, jeśli chodzi o stałe bazy, te sny są różne.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Steinmeier ocenił wkład Rosji w walkę z bojownikami PI
Kerry: świat jest wstrząśnięty wypowiedziami republikańskich kandydatów
Aktywiści blokady Krymu będą pełnić dyżury przy wjeździe na półwysep
Tagi:
Szczyt Nuklearny, Tadeusz Iwiński, Leonid Sigan, Andrzej Duda, Barack Obama, USA, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz