12:09 23 Sierpień 2017
Warszawa+ 14°C
Moskwa+ 22°C
Na żywo
    Premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk (z prawej) i deputowany z frakcji „Blok Petro Poroszenki” Oleg Barna (z lewej) na posiedzeniu Rady Najwyższej Ukrainy.

    Ukraina: wojna w kurniku

    © Sputnik. Stringer
    Opinie
    Krótki link
    Leonid Sigan
    262226740

    Rozmowa korespondenta rozgłośni Sputnik Leonid Sigana z Konradem Rękasem, wiceprezesem Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych.

    — W Kijowie dziś rozpoczął się nowy tydzień parlamentarny. W chwili, kiedy z panem rozmawiam, sytuacja na Ukrainie nie jest jasna. Wiemy tylko, że premier Arsenij Jaceniuk odchodzi w niesławie. Więc, co dalej? Pańska prognoza.

    — Chociaż z dnia na dzień Ukraina jest coraz bardziej nieobliczalna, to scenariusze, które są tam, realizowane, wydają się być przewidywane przez analityków już blisko sto lat temu. Sięgnijmy do tego, co pisał Roman Dmowski, przywódca polskiego obozu narodowego o planach oderwania Ukrainy.

    Cytuję z pamięci: "Ukraina oderwana od Rosji zrobiłaby być może wielką karierę, ale czy zrobiliby ją Ukraińcy? Ukraina stałaby się wrzodem na ciele Europy. Ludzie zaś marzący o wychowaniu kulturalnego, silnego i zdrowego narodu ukraińskiego, kwitnącego we własnym państwie, przekonaliby się, że zamiast własnego państwa mają międzynarodowe przedsiębiorstwo, a zamiast zdrowego rozwoju szybki postęp rozkładu i zgnilizny." I właśnie to obserwujemy we współczesnej Ukrainie. Szopka ze zmianą rządu staje się coraz bardziej zaskakująca i niemożliwa do przewidzenia dla samych Ukraińców. Popatrzmy, co się dzieje? Własna koalicja obala własnego premiera.

    Następnie publicznie namaszcza na jego następcę przedstawiciela niejasnych lokalnych interesików samego prezydenta, czyli pana Wołodymyra Hrojsmana. Następnie Hrojsman oświadcza, że rządu, który mu podyktowano nie powoła, a więc miałaby być Ukraina premiera „malowanego", któremu rząd ktoś dyktuje. Z drugiej strony, część tego samego obozu politycznego już niemalże ogłasza premierem panią Natalię Jareśko, Amerykankę, wieloletniego pracownika amerykańskich służb dyplomatycznych, można zakładać, że też wywiadowczych. Następuje wojna w kurniku.

    Ci, którzy przejęli kontrolę nad Ukrainą, biorą się obecnie za łby, oglądając się na jedyny czynnik decyzyjny, czynnik władzy, jaki jest w tej chwili — ambasadę amerykańską. Tutaj dochodzimy do sedna. Kto będzie firmował cały ten upadający bałagan, ma znaczenie dalszorzędne, skoro i tak polecenia będą wydawane na tym samym szczeblu i przez ten sam ośrodek. Ukraina, która marzyła być państwem europejskim, a de facto być stanem amerykańskim, w tej chwili stała się kolonią gorszą niż Puerto Rico.

    — Sytuacja prezydenta Petro Poroszenki też jest nie do pozazdroszczenia, szczególnie po wiadomościach o jego tajnych kontach wskazanych w „ panamskich papierach". Majaczy rozwiązanie parlamentu i nowe wybory. A wtedy, co z Poroszenką, jeśli od niego odwróci się Europa, uwzględniając holenderskie „Nie"?

    — Prezydent Poroszenko, o czym dziś mówi się już głośno, był głównym sponsorem tzw. euromajdanu, a sam ten protest wybuchł nie tylko, kiedy ważyły się losy rzekomego europejskiego wyboru Ukrainy, lecz także wtedy, kiedy policja finansowa sprawdzała interesy firmy Roshen i pozostałych firm Poroszenki. Dokumenty ujawnione w ramach „Panama papers", chociaż być może stanowią element wewnętrznej walki oligarchii finansowej na skalę światową, to faktycznie nie mogą być pominięte. Media w Polsce, czy w kilku innych krajach Środkowej Europy starają się odwracać uwagę społeczeństw od wagi tego skandalu, ale na Zachodzie „Panama papers" bynajmniej nie lekceważą.

    Euromajdan był w istocie buntem dziesięciu największych oligarchów na Ukrainie, którzy potem zaczęli dzielić się państwem i coraz brutalniej rywalizować i walczyć ze sobą. Kwestia wyborów, od których jeszcze całkiem niedawno prezydent Poroszenko się odżegnywał, jest rzeczywiście coraz bardziej realna i o tym mogą świadczyć działania czy Julii Tymoszenko, która nie chce wejścia do nowej koalicji rządowej, jak i wypowiedzi takich postaci jak Wiktor Juszczenko, który przepowiada po raz kolejny nowy majdan. Do tego dochodzi policja ukraińska, która jest coraz bardziej brutalna wobec przeciwników. W ciągu ostatnich kilkunastu dni mieliśmy do czynienia znowu z brutalnymi akcjami w Kijowie, tym razem wobec prawicowej, nacjonalistycznej opozycji.

    Słowem, w tej chwili nie możemy wykluczyć żadnego scenariusza włącznie z jednej strony z rozwiązaniem parlamentu i quasi dyktaturą Poroszenki, a z drugiej strony całkowitego rozpadu systemu politycznego i montowania, sklejania nowego czy to w drodze wyborczej, czy to w drodze kryterium ulicznego. Ukraina obecnie nie ma żadnych cech państwa istniejącego realnie. To jest coś pośredniego między cyrkiem a kabaretem.

    — Pytanie wprost: Czy Ukrainie grozi rozpad, szczególnie, jeśli uwzględnimy sytuację nie tylko na Wschodzie, ale i na Zakarpaciu?

    — Mamy coraz większe połacie Ukrainy, w których faktycznie trudno określić, kto rządzi. Na pewno nie władza w Kijowie. Często są to tereny starć między lokalnymi klanami biznesowymi, czy też wprost bandyckimi, niekiedy powiązanymi z siłami udającymi partie polityczne.

    Mamy bardzo skomplikowaną sytuację na Rówenszczyźnie, gdzie potworny kryzys gospodarczy i próby rozgrabiania narodowego majątku, przede wszystkim bursztynu i lasu, powodują, że jest na granicy wojny domowej i rozruchów praktycznie głodowych. Mamy sytuację wielowładzy na Zakarpaciu w dodatku rozłożonym na liczne mniejszości narodowe tam zamieszkujące. Opieranie się, przeciwstawianie się federalizacji w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy spowodowało, że nie ma mechanizmu, który by te tendencje odśrodkowe mógł utrzymywać w ramach jednego organizmu. W tej chwili kryzys kijowski będzie tylko potęgował tendencje do odwrócenia się poszczególnych obwodów, rejonów czy miast od władzy centrali. 

    Zobacz również:

    Kijów o próbach osiągnięcia porozumienia z Rosją ws. restrukturyzacji długu
    Bilet z portretem Gagarina jest do kupienia w kasach metra w Moskwie
    Wzniesiono pierwszy filar mostu na Krym. WIDEO
    Tagi:
    Arsenij Jaceniuk, Holandia, UE, Europa, Polska, Rosja, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz