19:17 22 Listopad 2017
Warszawa+ 2°C
Moskwa-1°C
Na żywo
    Tablica pamiątkowa na miejscu katastrofy Tu-154 pod Smoleńskiem

    Wojna polsko-ruska na łamanie umów

    © Sputnik. Oleg Mineev
    Opinie
    Krótki link
    Piotr Gadzinowski
    632361004

    Trwa wojna polsko-rosyjska. Hybrydowa. Wojna na wyniszczenie. Grobów, miejsc pamięci ofiar wojen i represji.

    Pomnik Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie
    © Zdjęcie: The press-service of the Embassy of Russia in Poland
    Tym razem to Polska wyraźnie bije Rosję. Zwłaszcza w ostatnich miesiącach. Zwycięstwo PiS w wyborach prezydenckich i parlamentarnych ośmieliło lokalnych komendantów polowych i antykomunistycznych partyzantów. Dla nich Rosja jest spadkobiercą „zbrodniczego komunizmu", a Armia Radziecka przyniosła Polsce kolejne „zniewolenie". Zatem trzeba wszelkie  rosyjskie i radzieckie pomniki dekomunizować.

    Akt ułaskawienia można przyznać jedynie pomnikom żołnierzy rosyjskiej armii, poległych przed 1917 roku. Ci, wedle pisowskiej wizji historii, naszego kraju za bardzo nie zniewalali.

    Kilka miesięcy temy po kolejnej wygranej bitwie — czyli zdemontowaniu mieleckiego pomnika Wdzięczności Armii Czerwonej — doszło do starcia na polu dyplomatycznym. Rosyjskie MSZ złożyło „stanowczy protest" na ręce ambasador RP w Rosji, Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Zdaniem Rosji, strona polska po raz kolejny poważnie naruszyła założenia międzyrządowej umowy z 1994 roku o grobach i miejscach pamięci.

    Ambasador Pełczyńska-Nałęcz zaprzeczyła tym stwierdzeniom. „Uważamy, że porozumienie między Polską a Rosją odnosi się do cmentarzy i miejsc pochówku [żołnierzy rosyjskich i radzieckich]. Tak zwane symboliczne pomniki, gdzie nikt nie jest pochowany, znajdują się w gestii władz lokalnych i zgodnie z określonymi procedurami można je demontować".

    W odpowiedzi rosyjskie MSZ wezwało Pełczyńską-Nałęcz do "uważnego zapoznania się z fundamentalnymi dokumentami dwustronnymi regulującymi współpracę Polski i Rosji w sferze wojenno-memorialnej" oraz oświadczyło, że "wszelkie próby usprawiedliwiania aktów wandalizmu wobec rosyjskich cmentarzy i pomników w Polsce są absolutnie bezpodstawne i cyniczne".

    Polskie MSZ nie pozostałe dłużne. Publicznie uznało zarzuty Rosji za "niedopuszczalne", a przyjęty przez nią ton za potwierdzenie, iż "uporczywie nie wykazuje woli do dialogu ani zrozumienia dla argumentów strony polskiej" i pomija "fundamentalne znaczenie", jakie dla Polaków niosą radzieckie pomniki, symbolizujące narzuconą Polsce zależność od ZSRR po II wojnie światowej.

    Aby dobić wschodniego przeciwnika, MSZ zwróciło uwagę na "staranność i pieczołowitość", z jaką Polska opiekuje się cmentarzami i miejscami pochówku żołnierzy rosyjskich i radzieckich, a której to strona rosyjska "uparcie nie chce zauważyć". Po takim, iście komandoskim, wypadzie, strona rosyjska powinna wywiesić białą flagę i poprosić o łagodne warunki kapitulacji.

    Ale przed uroczystym odtrąbieniem polskiego zwycięstwa, warto przynajmniej dla przyzwoitości przypomnieć obowiązujące w tej materii polsko-rosyjskie umowy.

    Umowa między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Rządem Federacji Rosyjskiej o grobach i miejscach pamięci ofiar wojen i represji, sporządzona w Krakowie dnia 22 lutego 1994 roku (Dz. U. z dnia 21 października 1994 r.) mówi:

    „Artykuł 1.

    Pomnik Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie
    © Zdjęcie: The press-service of the Embassy of Russia in Poland
    1. Niniejsza umowa reguluje współpracę Stron w zakresie rozwiązywania wszelkich spraw związanych z ustalaniem, rejestracją, urządzaniem, zachowaniem i należytym utrzymaniem miejsc pamięci i spoczynku — polskich w Federacji Rosyjskiej i rosyjskich w Rzeczypospolitej Polskiej — żołnierzy i osób cywilnych poległych, pomordowanych i zamęczonych w wyniku wojen i represji, zwanych dalej "miejscami pamięci i spoczynku". Postanowienia niniejszej umowy obejmują także sprawy związane z ekshumacją szczątków zwłok i godnym ich pamięci ponownym pochowaniem. 2. Strony realizując współpracę, o której mowa w ustępie 1 niniejszego artykułu, kierują się postanowieniami niniejszej umowy, celami i zasadami Konwencji genewskich o ochronie ofiar wojny z 12 sierpnia 1949 r. i Protokołów dodatkowych do tych konwencji, a także państwowymi, narodowymi i religijnymi zwyczajami i tradycjami narodów Polski i Rosji. 3. Postanowienia niniejszej umowy obejmują groby żołnierzy i osób cywilnych, nie mieszczących się w określeniu ustępu 1 niniejszego artykułu, lecz które znajdują się na terenie miejsc spoczynku, o których mowa w ustępie 1. /…/

    Artykuł 3.

    1. Strony utrzymują miejsca pamięci i spoczynku zapewniając ochronę grobów, nagrobków, pomników i innych obiektów upamiętniających oraz zazielenienie i zachowanie ich w należytym porządku. 2. Strony będą dążyć do usunięcia z terenu otaczającego miejsca pamięci i spoczynku wszelkich obiektów nie licujących z powagą tych miejsc. 3. Strony zobowiązują się do natychmiastowego wzajemnego informowania się o wszystkich przypadkach wandalizmu wobec miejsc pamięci i spoczynku oraz do podejmowania niezwłocznych działań w celu przywrócenia tym miejscom należytego porządku, ukarania sprawców zgodnie z ustawodawstwem swojego państwa i zapobiegania podobnym aktom w przyszłości."

    Przepraszam za długi cytat. Ale wynika z niego, że obie strony umówiły się na ochronę „grobów, nagrobków, pomników i innych obiektów upamiętniających". Czyli również pomników bez towarzystwa grobów poległych żołnierzy. Czego wymaga teraz strona polska.

    Umowę powyższą podpisał ówczesny minister spraw zagranicznych Andrzej Olechowski. Niekomunista.

    Aby rozwiać wszelkie wątpliwości, przeczytajcie uważnie odpowiedni zapis umowy wyższego rzędu, „Traktatu między Rzecząpospolitą Polską a Federacją Rosyjską o przyjaznej i dobrosąsiedzkiej współpracy" z 22 maja 1992 r.

    Dziennikarz Rossiya Segodnya Leonid Swiridow
    © Zdjęcie: MAX LURIE
    „Artykuł 17.

    1. Cmentarze, miejsca pochówku, pomniki i inne miejsca pamięci, będące przedmiotem czci i pamięci obywateli jednej ze Stron, zarówno wojskowe, jak i cywilne, znajdujące się obecnie lub urządzone, na podstawie wzajemnych porozumień, w przyszłości na terytorium drugiej Strony będą zachowane, utrzymywane i otoczone ochroną prawną, zgodnie z normami i standardami międzynarodowymi oraz zwyczajami narodowymi i religijnymi."

    To oznacza, że storna polska nie ma prawa likwidowania pomników żołnierzy Armii Czerwonej. Chociażby z powodu umieszczania na nich symboli komunistycznych, bo to rosyjski „zwyczaj narodowy".

    Piotr Gadzinowski, polski publicysta, gazeta internetowa Strajk.eu

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Demontaż pomnika generała Czerniachowskiego w Pieniężnie - opinie
    Zacharowa: Warszawa musi dokonać wyboru między współpracą z Moskwą a fobiami
    Rosyjski dziennikarz Leonid Swiridow opuścił Polskę
    W Moskwie zostało odsłonięte popiersie generała Czerniachowskiego
    Weterani Kaliningradu są gotowi kupić od Polski popiersie Czerniachowskiego
    Pomnik w Smoleńsku: problemy z łącznością? Po polskiej stronie cisza
    MSZ Rosji: Warszawa łamie swoje zobowiązania prześladując rosyjskiego dziennikarza
    Wałęsa o tym, dlaczego w Polsce wyburza się pomniki radzieckich wojskowych
    Tagi:
    żołnierz, pomnik, MSZ RP, MSZ Rosji, Armia Czerwona, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, Polska, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz