05:30 21 Listopad 2017
Warszawa-1°C
Moskwa0°C
Na żywo
    gazeta „Rzeczpospolita”

    Prowokacyjne „pojednanie": „Rzeczpospolita" to potwierdza

    © Zdjęcie: Hiuppo
    Opinie
    Krótki link
    Zofia Bąbczyńska-Jelonek
    939611074

    Ogólnopolski dziennik „Rzeczypospolita" postanowił wyjątkowo zareagować na publikacje Sputnik Polska - „finansowanego przez Kreml portalu internetowego, który ukazuje się w języku polskim", jak go określa.

    Pracownicy MSN na miejscu katastrofy prezydenckiego samolotu Tu-154 pod Smoleńskiem, 13 kwietnia 2010 r.
    © AP Photo/ Mikhail Metzel
    Informacja jest krótka i z jej treścią zgadzam się prawie w całości.

    Kanwą „donosu" dziennika są opinie polskiego politologa, dra Mateusza Piskorskiego (a nie Rosjanina, jak podaje gazeta), związane z Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia (CPRDiP), zawarte w zamieszczonym (9 marca br.) w „Sputniku" felietonie „Pojednanie przez opluwanie" i omawianym przez „Rzeczpospolitą" (14 marca br.).

    Ma rację „Rzeczypospolita" uważając, że „miał być dialog, jest awantura", a "instytucje, które powstały z myślą o porozumieniu polsko-rosyjskim, są w nieustającym sporze".

    Nie ma żadnego dialogu, a awantur nawet sporo.

    „Sowieckie" represje

    Kąpiel koni, Kubań Rosja
    © Sputnik. Walerij Szustow
    Centrum uświetniło Tydzień Paschalny (23 marca br.), cieszącą się mizernym zainteresowaniem, międzynarodową konferencją: „Sowieckie represje 1943-1946. Nowe ustalenia i nowe interpretacje".

    Jedynym Rosjaninem na tej konferencji był Nikita Pietrow ze Stowarzyszenia „Memoriał". Naukowców z rosyjskich uczelni czy rosyjskich instytucji naukowych nie zaproszono, byli za to dwaj kijowscy historycy z Uniwersytetu Slawistycznego i Uniwersytetu im. Szewczenki, naukowcy z litewskiego Centrum Badania Ludobójstwa, oraz z PAN, Uniwersytetu Wrocławskiego, Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, IPN i Centrum Dialogu „Przełomy" (muzeum) ze Szczecina. Chciano w gronie „uznanych historyków"  przedyskutować „ustalenia robocze", wynikające z badań archiwalnych nad stosunkami między „władzą sowiecką a Polskim Państwem Podziemnym", prowadzonych pod egidą Centrum.

    Wyszło spotkanie towarzystwa wzajemnej adoracji.

    To, co napisano w „Sputniku" na temat obsady konferencji, i na co zwraca uwagę „Rzeczypospolita", okazało się po prostu prawdą.

    Zofia Bąbczyńska-Jelonek w Moskwie
    © Zdjęcie: Zofia Bąbczyńska-Jelonek
     „Rzeczypospolita" podaje, że dr Sławomir Dębski, b. dyr. Centrum, „zbrodnie NKWD nazywał ‘sowieckimi', co również budziło protesty „Sputnika" i cytuje: „Używanie rusycyzmu ‘sowiecki' zamiast ‘radziecki' jest w Polsce postrzegane, jako wyraz krytyki Rosji".

    Tak, to też prawda, stosowanie przestarzałego rusycyzmu „sowiecki" ma w Polsce znaczenie jednoznacznie pejoratywne, jest pogardliwym stygmatem. Do tego typu określeń należy, m.in. homo sovieticus, czy sowietyzacja. Niestety, weszły one na stałe do obiegowych epitetów i opisu polskiej i rosyjskiej historii.

    Centrum zobligowane jest do prowadzenie badań naukowych. Nie skupiają się one na tym, co pozytywnie łączy, lecz dzieli Polskę i Rosję. Prowadzonych jest pięć projektów naukowo-badawczych, m.in. pn: „Stosunki między władzą sowiecką a polskim państwem podziemnym: 1943-1945"; „Losy obywateli Polski pod władzą sowiecką po 17 września 1939 r.", „Żołnierze sowieccy na ziemiach polskich 1941-1945".

    Memoriał, Centrum i „agentura"

    Czepiając się „Sputnika" i dra Piskorskiego, „Rzeczypospolita" podkreśla jego uwagę, słuszną zresztą, że Stowarzyszenie „Memoriał" jest „wpisane w Rosji do rejestru ‘zagranicznych agentów', bo jego aktywność jest współfinansowana z zagranicy".

    Zakład karny w Nowosybirsku
    © Sputnik. Aleksander Kriażew
    Mało kto wie, że Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Pojednania, jest takim samym „zagranicznym agentem", co rosyjski „Memoriał". Ma ustawową możliwość korzystania z zagranicznych środków finansowych (art.20, punkt 3 — Ustawy „O centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia", z 28.03.2011, i co ciekawe, może te środki zagraniczne, poprzez swoje fundusze, transferować gdzie chce i komu chce, nie tylko w Polsce, czy do Rosji, ale do państw UE i EFTA, np. jako stypendia lub dofinansowania „ przedsięwzięć na rzecz dialogu i pojednania w stosunkach polsko-rosyjskich" (art. 25 Ustawy „O Centrum…").

    Zagranicznym, strategicznym partnerem Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia, nie jest zgodnie z logiką jego rosyjski odpowiednik: "Российско-польский центр диалога и согласия". Jak donosi „Rzeczpospolita", „współpraca obu instytucji zamarła", jednak „rząd Beaty Szydło nie chce zmieniać sposobu działania polskiego Centrum".

    Strategicznym partnerem zagranicznym  CPRDiP  jest,  prawie od początku istnienia centrum, amerykański wpływowy think tank z Waszyngtonu — Centrum for Strategic International Studies (CSIS).

    CSIS osiągnął w 2013r. dochody (operacyjne) w wysokości 32,3 mln — dolarów, z czego 32% pochodziło od biznesu, 29% od fundacji, 19% od rządu USA, 9% od prywatnych osób, 11% to darowizny i inne. Blisko 80% z tych pieniędzy poszło na różne „programy". W 2014 r. Zjednoczone Emiraty Arabskie dały CSIS ponad 1 mln USD, nieujawnione kwoty, też wysokie, wpłacił japoński rząd. Jak donoszą amerykańskie media, CSIS subsydiuje 13 rządów, w tym Niemcy.

    Współprzewodniczący Polsko-Rosyjskiej Grupy ds. Trudnych Adam Rofield
    © AFP 2017/ Pier Paolo Cito
    Oba centra nawiązały współpracę już w 2012 r. w celu, jak podano, „zbadania relacji polsko-rosyjskich i ich konsekwencji dla regionu euroatlantyckiego". Powodem zaś były „znaczące pęknięcia w strukturze bezpieczeństwa Europy, które nasiliły się po aneksji Krymu w marcu 2014 r. i stały się głównym wyzwaniem dla wspólnoty transatlantyckiej". Tematem zeszłorocznej, IV konferencji: „Transatlantic Forum on Russia", zorganizowanej przez obie instytucje w Waszyngtonie, były uwarunkowania polityki zagranicznej Rosji.  Między innymi, prof. Adam D. Rotfeld, b. szef MSZ RP, wygłosił referat do dyskusji na temat:„ Fałszywa historia jest matką fałszywej polityki: historia jako środek rosyjskiej polityki zagranicznej", z udziałem krytyków rządów  Putina: dr Andrzeja Nowaka, z Uniwersytetu Jagiellońskiego, dr Timothy Snydera z Uniwersytetu Yale oraz rosyjskiego publicysty dra Andrieja Zubowa (Nowaja Gazieta).

    Podobna tematyka przyświecała międzynarodowej konferencji „Warsaw Security Forum'2015" Fundacji im. Kazimierza Puławskiego jesienią ub. r., której Centrum było współorganizatorem. Tu również dominowała rosyjska wojna hybrydowa, rosyjskie zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego, inkorporacja Krymu, konflikt ukraińsko-rosyjski. Rosja była pokazana jako wróg.

    W katalogu ubiegłorocznych zdarzeń Centrum nie ma żadnych śladów współpracy z rosyjskim odpowiednikiem. O współczesnej Rosji dla Centrum mówią najczęściej zachodni goście, a nie Rosjanie, jeśli już, to z kręgów marginalnej rosyjskiej opozycji. Np. Peter Pomerantsev, brytyjski pisarz i dziennikarz, emigrant z ZSRR od wczesnego dzieciństwa, reżyser i producent filmowy oraz ekspert londyńskiego think tanku "Legatum Institute". „Zachód musi odrobić lata zaniedbań i stworzyć alternatywę dla propagandy forsowanej przez kontrolowane przez Kreml media", pisał w 2015r. na łamach "Financial Times'a".

    Witold Waszczykowski przemawia w NATO
    © AFP 2017/ Bas Czerwinski
    We wrześniu ub. roku, w Krakowie odbyło się z nim spotkanie i jego książką: „Jądro dziwności. Nowa Rosja". Zdaniem Centrum, „Peter Pomerantsev w swoich reportażach analizuje mechanizmy funkcjonowania reżimu Władimira Putina".

    I znowu muszę przytaknąć  Mateuszowi Piskorskiemu, Centrum obraca się wokół zachodniej, a właściwie amerykańskiej matrycy postrzegania Rosji.

    Nieśmiertelny temat rozmów

    Poza „sowieckimi represjami" i „rosyjskim zagrożeniem", Centrum skupiło w ostatnich miesiącach swoją uwagę wokół Katynia. Mówić w Polsce o Rosji i nie wspomnieć o Katyniu, to polityczny grzech. Zaprezentowano, więc na 24. Targach Książki Historycznej w Warszawie wydawnictwa Centrum, w tym nowość Nikity Pietrowa  „Poczet katów katyńskich", następnego dnia odbyło się spotkanie z Maciejem Wyrwą, autorem publikacji: „Nieodnalezione ofiary Katynia? Lista osób zaginionych na obszarze północno-wschodnich województw II RP od 17 września 1939 do czerwca 1940".

    W kwietniu ub. roku, przy współpracy z MSZ, MON, resortem kultury i Radą OPWiM wraz z rodzinami oficerów USA — „świadków Katynia", zorganizowano uroczystości upamiętnienia nieżyjących już wojskowych — płk. Johna H. Van Vlieta i płk.Donalda B. Stewarta.

    Kruki rozdziobują stare rany

    „Nie rozumiem logiki, wedle, której zajmowanie się Katyniem jest antyrosyjskie" żali się na łamach „Rzeczpospolitej" Ernest Wyciszkiewicz, p/o dyrektora Centrum od kilku tygodni. „Dekretowanie przyjaźni skończyło się dwie dekady temu. Wzajemne relacje trzeba opierać dziś na prawdzie, czyli niepomijaniu trudnych spraw", uważa.

    Prawdą jest, że dialogu i porozumienia nie buduje się nieustannym jątrzeniem starych ran, a od dociekania prawd historycznych są instytucje do tego powołane, m.in. bilateralna, rządowa Polsko-Rosyjska Grupa do Spraw Trudnych, ośrodki naukowo-badawcze, instytuty historyczne, PAN, a nawet IPN. Centrum nie powinno ich wyręczać. Więc, po co to robi?

    Dziennikarz Rossiya Segodnya Leonid Swiridow
    © Zdjęcie: MAX LURIE
    Jeśli rzeczywiście komukolwiek zależy na dialogu z partnerem, z którym dzielą nas wciąż niezasypane rowy krzywd i urazów, to buduje się go na trwałych fundamentach, na tym, co łączy a nie dzieli. Centrum w obecnym stanie jest stroną w skonfliktowanych stosunkach polsko-rosyjskich, a nie mediatorem, dążącym do dialogu i pojednania.

    Do porozumienia i przyjaźni trzeba dorosnąć, to trudna sztuka emocji, trzeba umieć nad nimi panować. Nad irracjonalnym lękiem przed Rosją. Nie każdy to potrafi. Zwłaszcza w Centrum, którego Rada składa się w połowie z członków Polsko-Rosyjskiej Grupy ds. Trudnych, czy też wyjątkowego rusofoba, obecnie doradcy prezydenta RP.

    Nie sądzę, by garnitur ludzi z rządowymi nominacjami, decydujących o kierunkach działania Centrum, był w jakimkolwiek stopniu zainteresowany zmianą dotychczasowej formuły jego funkcjonowania. „Rzeczpospolita" to potwierdza.

    Zofia Bąbczyńska-Jelonek, publicystka polska

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Rosja prosi UNESCO o przeszkodzenie w rozbiórce pomników żołnierzy radzieckich w Polsce
    Tragifarsa w wydaniu ABW
    Rosyjski dziennikarz Leonid Swiridow opuścił Polskę
    Zacharowa: Warszawa musi dokonać wyboru między współpracą z Moskwą a fobiami
    Hybrydowy generał ABW
    Ambasador Rosji złożył kwiaty pod częściowo zdemontowanym pomnikiem w Pieniężnie
    Klincewicz: rusofobia została podniesiona w Polsce do rangi polityki państwowej
    Rusofobia MADE IN POLAND. Część I
    Tagi:
    Instytut Pamięci Narodowej, Katyń, Memoriał, Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia, Centrum Rosyjsko-Polskiego Dialogu i Porozumienia, Rzeczpospolita", Polsko-Rosyjska Grupa ds. Trudnych, Sławomir Dębski, Adam Rotfeld, Mateusz Piskorski, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz