19:14 24 Listopad 2017
Warszawa+ 8°C
Moskwa-4°C
Na żywo
    Premier Japonii Shinzo Abe i prezydent Ukrainy Petro Poroszenko w Kijowie

    Na Europę nie ma już co liczyć. Kijów nakłania Japonię by kupiła kawałek Ukrainy

    © Sputnik. Mikhail Palinchak
    Opinie
    Krótki link
    253978744

    Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko zaproponował japońskim biznesmenom, by wzięli udział w prywatyzacji ukraińskich przedsiębiorstw. Kijów gotów jest zaoferować to, co najdroższe spośród tego, co mu jeszcze pozostało. Na sprzedaż wystawiono największe obiekty stanowiące ukraińską własność państwową, w tym porty morskie i aktywy w sferze energetyki.

    Z podobną propozycją Poroszenko występował już miesiąc temu. Zwracał się wtedy, co prawda, do tureckich przedsiębiorców w czasie swojej wizyty w Ankarze. Teraz ukraiński lider dotarł do Tokio.

    Niczym urodzony akwizytor ukraiński lider pośpieszył rozreklamować towar, przedstawiając go od jak najlepszej strony, nieco go nawet ubarwiając. Opowiadał o tym, jak powołanie nowego rządu to kwestia najbliższych dni, o tym, jak Ukraina obrała już kurs na reformy, o tym jak skutecznie prowadzona jest walka z korpucją, a działania zmierzające do poprawy klimatu inwestycyjnego w kraju to nie tylko deklaracja, lecz realna praca.

    Czy prezydent był przekonywujący? Poroszenko obiecuje, że rezultaty będą widoczne już za parę miesięcy. Jak na razie inwestorów nie widać. I, jak zauważają eksperci, dziś Ukraina może przyciągnąć co najwyżej zdesperowanych spekulantów. Japoński rząd gotów jest wydzielić prawie 2 mld dol. Oczywiście w charakterze pożyczki i dla realizacji konkretnych projektów. I dopiero po tym, jak Kijów porozumie się z MFW. Jednak, co by nie mówić, Poroszenko może być zadowolony z wyników wizyty w Japonii. Coraz trudniej Ukrainie dopraszać się pieniędzy od europejskich partnerów. Prawie wszystkie argumenty są na wyczerpaniu. I referendum w Holandii tylko to potwierdziło: Europa jest już zmęczona Ukrainą. Zresztą Stany Zjednoczone też. Cała nadzieja spoczywa teraz na Azji.

    Zdaniem kierownika Departamentu Państw WNP Instytutu Badań Politycznych, politologa Aleksieja Byczkowa, póki co zagraniczni inwestorzy wyraźnie nie są gotowi wkładać pieniędzy w Ukrainę.

    „Ukraina ze swoim rządem tymczasowym, niestabilnością, którą potęgują nieprzerwane działania wojenne, nie jest dla inwestorów nazbyt atrakcyjna. Na dzień dzisiejszy nie ma żadnych konkretnych kontraktów w zakresie oddania w użytkowanie zagranicznym korporacjom zasobów gospodarczych. To znaczy, na dany moment Poroszenko oferuje wszystkim, co tylko może, i czeka, co z tego wyniknie" — zauważył Aleksiej Byczkow.

    Co się tyczy oświadczenia premiera Japonii o jego zamiarze wprowadzenia kwestii Ukrainy do porządku obrad szczytu G7 zaplanowanego na maj, to tutaj, zdaniem politologa, Tokio myśli w pierwszej kolejności o swoich interesach, a nie o interesach Kijowa.

    „Poroszenko to zaledwie aktor tymczasowy, który wypełnia postawione przed nim zadania i realizuje cudze interesy. Shinzo Abe słucha polityków mających większą wagę i znaczenie i podejmuje decyzje po przeprowadzeniu z nimi rozmowy. Premier Japonii chce po prostu wykorzystać Poroszenkę i powstałą na Ukrainie sytuację, żeby rozwiązać swoje geopolityczne problemy i nawiązać bezpośredni kontakt z rosyjskim prezydentem, stać się w pewien sposób pośrednikiem w uregulowaniu kryzysu na Ukrainie. A już dalej podjąć próbę uporządkowania co poniektórych kwestii na Morzu Południowochińskim i w relacjach z Chinami" — zakończył politolog.

    Zobacz również:

    Ukraina wciąga Słowację w swoje gazowe awantury
    Ukraina i CIA próbowały wprowadzić swojego szpiega do rosyjskich służb specjalnych
    Stratfor: Ukraina nie może wpłynąć na UE w kwestii sankcji wobec Rosji
    Tagi:
    prywatyzacja, MFW, Shinzō Abe, Petro Poroszenko, Ukraina, Japonia
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz