14:47 21 Listopad 2017
Warszawa+ 2°C
Moskwa+ 0°C
Na żywo
    ślub

    Duda-Obama: Nieudane geopolityczne zaręczyny

    © Sputnik. Władimir Wiatkin
    Opinie
    Krótki link
    Jakub Korejba
    28439610413

    Andrzej Duda został w spektakularny sposób poniżony przez prezydenta USA. Ale nie ma tego złego. Może dzięki temu otworzy oczy na rzeczywistość i zrozumie stosunek hegemona do swoich satelitów.

    Od redakcji: Nieniejszy tekst został napisany jeszcze przed tym, jak nadeszła wiadomość o spotkaniu Andrzeja Dudy z Barakiem Obamą. Zdecydowaliśmy jednak przedstawić Państwa uwadze ten materiał, tym bardziej że "treściwa rozmowa" niewiele zmienia.

    Nieudane rendez — vous jest wizerunkowym ciosem, z którego Duda już tłumaczy się przed społeczeństwem i partią i, aż strach pomyśleć, jaką reprymendę dostanie od Prezesa po poniżającym powrocie z podkulonym ogonem. Cała impreza była bowiem pomyślana jako geopolityczne zaręczyny polskiej panny na wydaniu z bogatym amerykańskim kawalerem. Data ślubu jest ustalona — to 8 lipca 2016 roku czyli szczyt NATO w Warszawie na którym politycy partii rządzącej spodziewają się kopernikańskiego przewrotu w geopolitycznym położeniu Polski.

    Prezydent Polski Andrzej Duda
    © REUTERS/ Slawomir Kaminski/Agencja Gazeta
    Ponieważ uczestnictwo prezydenta kraju nie posiadającego broni jądrowej ani elektrowni atomowych w szczycie dotyczącym bezpieczeństwa nuklearnego zakrawa na rażące mitrężenie paliwa lotniczego i dniówek BOR — owców (i w smutny sposób po raz kolejny potwierdza, iż Kancelaria Prezydenta RP jest po prostu najbardziej ekskluzywnym biurem podróży w Polsce), jest oczywiste, iż Prezydent pojechał do Waszyngtonu w innych celach.

    Po pierwsze, chodziło o naprawę katastrofalnego wizerunku głowy państwa w kontekście zbliżającej się rocznicy wyboru. Podczas roku swojej prezydentury, Andrzej Duda nie zdołał bowiem udowodnić, iż dorósł do powierzonej mu przez naród funkcji, wyszedł z cienia Prezesa, wzniósł się ponad partyjne podziały i jest gotowy przewodzić wszystkim Polakom w naprawdę trudnym wewnętrznie i zewnętrznie okresie. Póki co, koncertowo i metodycznie potwierdza wszystkie sprawiedliwe i niesprawiedliwe osądy, które rzucali w jego stronę sceptycznie czy wręcz wrogo nastawieni przeciwnicy polityczni, rujnując nie tylko szanse na drugą kadencję, ale także i cały misterny plan zmiany pokoleniowej na polskiej prawicy na okres po odejściu Kaczyńskiego z czynnej polityki. Wygląda na to, iż swą silną osobowością i stylem sprawowania władzy w partii Prezes, sam rozkwitając, doprowadził do pełnego wyjałowienia pisowskiej gleby z jakichkolwiek indywidualności. Podróż Dudy do stolicy Zachodu i audiencja u papieża demokracji miały zatrzeć to wrażenie, a w rezultacie stworzyły obraz bezsensownie pałętającego się u nóg wielkich tego świata zdezorientowanego nowicjusza.

    Prezydent Polski Andrzej Dudа zwraca się do parlamentu po ceremonii zaprzysiężenia w Warszawie
    © REUTERS/ Slawomir Kaminski/Agencja Gazeta

    Po drugie, celem podróży było namaszczenie Dudy na wicekróla Zachodu do spraw Europy Wschodniej — danie całemu światu, a przede wszystkim sąsiadom Polski do zrozumienia, iż kraj nasz cieszy się uprzywilejowanym statusem strategicznego sojusznika USA i nasze interesy są interesami waszymi: komu odpuścicie w Warszawie, będzie odpuszczone w Waszyngtonie, a komu zachowacie, będzie zachowane. W swej graniczącej ze sprzeniewierzeniem się narodowym interesom naiwności, politycy obozu rządzącego musieli w którymś momencie uwierzyć, iż Ameryka naprawdę potrzebuje widzieć w Polsce prawdziwego partnera, który będzie jej oczami, uszami, a w razie czego także i zbrojnym ramieniem w regionie, który w kontekście kryzysu ukraińskiego znów stał się na planszy globalnej gry o władzę polem aktywnym.

    Po trzecie wreszcie, w osobie Prezydenta Polski, Barack Obama miał ostatecznie uznać i uprawomocnić dokonującą się nad Wisłą „dobrą zmianę", która zarówno w kraju, jak i zagranicą budzi coraz głębsze i coraz głośniejsze wątpliwości — rządy PiS są przez znaczną część zachodniego świata uznawane za odbiegające od ustanowionych i uświęconych przez Zachód norm „państwa cywilizowanego". I nie chodzi o to, czy oskarżenia te są uzasadnione i sprawiedliwe (w dużej części nie, ale to materiał na oddzielną analizę), ale o to, iż w realny i wymierny sposób wpływają na stabilność i efektywność sprawowanej przez PiS władzy. Da coraz większej ilości ludzi w Polsce i krajach partnerskich pisowcy na czele z najwyższymi władzami polskiego państwa jawią się jako owładnięta stereotypami i fobiami szajka politycznych mitomanów na „rympał" wcielających w życie swoje poronione pomysły ze szkodą dla Polski i Europy. W wielu aspektach ocena ta wynika ze złej woli i naruszenia przez nową ekipę całkiem realnych interesów różnych amerykańskich i europejskich lobbies (to też materia na oddzielny tekst, dla wszystkich jest bowiem jasne, że nie chodzi o jakiekolwiek wartości czy etykę, ale o kasę wielkich koncernów i wpływy zrośniętej z nimi politycznej oligarchii), jednak jest ona elementem rzeczywistości, z którym polscy politycy w coraz większym stopniu muszą się liczyć. W tym kontekście, Duda miał uzyskać od Obamy rozgrzeszenie z już popełnionych wykroczeń i uzyskanie na przyszłość prawa do rządzenia swym polskim lennem wedle własnych zasad i uznania.

    Żadnego z powyższych celów osiągnąć się nie udało, co już samo w sobie stanowi dotkliwą porażkę Prezydenta i całego obozu władzy, zarówno wewnątrz kraju, jak i na arenie międzynarodowej. Zamiast uroczystej deklaracji miłości, wierności i uczciwości sojuszniczej Dudzie podano czarną polewkę dając do zrozumienia, iż w globalnym folwarku amerykańskiego dziedzica miejsce polskiego fornala jest nie przy pańskim stole, ale w najlepszym wypadku w zapyziałej sieni wejścia dla służby.

    Oby siedząc w samotności w przedpokojach wielkich tego świata przemyślał swoją strategię i wyciągnął wnioski z popełnionych błędów, póki jest jeszcze szansa, żeby podczas swej kadencji zrobił dla Polski coś dobrego.

    Jakub Korejba, polski publicysta

    Poglądy wyrażone w artykule są prywatnymi opiniami autora i mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Duda w Waszyngtonie, ale bez randki z Obamą
    Tagi:
    Andrzej Duda, Barack Obama, USA, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz