02:48 24 Listopad 2017
Warszawa+ 3°C
Moskwa-5°C
Na żywo
    Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej ds. Unii Eneretycznej Marosz Szewczowicz. Bruksela.

    Nikłe szanse by UE zdołała zablokować Nord Stream 2

    © AP Photo/ Thierry Monasse
    Opinie
    Krótki link
    241196470

    Do tej pory Komisja Europejska nie wypowiadała się jasno w sprawie Nord Stream 2, zasłaniając się tym, że prowadzi nad nim analizy. Aż w końcu głos w tej sprawie zabrał wiceprzewodniczący KE ds. unii energetycznej, dla którego otwarcie gazociągu postawi pod znakiem zapytania przesył gazu przez Ukrainę i Polskę.

    Występując na konferencji w sprawie Nord Stream 2 na forum Parlamentu Europejskiego, Maroš Šefčovič, wiceprzewodniczący KE ds. unii energetycznej, oświadczył, że w przypadku otworzenia gazociągu Nord Stream 2 zamknięty zostanie przesył rosyjskiego gazu do Unii Europejskiej przez Ukrainę, a także pod znakiem zapytania może stanąć tranzyt paliwa przez terytorium Polski. Podkreślił on, że Komisja będzie śledzić za zgodnością projektu z wymogami Trzeciego Pakietu Energetycznego. Tak zwany trzeci pakiet energetyczny UE zakłada, między innymi, oddzielenie sprzedaży gazu od transportu oraz zapewnienie dostępu większej liczbie operatorów do infrastruktury przesyłowej.

    A tymczasem kierownictwo spółki Nord Stream 2 AG przejawia optymizm, wysoko oceniając szanse na realizację projektu Nord Stream II, i ma ku temu powody — pisze niemiecka gazeta Die Welt. I to pomimo panującej w Europie opinii, że Nord Stream 2 może doprowadzić do rozłamu politycznego na kontynencie.  Przeciwko projektowi aktywnie występują Kijów i kraje Europy Wschodniej, które po zakończeniu budowy gazociągu mogą stracić status krajów tranzytowych.

    W marcu media podawały, że premierzy Czech, Estonii, Węgier, Łotwy, Polski, Słowacji, Rumunii i prezydent Litwy podpisali list adresowany do Przewodniczącego Komisji Europejskiej Jean-Claude'a Junckera, wypowiadając się w nim przeciwko realizacji projektu gazociągu. Ich zdaniem, stwarza on ryzyko geopolitycznej destabilizacji. Pod koniec ubiegłego roku szereg krajów wystosował też list do Brukseli, ostrzegając że Europa może popaść w jeszcze większą zależność od dostaw gazu z Rosji.

    Niemcy natomiast dążą do zrealizowania projektu, zdradzając przy tym „niebywałe zbliżenie z Rosją" — pisze gazeta. W Niemczech dyskusja społeczna na temat Nord Stream 2 praktycznie nie istnieje. Die Welt dotarła do dokumentu niemieckich służb specjalnych, w którym czytamy, że dyskusja w sprawie projektu gazociągu może okazać się na rękę jego przeciwnikom i przeszkodzić budowie gazociągu.

    Niemiecki ekspert do spraw bezpieczeństwa energetycznego Jens Müller wypowiedział się w wywiadzie dla radia Sputnik na temat sensowności projektu Nord Stream 2:

    „Nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że Nord Stream 2 wniesie znaczący wkład w zapewnienie Europie, w dłuższej perspektywie, bezpieczeństwa energetycznego. Nasze stanowisko w danej sprawie przekazaliśmy już w należyty sposób Komisji Europejskiej. Przyjmujemy do wiadomości, że we wspólnocie europejskiej są kraje o różnych podejściach politycznych i gospodarczych. Staramy się przekonać je co do tego, że projekt realizuje cele natury gospodarczej. Stale podkreślamy, że gazociągiem Nord Stream 2 przesyłane będą do Unii Europejskiej dodatkowe strumienie gazu. W najbliższych 20 latach produkcja w Unii Europejskiej będzie ulegać redukcji, zaś zapotrzebowanie na import będzie rosnąć. Nord Stream 2 ma na celu import dodatkowych strumieni surowca. Nikt nie ma zamiaru zastępować przesyłu gazu przez Ukrainę".

    Z kolei Stefan Kohler, był przewodniczący Niemieckiej agencji energetycznej DENA przedstawił następujący komentarz, podkreślając wagę drugiej nitki gazociągu Nord Stream 2:

    „Rozszerzenie skali projektu jest dobrą decyzją. W ten sposób powstają dodatkowe moce transportowe, które nie przebiegają tranzytem przez żadne kraje trzecie, na przykład, przez Ukrainę. Zapewnia to nam niezależność, gdyż wyklucza prawdopodobieństwo wywierania presji gospodarczej i politycznej. Na przykład, w przypadku, jeśli na Ukrainie wstrzymany zostanie tranzyt gazu do Europy, możemy borykać się z pewnymi trudnościami, jak miało to już miejsce".

    Dyrekcja Nord Stream 2 AG zachowuje się jednocześnie absolutnie spokojnie i już wybrała dostawców rurociągów. Mają powód do optymizmu, gdyż pozycje krajów będących przeciwnikami projektu, są dość słabe  - czytamy w publikacji.

    „Niemcy coraz aktywniej wykorzystują swoje wpływy w charakterze zwolennika Nord Stream 2. Zgodnie z ich pozycją prawną, Unia Europejska nie posiada żadnych uprawnień do tego, by utrudniać realizację projektu. Nawet w samej Unii Europejskiej prawnicy doszli najwyraźniej do tego samego wniosku" — pisze gazeta.

    Die Welt zauważa też, że realizacja projektu Nord Stream 2 wymagać będzie znacznej rozbudowy infrastruktury do transportu gazu w Niemczech. Na przykład niemiecki operator Gascade już teraz zastanawia się nad prawdopodobieństwem zbudowania nowej linii z Greifswaldu do Czech, która nazywać się będzie Eugal.

    Magistralny gazociąg Nord Stream 2 ma zgodnie z planem przebiegać dnem Morza Bałtyckiego od rosyjskiego Wyborgu do niemieckiego Greifswaldu. Przepustowość dwóch nitek wynosić ma 55 mld m3 gazu w skali roku. Udział "Gazpromu" w projekcie wyniesie 50 procent, a każda ze spółek BASF, E.ON, Engie, OMV, Shell — będzie właścicielem 10% udziałów.

    Zobacz również:

    Prezydenci Rosji i Austrii omówili temat Gazociągu Północnego 2
    Ukraina chce dostarczać gaz do Turcji i Bułgarii
    Tagi:
    gazociąg, Nord Stream-2, DIe Welt, Parlament Europejski, Gazprom, Maroš Šefčovič, Unia Europejska, Niemcy, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz